Rytmiczna muzyka, dziewczyny w słomianych spódniczkach, kwiaty na szyi i Mai Tai w ręku… Tak wyobrażaliśmy sobie wymarzone wakacje na Hawajach. Do tego szumiące na wietrze palmy, tęcza pojawiająca się znikąd i życie według zasady Aloha

Hawaje zaskoczyły nas pod wieloma względami. Co naszym zdaniem warto wiedzieć o Hawajach przed wyjazdem? Sprawdźcie!

16 rzeczy, które warto wiedzieć przed wyjazdem na Hawaje

1. Hawaje istniały przed erą Kapitana Cooka

Kapitan Cook dotarł do hawajskich brzegów (na wyspę Kauai) w 1778 roku i ochrzcił „nieznane i dzikie lądy” Wyspami Sandwich.

Ale lądy te nie były „nieznane i dzikie”, bo rdzenni Hawajczycy (Polinezyjczycy) latami zarządzali nimi bardzo sprawnie. Każda z wysp miała swojego wodza (czy też króla) zwanego ali’l, wypracowany system podziału ziemi zwany ahupua’a oraz miejsca kultu i duchowych przywódców, czyli heiau i kahuna. Hawajczycy mieli swój język i kulturę – byli „pełnoprawnym” narodem na długo przed pojawieniem się europejczyków.

Co ciekawe – Kapitan Cook został zabity na Hawajach (w zatoce Kealakekua, na Wyspie Hawaii), gdy wrócił tam rok po ich odkryciu.

2. Hawaje były królestwem

Na wyspie O’ahu znajduje się jedyny pałac królewski w Stanach Zjednoczonych. Był siedzibą rodziny królewskiej Kamehameha, która zaczęła swoje panowanie na początku dziewiętnastego wieku, jednocząc wszystkie hawajskie wyspy. Król Kamehameha I to ważna postać dla Hawajczyków – należy mu się szacunek.

Hawaje stały się częścią U.S.A po przewrocie dokonanym przez amerykańskich kolonistów, którzy kontrolowali tamtejszą ekonomię (ta historia budzi oczywiście kontrowersje do dziś dnia). Od 1898 roku Hawaje należą do Stanów. Od 1959 roku są odzielnym stanem – jedynym w całości położonym na wyspach.

3. Hawajczycy wciąż walczą o swoje prawa

Odnalezienie prawdziwie hawajskiej kultury na Hawajach graniczy z cudem, bo gdy na miejscu pojawili się europejscy misjonarze, tuziemcom zakazano porozumiewania się w rodzimym języku i kultywowania tradycji. Rdzenni mieszkańcy (Kānaka Maoli) nieustannie walczą o odzyskanie chociaż części swoich praw. Niestety – to daleka droga, której końca nie widać…

Piękne kwiaty plumerii i orchidei, sławne „aloha”, i taniec hola to to, co zostało wybrane z hawajskich zwyczajów, pięknie opakowane i wciśnięte na talerz turystom. Rdzenni Hawajczycy (którzy stanowią zaledwie jedną dziesiątą ogółu mieszkańców!) mówią, że to nic więcej jak karykatura ich własnej kultury.

Zwiedzając warto szukać starych, hawajskich symboli, firm prowadzonych przez tuziemców (ci nie polecają np. sławnego Centrum Polinezji na O’ahu, które jest ponoć państwową, turystyczną maszynką do zarabiania pieniędzy) i pamiętać o ważności natury dla Hawajczyków – należą jej się ukłony.

4. Hawajczycy nie mówią „aloha” i nie mieszkają w chatkach krytych strzechą

Często tak wyobrażamy sobie tamtejszy klimat – mała chatka, palma i roześmiane buzie miejscowych. Prawda jest niestety nieco inna… Pomijając kwestię betonu, ilość hoteli i domów w europejskim stylu, wielu rdzennych Hawajczyków jest po prostu bezdomnych, więc chatki kryte strzechą byłyby dla nich spełnieniem marzeń.

A sławne „aloha” używane jest dziś powszechnie jako pozytywne pozdrowienie. Tyle, że głównie przez przyjezdnych.

Dla rdzennych Hawajczyków to, coś więcej niż pożegnanie, czy przywitanie – „aloha” to podstawowa zasada życia, która oznacza współistnienie w miłości. Oczywiście „aloha” na „dzień dobry” pojawia się także w ich słowniku, ale nie z taką intensywnością jak mogłoby się wydawać.

5. Nazywanie wszystkich mieszkańców Hawajczykami jest niegrzeczne

Hawajczykami powinno nazywać się jedynie rdzennych mieszkańców wysp oraz ich potomków. Jeśli ktoś przeprowadził się na Hawaje, a nawet urodził się tam i jest „lokalesem” już w kolejnym pokoleniu, nie jest Hawajczykiem, a nazywanie go tak może zostać odebrane za niegrzeczne.

6. Każda z hawajskich wysp jest zupełnie inna

W skład Hawajów wchodzi osiem wysp. Dwie, Kahoolawe i Niihau, to tzw. wyspy zakazane. Zwiedzać można sześć: O’ahu, Maui, Hawaii (zwaną też Big Island), Kauai, Molokai i Lanai. Każda jest inna i oferuje odmienne przeżycia.

Przeczytaj tekst Hawaje – którą wyspę wybrać? ,aby znaleźć najlepszą dla siebie.

7. Hawaje to… Hawaje

Jakkolwiek by to nie zabrzmiało. Hawaje po angielsku to Hawaii, czytane z „w„ – Hawaii – a nie Hałai. Hawajskie nazwy i słowa poprawnie czyta się używając polskiej wymowy i akcentu – wymawiając np. nazwę wyspy Lanai, nie będziemy jej zangielszczać do „Lanaj”, tylko przeczytamy poprawnie, krótko, nie zawodząc, L-a-n-a-i.

8. Kapu to miejsce święte

Podróżując po wyspach, w wielu miejscach można wypatrzeć znaki z napisem „Kapu”. Kapu oznacza miejsce święte i często zakazane, gdzie turyści (i nikt inny) nie powinien się pojawiać. Nawet jeśli przy oznaczeniu nie ma zakazu wstępu, punkty te należy traktować z wyjątkowym szacunkiem.

9. Na Hawajach pada deszcz

Mimo, że każda pora roku zdaje się być odpowiednia na hawajskie wakacje, trzeba pamiętać, że to tam jest najmokrzejsze miejsce na ziemi. Na Hawajach pada deszcz i to czasem kilkukrotnie w ciągu dnia. Może być duszno, parno i pochmurno, a wieczne słońce nie jest gwarantowane. Za to, przy takiej kompilacji, często pojawia się tęcza.

Zazwyczaj najmocniej pada na środku wysp (w górach) i na wschodnich wybrzeżach. Zachodnie zdają się być suchsze.

10. Hawaje to kraina ananasów. Drogich ananasów

To tu była swojego czasu największa plantacja ananasów na świecie. Owoce uprawia się na Hawajach do dziś i wciąż eksportuje (chociaż już nie w takich ilościach jak przed laty). Ale… W sklepach często sprzedawane są ananasowe produkty importowane z Filipin (więc warto pytać), a lokalne ananasy są niestety najdroższe.

Ananas jest też jednym z hawajskich symboli i często pojawia się w różnej formie na suwenirach.

11. Na Hawajach czas płynie wolniej

Spowolnione tempo jest raczej czymś typowym dla większości wyspiarskich krain. Nie inaczej jest na Hawajach – tu czas płynie wolniej i wszystko może poczekać do jutra. Planując loty, przejazdy, zakupy trzeba się z tym liczyć. Z opóźnieniami i bałaganem też.

12. Pomiędzy wyspami nie ma promów, trzeba poruszać się samolotami

Tak, na Hawajach nie kursują promy – Firma Hawaii Superferry, oferująca transport wodny, zbankrutowała w 2008 roku.

Z wyspy na wyspę można przedostać się jedynie samolotem. Najpopularniejszym przewoźnikiem jest Hawaiian Airlines (do nich należą też małe samoloty Ohana by Hawaiian). Inne linie to Island Air i Mokulele Airlines. Loty odbywają się każdego dnia i to przynajmniej kilkukrotnie.

Wyjątkiem są małe promy, którymi można dostać się z Maui na pobliskie wysepki, Molokai i Lanai.

13. Hawaje stoją w korku

Podobno mieszkaniec Honolulu (największego miasta Hawajów, znajdującego się na wyspie O’ahu) rocznie spędza w korku pięćdziesiąt dwie godziny!

Ale korki w miejskiej dżungli nie są zarezerwowane jedynie dla Honolulu. Stoi się w nich także na dzikiej wyspie Kauai i w raju dla nowożeńców, czyli na Maui. Ilość samochodów i intensywność ruchu na Hawajach – przeraża.

Z drugiej strony, transport publiczny jest tam słabo rozwinięty, więc mieszkańcy (i turyści) nie mają wyboru.

14. Na Hawajach jest drogo

I to pewnie nie jest zaskoczeniem. Na Hawajach jest drożej niż na amerykańskim kontynencie, bo wszystko – produkty spożywcze i codziennego użytku oraz paliwo – są tu importowane. Ceny są różne także w zależności od wyspy – najdroższe są wyspy Hawaii, Molokai i Lanai.

15. Na Hawajach je się mielonkę z puszki

Mielonka marki SPAM (zwana też konserwą turystyczną) to jeden z najpopularniejszych przysmaków na Hawajach, zwany „hawajskim stekiem”. I nie ma w tym nic z żartu. Na Hawajach spożywa się około siedmiu milionów puszek rocznie, a mielonkę znajdziemy w każdej kuchni i – w wielu restauracjach.

Skąd się wzięła ta popularność? Konserwa była rozwiązaniem na czas wojny. Hawaje są ważną bazą wojskową, a podczas II Wojny Światowej dużo się tam działo, więc spożycie konserwy na wyspach było wysokie. Potem na Hawajach pojawiło wielu migrantów z Chin, Filipin czy Japonii, którzy zaczęli dodawać ją do swoich tradycyjnym dań.

Dziś można zamówić np. sushi z mielonką SPAM (SPAM Musubi) czy smażoną mielonkę z warzywami. Wersji jest mnóstwo, a konserwa turystyczna nie jest tu daniem dla biedaków.

Podobno nawet z MacDonaldzie można zamówić hamburgera z plastrem mielonki…

Tego trzeba spróbować! Podobnie jak: poke (czyli sałatki z surową rybą), loco moco (czyli ryżu z jajkiem hamburgerem i sosem pieczeniowym) i saimin (czyli hawajskiej wersji azjatyckich nudli).

16. Shaka – i wszystko jasne

Shaka to pozdrowienie, które musicie znać. Znaczy hang loose. To gest, ruch ręki, z zadartym do góry małym palcem i kciukiem. Oznacza także: dzień dobry, do widzenia, miłego dnia, powodzenia. A skąd się wziął ten „ruch”? Teorii jest tyle, że chyba nikt do końca nie wiem…

znak-shaka

Zdjęcie: http://sunsurfandsea.tumblr.com/post/40525184939

No to –  miłego dnia!