Rostki, czyli świeżo upieczone małżeństwo, które we wrześniu 2015 roku spakowało się do dwóch plecaków i ruszyło w podróż poślubną dookoła świata 🙂 Prowadzą blog Świat według Rostków i robią piękne zdjęcia. Bardzo żałuję, że nie udało nam się spotkać w Australii…

Kiedy byliście w Australii i na jak długo?

Australię odwiedziliśmy na przełomie stycznia/lutego tego roku i spędziliśmy w niej dokładnie 36 dni. Zdecydowanie za krótko, ale Ty chyba Julia o tym wiesz, siedzisz tam już dobre dwa lata i wciąż nie masz dość, prawda ?

Julia: Bardzo potwierdzam! Miesiąc to zdecydowanie minimum.

Jak wyglądała trasa Waszej podróży?

Trasa była ambitna i szczerze mówiąc trochę nas przerosła. Oczywiście, przed przylotem naczytaliśmy się sporo, że Australia to gigantyczny kraj wielkości Europy i że nie warto starać się zobaczyć wszystkiego naraz. Ale my jesteśmy bardziej papiescy od papieża i skończyło się na 12 tysiącach kilometrów. Mamy nauczkę coby na przyszłość nie być tak zachłannym, no ale jak tu nie być jak Australia ma tyle do zaoferowania?

Rozpoczęliśmy w Perth, które jest dobrą bazą wypadową do odwiedzenia Australii Zachodniej, skąd udaliśmy się na północ odwiedzając po drodze Pinnacle Desert, Park Narodowy Kalbarri (zarówno część znajdującą się na Oceanem jak i tą  skupioną wokół rzeki Murchiso), wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO Shak Bay, zapomniany Park Narodowy Kennedy, Coral Bay, Park Narodowy Karijini i piękną plażę Cable Beach.

Z Broome udaliśmy się w stronę Darwin i Parku Narodowego Kakadu – i to był nasz błąd. Australijskie lato nie sprzyja bowiem podróży w tamte rejony, a co za tym idzie – nadrobiliśmy sporo drogi, a większość tras i tak była pozamykana lub nieprzejezdna.

Szybko więc uciekliśmy w głąb lądu, w stronę Alice Springs, Uluru, The Olgas i uroczego miasteczka Coober Peddy, skąd udaliśmy się w stronę Port Augusta, a następnie przez Nullarbor Plain wróciliśmy do Perth.

Bez-nazwy-1-1024x768

Z jakiej formy transportu i noclegów korzystaliście po drodze?

Od razu po wyjściu z lotniska w Perth udaliśmy się w stronę wypożyczalni, w której już wcześniej mieliśmy zarezerwowany samochodów. Całą trasę pokonaliśmy białym Nissanem, który pełnił również funkcję domu, hotelu i kuchni.  To niezwykłe uczucie! Wolność!

Śniadania jedliśmy na dzikich plażach, w ciągu dnia kąpaliśmy się w oceanie, spacerowaliśmy po parkach narodowych, gotowaliśmy obiady na klifach, a wieczorami zasypialiśmy pod rozgwieżdżonym niebem. Chyba nigdzie indziej nie widzieliśmy tylu gwiazd ile na australijskim outbacku.

IMG_0862-1024x682

2 ulubione miejsca z podroży, do których moglibyście wrócić

Cała Zachodnia Australia nas zauroczyła, jednak chyba najbardziej podobało nam się w Parku Narodowym Kennedy. Przepiękne kaniony, wąwozy, kolor skał o wschodzie słońca, zwierzęta budzące się do życia, wodospady i całe miejsce tylko dla nas! Tak właśnie wyobrażaliśmy sobie Australię.

No i to tam pierwszy raz wypatrzyliśmy kangura. Niby wiedzieliśmy, że boi się nas bardziej niż my jego, ale jak go zobaczyłam to zaczęłam uciekać :p

2 rzeczy, za które najbardziej polubiliście Australię

Chyba najbardziej polubiliśmy Australię za ciszę, spokój i to że można ją mieć tylko dla siebie. Niby nic specjalnego, ale gdy lądujesz w krainie Oz zaraz po wizycie w Indiach, w których samemu możesz być co najwyżej pod prysznicem i to tylko jeśli nie zamierza dołączyć do ciebie jaszczurka czy stado pająków, to naprawdę doceniasz takie rzeczy.

Zakochaliśmy się również w malutkich miasteczkach mijanych po drodze, w których życie płynęło swoim własnym, niewzruszonym tempem. Ludzie smażyli burgery na darmowym bbq, biegali, uprawiali jogę, spacerowali po plaży z psem, grali w siatkówkę. Aż chciało się do nich dołączyć.

noc-australia-1024x726

2 rzeczy, które Was w Australii najbardziej zaskoczyły

Negatywnie na pewno służba zdrowia. Nasze przygody z australijskimi lekarzami to temat na długi artykuł. Niestety, ale do tej pory nie mamy możliwości odebrania wyników badań ze szpitala,mimo wcześniejszych zapewnień. Dobrze, że mieliśmy wykupione ubezpieczenie, bo inaczej zostawilibyśmy w Australii około 1000 zł, a i tak ostatecznie wyleczył mnie fidżyjski znachor.

Czasami nie warto narzekać na naszą polską opiekę medyczną 🙂

Pozytywnie zaskoczył nas brak turystów. Mimo, że Australia jest bardzo popularnym kierunkiem to nawet przy większych atrakcjach byliśmy całkowicie sami. Czasami zdarzały się dni kiedy nie spotkaliśmy zupełnie nikogo prócz stada emu, a raz przez pół godziny jechaliśmy prawym pasem i nie widzieliśmy w tym nic dziwnego, bo od rana nie minęło nas żadne auto :p

2 rady dla wybierających się do Australii

Nie popełniajcie tego błędu co my – nie bierzcie na siebie za dużo, w zbyt krótkim czasie. Australia jest wielkości Europy, a odległości są naprawdę wykańczające. Lepiej zobaczyć mniej, ale poczuć klimat tego miejsca, mieć czas na kąpiel w oceanie, spacer po plaży, dłuższy trekking czy przeczytanie książki w parku pod chmurką. W Australii mniej znaczy więcej.

Co chcielibyście zobaczyć lub zrobić jeśli kiedyś tu wrócicie?

To, że do Australii wrócimy to pewnik. Może w drodze do Nowej Zelandii, którą musieliśmy ominąć w obecnej podróży? Na pewno planujemy zanurkować na Wielkiej Rafie Koralowej, przejechać Great Ocean Road, którym wszyscy się zachwycają, zaleźć diabła tasmańskiego w Tasmanii, zobaczyć wieloryby, które co roku odwiedzają zatokę w Gold Coast, poserfować w Byron Bay, zrobić zdjęcie pod Operą w Sydney, wspiąć się na Górę Kościuszki… no długo tak mogłabym wymieniać :p może lepiej od razu się tam przeprowadzić? Byłoby wygodniej 😀

IMG_0547-1024x682

Jak dostaliście się do Australii i jaki był średni koszt Waszej wyprawy?

Do Australii, jak już wcześniej wspomnieliśmy, dotarliśmy z Indii liniami lotniczymi Air Asia, z przesiadką w Kuala Lumpur. Naszymi ”jedynymi” kosztami podczas tej wyprawy był wynajem samochodu, benzyna i jedzenie kupowane w supermarketach. Za samo auto zapłaciliśmy około 2000 zł, raz w tygodniu staraliśmy się robić zakupy za 50 dolarów (wszystkie posiłki gotowaliśmy sobie sami na kuchence turystycznej lub na darmowych stoiskach bbq), koszt benzyny to temat tabu – każdy z nas boi się spojrzeć na wyciągi z konta ile tak naprawdę nas kosztowała 😛

Autorzy: Rostki

Blog: Świat według Rostków

FB: Świat według Rostków

Wszystkie zdjęcia zamieszczone powyżej, w rozmowie z Rostkami, pochodzą z ich prywatnych zbiorów i są ich własnością. Korzystanie ze zdjęć autora bez jego wiedzy jest zabronione (Dz. U. Nr 24, poz. 83).

„Wasza Australia” to Wasze opowieści o Australii. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. A jeśli też chcielibyście opowiedzieć o swojej australijskiej przygodzie, napiszcie już teraz na julia@whereisjuli.com, albo zostawcie do siebie kontakt w komentarzu.