Gdzie uciekło ostatnie dwanaście miesięcy – powiem Wam szczerze, że nie mam pojęcia! Ostatni rok minął nam wyjątkowo szybko, a ostatnie tygodnie ekspresowo. Czas leci nieubłaganie, nie chce się zatrzymać ani na chwilę, a my wytrwale staramy się wykorzystywać maksymalnie każdy deszczowy czy słoneczny dzień. Nie pozwalamy sobie się nudzić, czasem wręcz narzucamy sobie chyba za duże tempo, ale obydwoje to lubimy. I nie potrafimy zrozumieć ludzi, którzy mówią, że muszą ‘zabijać czas’! Niech nam go trochę oddadzą, jak mają za dużo. Chętnie przyjmiemy. No to co? Spójrzmy, jaki był 2014 rok.

STYCZEŃ

Rok zaczęliśmy, gdzieś w dżungli, w środku lasu, na kempingu niedaleko Brisbane. Było bajecznie i dziko! Zamiast fajerwerków – ognisko. Zamiast wieczorowej sukni – dres i buty trekingowe. Zamiast tłumu ludzi – kangury, jaszczury i kolorowe papugi. Pierwsze tygodnie spędziliśmy w towarzystwie Ani i Arka, z bloga Hapakuna. Byli naszymi gościmy. Plotkowaliśmy, gotowaliśmy i zwiedzaliśmy okolicę. Potem nasi przyjaciele ruszyli w dalszą drogę, a my… nadal zwiedzaliśmy okolicę i wybraliśmy się na weekend do najbardziej polskiego miejsca w Australii, czyli cudownego The Polish Place. Ach te zachody słońca! Ach te barwne ptaki! Ach to śniadanie z widokiem!

Linki do styczniowych opowieści:

D’Aguilar National Park

The Polish Place

Czy styczeń do dobry czas na podróż do Australii? Czytaj tutaj.

Papuga Polish Place

LUTY

W lutym polecieliśmy na kilka dni na drugą stronę Australii, do Perth i było wybornie. Perth jest fajnym miastem, a obok jest jeszcze fajniejsza wyspa. Rottnest Island powinna się znaleźć na liście miejsc do odwiedzenia w Australii. Rowerowe wycieczki, latarnia morska, stare bunkry, urocze kuoki, piękne plaże i jeszcze piękniejsza woda. Zachwyt za zachwytem. Do Perth planujemy w tym roku wrócić. Na pewno.

Linki do lutowych opowieści:

Perth

Cottesloe

Rottnest Island

Czy luty do dobry czas na podróż do Australii? Czytaj tutaj.

Julia na Rottnest Island

MARZEC

W marcu zaliczyliśmy kilka wyjazdów do Melbourne. A to były urodziny babci, a to urodziny bratowej Sama, a to to, a to tamto. Pozwiedzaliśmy winnice w Yarra Valley, poodkrywaliśmy górę Dandenong, jedliśmy pierogi i kapustę kiszoną, popijając kompotem z wiśni. Jak w domu. A jak już byliśmy w Brisbane, wypełnialiśmy sobie kalendarz wycieczkami do parków rozrywki w okolicach Gold Coast i romantycznymi zachodami słońca z widokiem na miasto.

Julia i Sam Mt Dandenong

KWIECIEŃ

Czwarty miesiąc w roku zaczęliśmy od… barbecue boat, czyli całodniowego rejsu po zatoce, u wybrzeży wyspy Bribie, w towarzystwie przyjaciół i gości. Nie zabrakło też wypadów na plażę i objadania się ananasami. A ostatnie kilka tygodni kwietnia, spędziliśmy w… Chinach. Wtedy rozpoczęły się nasze pięciotygodniowe wakacje. Zaczęliśmy od odwiedzin Pojechanej Oli w Shenzhen, potem był Hong Kongu i hazard Makau.

Linki do kwietniowych opowieści:

Shenzhen

Hong Kong 1

Hong Kong 2

Makau

Victoria Peak Hong Kong

MAJ

Maj to mój miesiąc i jakoś tak wychodzi, że udaje mi się spędzać urodziny z rodziną i przyjaciółmi. W maju byliśmy w Polsce, w Milanówku, Warszawie i na Mazurach. Wyszło spontanicznie, była niespodzianka i mnóstwo emocji. Nie ma, jak spacery z mamą, dzieciakami siostry, nie ma jak swój własny pies, którego można podrapać za uchem, nie ma jak obiad w rodzinnym gronie. Szybko minęło. Niestety. Ale ruszyliśmy dalej, przez wyjątkowo zimny jak nam maj Stambuł, aż do upalnej Tajlandii. Uczyliśmy się gotować, głaskaliśmy słonie, śmigaliśmy na skuterze, zrywaliśmy kokosy z palmy, bawiliśmy się cudownie i zgodnie uznaliśmy, że pięć tygodni to doskonała długość urlopu. Aż nam się chciało posiedzieć na tyłku. A Wy na jak długo lubicie wyjeżdżać?

Linki do majowych opowieści:

Polska

Stambuł 1

Stambuł 2

Bangkok

Chiang Mai 1

Chiang Mai 2

Chiang Mai 3

Koh Samui

Koh Tao

Singapur 1

Singapur 2

Singapur 3

Wesołowo

CZERWIEC

W czerwcu było ciężko. Wiecie, rozdrapane rany po powrocie do domu, nie chciały się zagoić wyjątkowo długo. Ale i tak znaleźliśmy energię na małe zwiedzenie – odkrywaliśmy lokalne winnice i przejechaliśmy trasą przez tzw. Scenic Rim. Dziko i zielono. Była też odrobina dobrego wina i pachnąca lawenda na poprawę humoru.

LIPIEC

W lipcu nie były dużo lżej, ale… zebrałam się trochę w sobie i zaczęłam wracać do swojego australijskiego trybu życiu. Sam mocno mnie wspierał (serio, bardzo go podziwiam, że znosi te moje przelewane wiadra łez), urządzaliśmy pikniki, chodziliśmy na długie spacery i grzaliśmy się nocą pod kocem, bo noce zrobiły się chłodne. W lipcu, spędziłam też przemiły weekend u przyjaciółki w Sydney i mieliśmy cudownych gości, Igę i Artura z bloga Lymkya. Długie rozmowy o ludziach i świecie, cudowne podróżnicze dusze. Tego mi trzeba było! Tęsknoty przeszły, jak ręką odjął.

Opera House Sydney

SIERPIEŃ

Sierpień, dla odmiany, był chyba jednym z najlepszych miesięcy w tym roku, pełen wycieczek i przygód! Powygrzewałam się trochę w magicznym Broome, podczas gdy Sam imprezował z kolegami w Cairns, a potem ruszyliśmy w drogę. Gibb River Road to 700 km szutrowej trasy, w drodze z Broome do Darwin, jeden z najwspanialszych road tripów w Australii. Były wodospady, przeprawy przez rzekę, krokodyle, kangury i spanie w samochodzie pod niebem pełnych gwiazd. Bajkowo. A po powrocie – zgadnijcie co? Wyjechaliśmy znowu! Do Noosa, na ślub znajomych. Lenistwo w luksusach. Tak też jest fajnie.

Linki do sierpniowych opowieści:

Noosa

Gibb River Road & Broome – wkrótce

Gibb River Road

WRZESIEŃ

Wrzesień upłynął nam bardzo pracowicie, malowaliśmy bowiem dom (jestem, jak statystyczny polski emigrant). Na zewnątrz. Ciężka praca, ale efekty bardziej niż zadowalając, bo nie dość że wygląda super, to mamy satysfakcję, że zrobiliśmy to sami. A potem pojechaliśmy to Melbourne i spędziliśmy trochę czasu z moją przyjaciółką z dzieciństwa. Fajnie tak sobie powspominać…

PAŹDZIERNIK

W październiku mamy w Brisbane długi weekend. Musieliśmy więc to jakoś wykorzystać. Naszym celem, tym razem, była słoneczna wyspa Stradbroke, położona całkiem niedaleko. Wypatrywaliśmy wielorybów, spotkaliśmy samotną fokę i dzikie koale na drzewie. Stradbroke to raj dla amatorów przyrody. Widoki – oszałamiające. A w inny weekend znowu, pojechaliśmy do kina samochodowego. Byliście kiedyś?

Linki do październikowych opowieści:

Stradbroke Island

Stardbroke Island

LISTOPAD

Tak, listopad wygrywa w plebiscycie na najlepszy miesiąc roku. Czemu? Bo, primo, odwiedziła nas przyjaciółka z Polski, secondo, zwiedziliśmy wspólnie mnóstwo fantastycznych miejsc. Zaczęliśmy w Melbourne, a potem przejechaliśmy wzdłuż wybrzeża, z Brisbane do Sydney. Piękne plaże, dzikie zwierzaki, klify, parki narodowe i rozmowy, których bardzo mi brakowało. Czego chcieć więcej od życia? Mógłby mnie ktoś odwiedzać, co miesiąc?

Linki do listopadowych opowieści:

O przyjaźni

Phillip Island

Great Ocean Road

Melbourne 1

Melbourne 2

Melbourne 3

Brisbane 1

Road trip- wkrótce

Julia i Aneta

GRUDZIEŃ

Jeszcze się nie skończył 🙂 Ale jak się zaczął? Zaczął się na polskim festiwalu w Sydney, a potem byli goście i razem plątaliśmy się po mieście. I znowu są goście. I będą następni! A na sylwestra wrócimy chyba tam, gdzie wszystko się zaczęło…

Goście w Brisbane

Na przyszły rok, mamy już trochę planów, ale o tym opowiemy Wam za parę dni.

A jak Wam minął 2014 rok?

Wesołych Świąt! Julia i Sam.