Życie pod jednym dachem z Australijczykiem, to momentami sport ekstremalny. Bywa wesoło, a czasem zaskakująco tak bardzo, że szczękę z podłogi zbieram przez tydzień. Ale… nic ani nikt o Australii nie nauczył mnie więcej niż Sam, a każdego kolejnego dnia zaczyna się nowa lekcja. I tak będzie pewnie przez całe życie.

CZEGO O AUSTRALII NAUCZYŁ MNIE SAM

12 rzeczy, których o życiu w Australii, nauczyłam się  Australijczyka

Artykuł był opublikowany w podobnej formie na portalu Onet.pl

1. Piwo i grillowanie są dobre na wszystko

Na śniadanie, podwieczorek i na kolację. Na imprezę urodzinową, świąteczny lunch, spotkanie z przyjaciółmi i na niedzielne obiad z rodziną. Zawsze można przecież zjeść kawał steka i popić zimnym browarem. Na deser też.

2. Długie słowa nie istnieją! 

Po co tracić czas na ich artykułowanie? Przecież zamiast ‘afternoon’ możesz powiedzieć po prostu ‘arvo’, zamiast ‘barbecue’ – ‘barbie’, zamiast ‘kangaroo’ – ‘roo’, a zamiast ‘Australia’ – ‘Oz’. To tylko namiastka australijskiego, skrótowego słownika.

3. Kangury to wstrętne szkodniki

Tak, jego zdaniem (nie tylko jego), tych jakże uroczych zwierzaków jest za dużo i nic nie zaszkodzi, jak będzie ich trochę mniej.

4. „No worries” jest zawsze najlepszą odpowiedzią

Pełni nie tylko funkcję ‘nic się nie martw’, ale również:  ‘nie ma za co’, ‘masz to, jak w banku’, ‘ja się tym zajmę’, ‘zapraszam ponownie’ itd. Jeśli w Australii nie wiesz, co powiedzieć, ‘no worries’ na pewno się sprawdzi.

5. Klapki są doskonałym obuwiem na każdą możliwą okazję 

Ewentualnie, jeśli mieszkasz w Queensland, sprawdzą się też… gołe stopy.

6. Ubliżanie przyjaciołom jest normą i formą wyrażania sympatii 

Tak samo, jak mówienie do nieznajomych ‘kumplu’ (mate).

7. Płacz, na widok wielkiego, włochatego pająka, jest zupełnie nieuzasadniony

Bo przecież huntsman, który jest wielkości mojej dłoni (!), jest całkiem nieszkodliwy…

8. Nie ma, że jest daleko 

Przejechać 1500 km autem w jedną stronę, tylko po to, żeby pojeździć pięć godzin na motocyklu po lesie, po czym wrócić te 1500 km do domu, to żaden wyczyn. W Australii, odległości liczy się chyba w innej skali.

9. Piwo lepiej kupować na kartony

Sześciopaki są dla mięczaków.

10. Nie każdy Australijczyk, jest surferem

Nie każdy ma blond, rozwianą czuprynę, błękitne oczy i opalone ciało. Mój nie ma i nie pływa na surfingu. Jego koledzy też nie.

11. Nie ma większej świętości ponad sport! 

Gdy jest sezon na australijski futbol, czyli tzw. footy, cały świat przestaje istnieć. Podobnie jest z krykietem i rugby, czasem też z piłką nożną i tenisem. Wtedy, jedyny słuszny ‘wspólny plan’, to oglądanie meczu z jego kolegami.

12. Romantyczny wyjazd we dwoje w Australii oznacza… weekend pod namiotem

Bo każda chwila jest dobra na to, żeby spędzić ją w terenie i wytaplać się błocie! Na kempingu, w buszu, wśród zwierząt, daleko od cywilizacji, tak jest idealnie.

A czego Wy dowiedzieliście się o życiu od swoich partnerów?