Czy ja jestem na innej planecie, czy w Australii? Bo czasem nie dowierzam…

Jak można jeść hamburgera z plastrem buraka w środku? Co do cholery znaczy ‘arvo”?! Gdzie jest Fosters i Opel?! Że niby nie każdy kangur to kangur, a koala wcale nie jest naćpany?! No i niby, co jeszcze? Tosty z drożdżową pastą na śniadanie, Hungry Jacks zamiast Burger Kinga, wino z kija, ‘roo i barbie, wróble w kolorach tęczy, wielki ananas, krewetka, i młotek…

Jaka jest Australia?

Jaka jest Australia

AUSTRALIJSKA KUCHNIA

Pierwszy przystanek w naszej kulinarnej podróży zrobimy przy dumnie brzmiącym słowie – barbecue! Barbecue lub po prostu ‘barbie’ (tak, barbie tak, jak ta “Brabie”) to to, co australijskie tygryski lubią najbardziej. Nie ważne gdzie, nie ważne kiedy, ważne żeby grillować! Grilla każdy ma, mam i ja. Ale jak ktoś nie ma, to może sobie pogrillować na państwowym ruszcie w parku, czy przy plaży.

Barbie

Co grillujemy? Najczęściej kiełbaski (przypominające mieszankę białej kiełbasy z wędzoną kiełbasą, z dodatkiem parówki i odrobiną kaszanki), pyszne i soczyste steki (wołowina w Australii jest fantastyczna), i świeże krewetki (które nazywają się “prawns”, a nie “shrimps”…). Jedyny minus jest taki, że barbie jest zazwyczaj na gaz a nie drewno, co odbiera całemu wydarzeniu trochę uroku. Ale zamiast narzekać, jedźmy dalej.

Hamburger

Przystanek numer dwa, to hamburger. W wersji australijskiej to hamburger z plastrem pieczonego buraka. O dziwo smakuje zaskakująco dobrze, w przeciwieństwie do kolejnego ‘przysmaku’ na liście, czyli drożdżowej pasty Vegemite.

Vegemite

Do cholery jasnej, jak to można jeść? Ktoś mi wytłumaczy?! Toż to jest paskudztwo straszne. Gorzko, kwaśno, niewiemjakie, a oni sobie tym z dumą smarują porannego posta! Co więcej, zabierają ze sobą tubkę pasty Vegemite w świat, bo żaden inny naród nie chce jej importować! Ciekawe czemu…

Nie zapomnę, jak byłam w Tajlandii i siedziałam z pewnym Australijczykiem na plaży, a on ni stąd ni zowąd wyciąga żółtą tubkę z plecaka i smaruje sobie banana. Chodzi mi o takiego zwykłego banana do jedzenia świntuchy! W każdym razie, ten oto Australijczyk o imieniu Russel zawsze miał przy sobie swój Vegemite i nie wyobrażał sobie bez niego życia. Czy to można nazwać już uzależnieniem?

Tim Tams

Nie wiem, ale wiem że łatwo można uzależnić się od bardzo australijskich ciastek w czekoladzie! Tim Tams są super pyszne, więc obowiązkowo musicie ich spróbować przy najbliższej okazji!

I inne

Pyszny jest też banana bread na ciepło z masełkiem.

W menu są jeszcze meat pies, czyli mini tarty z mięsem, chicken parmigiana, ciastka Anzaca, kangury, strusie emu i krokodyle

Przy okazji jedzenia muszę również wspomnieć że, z niewiadomych mi powodów, Burger King w Australii nazywa się Hungry Jack’s.

PICIE W AUSTRALII

Pozostając w temacie konsumpcji, będzie trochę o alkoholach i nie alkoholach. Na początek chciałam rozwiać wszelkie wątpliwości – nikt w Australii nie pije piwa Fosters i każdy prawdziwy Australijczyk pragnie powiesić Pana Holgate za rozsławienie tejże marnej namiastki browaru na naszej planecie.

Piwo

Wszyscy za to piją VB (Victoria Beer, czyli piwo produkowane w stanie Wiktoria) oraz XXXX ( ‘fourex’, czyli piwo pochodzące z Queensland).

Ja nie jestem fanką, bo w Australii są lepsze piwa no i są też wyśmienite wina! Australia jest czwartym na świecie eksporterem wina, a Barossa Valey to podobno jedno z najlepszych miejsc do uprawy winogron. Dobra ilość słońca, dobra ilość deszczu, odpowiednia temperatura, wystarczająco ciepło i wystarczająco zimno. Efekt – pyszne wino!

Wino

W Australii, oprócz tradycyjnego butelkowanego wina, bardzo popularne jest też wino w kartonie i wino z tzw. kija (pierwszy raz się z czymś takim spotkałam właśnie tu). Co ważne –  bez względu na opakowanie jakość wina nadal pozostaje doskonała.

Żeby nie było, że ja tylko gadam o procentach, opowiem Wam teraz o napojach niewyskokowych, ale bardzo w Australii popularnych.

Inne napoje

Pierwsze miejsce zajmuje bezkonkurencyjny lemon lime bitters (napój o bardzo orzeźwiającym smaku, rozsławiony przez najbardziej popularną w Australii firmę napojową Bickford’s), po piętach depczą mu wszystkie inne napoje z serii Cordial (należące do tej samej firmy), tuż za nimi plasuje się ginger beer z miasta Bundaberg (który wbrew pozorom nie ma nic wspólnego z piwem, no może oprócz tego że jest gazowany), a miejsce kolejne należy do kawy.

Kawa

W sumie to kawa powinna być na miejscu pierwszym, bo nie dość że jest tu bardzo dobra, to jest również super popularna. Australijska kultura picia kawy po prostu zachwyca.

MOTORYZACJA W AUSTRALII

Pytanie zasadnicze brzmi – gdzie jest Opel?! W Australii zamiast Opla jest Holden (chociaż powoli się to zmienia i można już spotkać salony pod brandem Opel). Holden należy do Opla i teoretycznie Oplem jest, ale Holden to taki australijski twór, z którego wszyscy są tu bardzo dumni.

Holden

Najbardziej znany z Holdenów to Holden Commodore, rozsławiany przez młodzież bujającą się po mieście. Na tutejszych drogach bardzo popularne jest też posiadanie pick up’a, który nazywa się tu nie pick up tylko ute, obowiązkowo z napędem na cztery.

Biały van

A jak się nie ma ute’a ani Holdena to ma się białego vana, takiego jak my! Oprócz tego to zasada jest mniej więcej taka sama, jak w Europie – zamiast korzystać z aut, które produkowane są blisko (czytaj np. w Japonii), Australijczycy coraz chętniej importują pojazdy z odległego kontynentu (czytaj z Europy).

Motocykle

Do tematu motoryzacji zaliczają się także motocykle. Pokonywanie terenów piaszczystych, czy przedzieranie się przez chaszcze na dirt bike’u, czyli motocyklu krossowym, to jedna z ulubionych form spędzania wolnego czasu przez mężczyzn w każdym wieku.

Road tripy

Inny rodzaj rozrywki na kołach to długie wycieczki, czyli tzw. road trip’y z przyczepą lub za pomocą domu na kółkach. Nigdzie indziej na świecie nie widziałam tyle kamperów ile tu! To jest prawdziwe kamperowe szaleństwo, które kocham całym sercem. 

Poczytaj o naszych road tripach i znajdź inspiracje na wakacje!

JĘZYK AUSTRALIJSKI

Jeśli wydaje Wam się, że w Australii mówi się po angielsku to możecie się trochę zdziwić.

Owszem jest to język angielski, ale powinien się definitywnie nazywać Australian English!

Akcent

Australijski akcent jest paskudny. Znaczy nie paskudny paskudny, tylko paskudnie trudny do zrozumienia. Jak poznałam wyżej wspomnianego Russela to przez pierwsze dwa dni naszej znajomości za każdym razem, gdy coś do mnie mówił to prosiłam go, żeby powtórzył. Ba, po kilku miesiącach mieszkania w Australii nadal zdarza mi się nie rozumieć tego przedziwnego bełkotu.

Skróty

Jakby tego było mało, to Australijczycy uwielbiają skróty językowe, co nie ułatwia komunikacji, bo co to znaczy ‘roo, arvo, avos, barbie, czy Oz? No więc ‘roo to kangaroo, arvo to afternoon, avos to avocados, barbie to barbecue, snag to sausage, a Oz to po prostu Australia. Ale nie łudźcie się, to nie koniec.

Skróty językowe obowiązują również w języku mówionym, czyli np. zamiast poprawnie wymówić słowo “water”, Australijczyk urwie je gdzieś przy literce ‘e’. No i wreszcie przechodzimy to części najfajniejszej – australijskich powiedzonek. ‘No worries’ śmiało możecie użyć przy każdej możliwej okazji.

Bez ‘Thanks mate’ się nie obędzie, więc dobrze to sobie zakodujcie!  ‘G’day mate’ to kolejne z obowiązkowych powiedzonek.’

Ciekawostki

A oto kolekcja pozostałych interesujących słówek: ‘bottle O’ czyli ‘bottle shop’, czyli sklep z alkoholem; sheila czyli kobieta; bloke czyli facet; joey czyli mały kangur i mogłabym tak wymieniać godzinami…

DUŻE RZECZY

Australijczycy ukochali sobie wielkie rzeczy. Przeróżne wielkie rzeczy. Mamy więc wielką krewetkę, wielkiego banana, ananasa i mango, mamy wielką puszkę VB, wielką owcę, wielką gitarę, wielką papugę, czy np. wielkiego krokodyla.

Te wszystkie wielkie rzeczy znajdują się zazwyczaj w pobliżu głównych dróg i stanowią niezwykle popularną atrakcję turystyczną. W tym przypadku rozmiar ma znaczenie.

Po więcej australijskich ciekawostek, zajrzyj tutaj!