Tasmania to urokliwy zakątek Australii, gdzie natura wciąż wjedzie prym. Nie ma tu wielu mieszkańców, nie ma też wielu turystów. Tasmania jest odizolowana i dzielnie broni się przed szaloną cywilizacją. A może po prostu ta cywilizacja nie jest nią zainteresowana?

Dla kogo jest Tasmania?

Największa australijska wyspa (będąca jednocześnie stanem) znajduje się kilkaset kilometrów na południe od lądu, a styl życia i pogoda nie mają tu nic wspólnego ze stereotypową wizją kraju down under. To miejsce dla tych, którzy szukają spokoju i tych, którym nie wadzi swoista powolność.

Szczęśliwi będą ci, którzy lubią wspinaczki i długie spacery, bo krajobrazowych szlaków, zarówno w górach jak i na wybrzeżu, na pewno nie brakuje.

Nieszczęśliwi będą fani upałów i wylegiwania się na plaży. Te są piękne, ale na Tasmanii zamiast gorąca można oczekiwać raczej chłodnych podmuchów – zdarza się, że śnieg pada nawet latem. Oczywiście, bywa ciepło, ale to nie tego powinniście oczekiwać podczas pobytu. Na Tasmanii doliczyć się można średnio… pięćdziesięciu słonecznych dni w roku. Mało jak na Australię.

Trudniej tu także o porządną kawę, którą może się pochwalić większość kraju, za to z łatwością można napić się dobrego piwa, whisky czy wina. Produkuje się tu też niezłą wódkę.

Na próżno szukać soczystego mango czy dobrej chińszczyzny, są za to doskonałe owoce morza, ryby i jagnięcina. Ci, którzy chcieliby skosztować australijskich dań przyrządzonych z lokalnych produktów, będą spełnieni.

Jak zwiedzać Tasmanię?

Wielkim plusem Tasmanii jest jej niewielka powierzchnia (szczególnie, gdy porównamy ją do reszty kontynentu), więc nawet podczas tygodniowego pobytu da się zwiedzić sporo. Z drugiej strony, można by tu siedzieć pewnie długie miesiące i wciąż odkrywać nowe zakątki. Magiczne zakątki.

Wyspa jest wprost stworzona do samodzielnego zwiedzania samochodem lub kamperem. Odległości pozwalają na spokojne przemieszczanie się, drogi są w porządku (daleko im do szerokich autostrad, a część będzie szutrowa, ale bezpiecznie doprowadzą nas do celu), łatwo znaleźć zarówno kemping jak i luksusowy hotel.

Co warto zobaczyć na Tasmanii?

Najbardziej popularne i najbardziej rozwinięte jest wschodnie wybrzeże Tasmanii, i to tu, przy pierwszej wizycie, kieruje się większość odwiedzających, co absolutnie nie oznacza tłumów czy przereklamowania. Bay of Fires, Park Narodowy Freycient oraz, znajdujący się bardziej na południu, historyczny obiekt Port Arthur są gorącymi punktami na mapie. Do tego dochodzą również w sumie jedyne większe miasta regionu – Launceston oraz Hobart.

Zachód Tasmanii budzi mniejsze zainteresowanie, ale raczej nie z powodu braku atrakcji. Po prostu trudniej się tu dostać i trudniej się przemieszczać. Ale (i powtarza to wielu) to te okolice potrafią na zawsze skraść kawałek serca – widoki są tu zupełnie, ale to zupełnie, nieokiełznane!

Innym znanym i, jakby inaczej, zachwycającym miejscem jest Park Narodowy Cradle Moutain-Lake St Clair, znajdujący się w alpach tasmańskich. To tu ciągnie się znany szlak, Overland Track, a do wspinaczki zachęca góra Cradle. Jest zwyczajnie bajkowo (chociaż bywa też bardzo zimowo).

Zwiedzać można także okoliczne wysepki i na pewno warto wybrać się na Maria Island czy Bruny Island, chociaż tych pięknych jest nieco więcej.

Na Tasmanii łatwo spotkać dzikie zwierzęta – wombaty (najwięcej jest ich na wyspie Maria), kolczatki (w sumie są prawie wszędzie), kangury (też są wszędzie) i pingwiny (mieszkają w miasteczku Bincheno) i… diabły tasmańskie (które nie są wcale takie diabelskie)! Brakuje tylko koali (szkoda).

Tasmania ma przepiękne lasy, wodospady, pasma górskie, wybrzeże – długo by wymieniać atrakcje tego stanu, a wybór najlepszej należałby to ciężkich. Tylko po co wybierać?

Czy warto jechać na Tasmanię?

Tak. I to jak najszybciej! Zwiedzanie Tasmanii powinno znaleźć się na waszej australijskiej liście.