Złe wspomnienia z jednej strony, z drugiej – stereotypy. Czy warto dawać drugą szansę krajom, których nie polubiliśmy i jak to zrobić?

Nie miałam z niej na tyle dobrych wspomnień, żeby obudził się we mnie mały odkrywca. Sam za to przepełniony był stereotypowym myśleniem – Indonezja to było dla niego Bali. Bali, pełne Australijczyków-wieśniaków, na które obiecał sobie nigdy nie pojechać. Za żadne skarby! Do tego doszło jego zdanie o kiepskich liniach lotniczych i moje złe doświadczenia z lokalną kuchnią. Tym prostym sposobem, ponad trzydzieści tysięcy indonezyjskich wysp zniknęło z naszego radaru. Raz na zawsze.

Ale teraz wszystko się zmieniło.

Ministerstwo Turystyki Indonezji, na którego zaproszenie, razem z silną australijską grupą, wylądowaliśmy kilka tygodni temu na jej wyspach, pomogło nam ją odczarować – Indonezja jest super, a miejsca, w których byliśmy, są warte grzechu. Albo ich dwóch. Jak udało nam się ją odczarować? Jak to zrobić z miejscami, których początkowo nie polubiliśmy?

Jak odczarować kraje, których nie lubimy?

Nowe miejsca

Czy jest taki kraj na świecie, który zjechaliście cały? Taki, w którym zobaczyliście każdy zakamarek? Zgaduję, że większość z nas mówiąc „Byłem w Tajlandii”, ma na myśli Bangkok i dwie, albo trzy wyspy, plus ewentualnie Chang Mai. Do całości – daleko. Jeśli miejsce, w którym byliśmy wcześniej nie przypadło nam do gustu, może warto wrócić w inne? Nie tylko te znane, nie tylko te, gdzie jest „coś”, ale właśnie może te zapomniane, albo zupełnie niepopularne. Każdy kraj na świecie ma w sobie różnorodność – wystarczy jej poszukać.

P.S. Bali – to był dla mnie oczywisty kierunek na wakacje w Indonezji i jej kwintesencja. Nie polubiliśmy się z Bali wtedy, nie polubimy się z Bali pewnie nigdy. Ale Indonezja to kilkanaście tysięcy wysp i wysypek. Bali jest tylko jedną z wielu.Sprawdź tutaj za co nie nie lubię Bali.

Hill of Love Manado

Inna sytuacja życiowa

Możecie się ze mną zgodzić, albo nie, ale myślę, że nasze samopoczucie, moment w życiu, w którym aktualnie się znajdujemy, nasza sytuacja materialna, tak bardzo mogą zniekształcić obraz odwiedzanych miejsc! W kolejne wakacje, gdy wszystko inne wokół będzie układać się fajnie, i to miejsce, które kiedyś wydawało ci się do kitu, może okazać bardziej atrakcyjne. Po prostu spróbuj na innym etapie życia.

P.S. Gdy byłam w Indonezji po raz pierwszy, nie mogłam sobie pozwolić na wyjazd w mój wymarzony region Raja Ampat, bo… nie było mnie stać. Przyznaję, było to nieco frustrujące. Po za tym – byłam chora. To tu złapałam salmonellę i amebę.

Miasto Ambon

Nowe towarzystwo

Bo są  ludzie… Jeśli wylądujemy gdzieś, z kimś nawet nie tyle, co nieodpowiednim, ale może nieodpowiednim na ten konkretny wyjazd (powodów mogą być przecież miliony), wszystko może przepaść, cały urok może przepaść. Gdy wrócimy w nowym towarzystwie, magia wróci, jak za dotknięciem magicznej różdżki.

P.S. Grupa, z którą wyjechaliśmy do Indonezji była idealna. To osoby o tych samych pasjach i tym samym uwielbieniem do zimnego piwa, na koniec męczącego dnia, co my.

Przeczytaj: 5 rzeczy, które zachwycają na Sulawesi

Sam na wakacjach

Czysta karta

Na szczęście nasz umysł ma tą niezwykłą moc, która z czasem zaciera kiepskie wspomnienia.  Musimy mu tylko trochę pomóc i puścić długie wodze niepamięci. To sztuka wrócić gdzieś bez własnych uprzedzeń z przeszłości. To sztuka, którą trzeba okiełznać.

Dziewczyny w Palu

Bali, Jawo, sorry, ale możecie się schować. Sulawesi zaskoczyło nas różnorodnością, a Ambon… swoim istnieniem. Były tysiące plusów i tym sposobem Indonezja znalazła się w naszych planach na przyszłość.

Są takie miejsca, które chcielibyście odczarować?