Z Limą jest tak – kochaj, albo rzuć. Czy warto jechać tam na dłużej? Tak.

Milosc do Limy-3

Czy warto jechać do Limy?

Wszyscy na nią psioczą i… trochę się jej boją (albo nie wiedzą czy się bać czy nie, więc profilaktycznie wybierają tą wersję ze strachem). Teksty w stylu „Z Limy uciekaj po jednym dniu” to norma i większość właśnie tak robi – do Limy przylatuje, bo to główny port lotniczy w Peru, przesiada się i rusza dalej. Albo nawet, jeśli ktoś decyduje się zostać, to złe nastawienie z początku, nie pozwala zakolegować się z miastem. I już.

Mój plan był identyczny – z Limy miałam ewakuować się po jednej nocy, a tak prawdę mówiąc, to do ostatniej chwili zastanawiałam się, jakby ją ominąć. Bo przecież nie warto jechać do Limy!

W efekcie swoich rozmyślań i biegu wydarzeń – zostałam 4 dni, a potem wróciłam na kolejne. Odkąd wyjechałam, marzę o tym, żeby jeszcze kiedyś móc…

Najeść się peruwiańskiego jedzenia

Ach, te ryby, krewetki, pyszne hamburgery z frytkami w wersji mini! Ach, te soczyste owoce, kukurydze w piętnastu smakach i kolorach, słodki churros! Ach, te wszystkie klimatyczne knajpy i restauracje, gdzie najzwyczajniej chce się spędzać wieczory. Niektóre są obskurne, inne przypominają hiszpańskie tapas bary, kolejne znowu zachwycają stylem. Każdy jeden i wszystkie razem natomiast – atmosferą.

Nie będę pewnie zbyt oryginalna mówiąc, że moje ulubione danie do ceviche, czyli surowa ryba zamarnowana z cebulą, chili i sokiem z limonki?

Napić się pisco sour

Dyskusja o pochodzenie tego południowoamerykańskiego drinka trwa między Chile a Peru od lat. Niespecjalnie w nią wchodzę, po prostu – kosztuję – i chyba skłaniam się ku wersji, że to pisco, którego próbowałam w Limie, było najlepsze.

Popatrzeć na TEN zachód słońca

Tak, dziś zachwycam się zachodami słońca w Australii (bez dwóch zdań, są tu przepiękne), ale gdy tylko przypomnę sobie to fioletowe niebo rozpościerające się nad oceanem, potężnymi klifami i zawieszonym na nich miastem, rozpływam się. Przed zmrokiem Lima wymalowana jest jak prawdziwa celebrytka.

Pospacerować wzdłuż brzegu

Miraflores to chyba jedna z najbardziej znanych dzielnic Limy i nie bez powodu jest bardzo popularna. Mnóstwo tu fajnych barów i modnych klubów, ale to co najpiękniejsze, jest nad wodą! Wzdłuż tzw. Maleconu (drogi ciągnącej się zaraz przy klifach) są piękne, miejskie parki. Jest nowoczesna sztuka, magiczna latarnia morska dodająca klimatu oraz wariaci skaczący w dół, żeby sekundę później sunąć na paralotniach w górę, po tym hipnotycznym peruwiańskim niebie.

Milosc do Limy

Milosc do Limy-2

Odkryć więcej tajemnic

Lima to miasto pełne historii i ciekawej architektury. Okolice Plaza de Armas, wielkie katedry, rządowe gmachy czy małe kamienice i wystawne wille w dzielnicy Barranco – w labiryncie przeszłości można się tu zgubić, zgubić się z wielką przyjemnością. Fascynuje też to, co było kiedyś, wciąga energia, którą ma chyba całe Peru.

Wyruszyć do Świętej Doliny

Jeśli miałabym wybrać takie miejsce na świecie, do którego chciałabym wracać raz do roku, to byłaby to Święta Dolina, czyli okolice Cusco i Machu Picchu. To tam spotkałam się sama ze sobą bardziej, niż gdziekolwiek indziej. Tęsknię za tą możliwością.

Milosc do Limy-4

Oczywiście – w Limie są zakątki, w które bałabym się zajrzeć, miejsca, na które patrzę z dystansem, czy nawet lekkim strachem. To nie jest miasto, które ze spokojem ducha odkrywałabym w pojedynkę przed czy po zmroku. Jestem też w stanie zrozumieć (chociaż nie przychodzi mi to łatwo), dlaczego tak trudno ją polubić…

Najważniejsze jednak, czego nauczyła mnie Lima to, żeby być otwartym, pozwolić sobie samemu sprawdzić miejsca, których inni nie znoszą, bo to właśnie tam może być wszystko to, co kochasz. Czy warto jechać do Limy, wydaje się być teraz pytaniem retorycznym…

Przy okazji przypominam wam tekst Nie dajcie sobie wmówić, jak macie podróżować.

To tam może być wszystko to, co kochasz

Są takie miejsca na ziemi, które pozytywnie Was zaskoczyły?