Karolina Sypniewska-Wida jest współorganizatorką Dni Australii w Polsce. To inspiracja, a przy tym po prostu fajna dziewczyna. Samotnie przebyła pół świata, dziś mieszka w Sydney. Wszystko, co wie o Australii, sprawdziła na własnej skórze. Nie raz.

Karolina podróżowała samotnie, zanim jeszcze samotne wyprawy, podróże z plecakiem, blogowanie stały się takie nośne. W 2005 roku zwiedziła Amerykę Środkową, potem przez dobre pół roku, jeździła po Azji, gdzie dotarła koleją transsyberyjską. Cztery lata później, po ukończeniu studiów, w jeansach i trampkach, wyruszyła w kierunku Australii. Po roku była na miejscu z zamiarem zostania na dłuższą chwilę, ale, jeszcze wtedy, bez planu zamieszkania na zawsze. Wszystko zmieniła miłość – do miejsca i… do człowieka. Do Australii. Dziś jest współorganizatorką Dni Australii, imprezy, która odbywać się będzie przez cały kwiecień w 10 miastach w Polsce. Gościem, chociaż wirtualnie, będę też ja. Odpowiem na wasze pytania o życie w Australii – jeśli jakieś macie, piszcie w komentarzach po tym wpisem.

Karolina Sypniewska i Paweł Wilda

Dni Australii, w dobrych rękach

Skąd, jak i dlaczego Karolina? Jak wyglądało Twoje pierwsze spotkanie z Australią?

Do Australii po raz pierwszy przyleciałam z rodzicami na krótką wycieczkę w 2002 roku. Celem wtedy były pierwsze w Sydney zawody na żużlu z udziałem przyjaciela mojej rodziny – mistrza świata – Tomka Golloba. Moja rodzina pochodzi z Bydgoszczy, więc żużel to wielka sprawa! Mieliśmy ze sobą wielki baner, byliśmy przebrani jak to na zawodach w barwy Polski, a na stadionie było zaledwie pięć tysięcy osób… Przylecieliśmy na 8 dni i juz wtedy wiedziałam, że kiedyś muszę tu wrócić na dłużej aby pomieszkać i poczuć się jak lokaleska:-) Plan zrealizowałam po 7 latach. To była miłość od pierwszego wejrzenia.

Jakie były te pierwsze wrażenia? Jaka wydawała Ci się być Australia?

Tyle wrażeń i emocji ten wyjazd przyniósł! Pamiętam, jakby to było wczoraj… Samo zobaczenie słynnej Opery, mostu Harbour, spacer po Ogrodach Botanicznych czy CBD – wszystko było niesamowite. Po raz pierwszy zobaczyłam koale, kangura, wombata. Było tak jak miało być. Intensywnie i niesamowicie. Urzekła mnie natura, ilość parków, zieleni i ludzie. Stałam z rodzicami na ulicy czekając na zielone światło z otwartą mapą i podeszła do mnie uśmiechnięta australijska para. Zapytali, od tak, czy nie potrzebujemy pomocy. Krótka rozmowa, nic wielkiego, niby nic wielkiego, miły gest…

Dziś tu mieszkasz, bo na Twojej drodze pojawił się pewien gość (znam podobny przypadek) i co? Australia jest inna niż Ci się na początku wydawało?

Tak, no właśnie, pewien gość:-) Zmieniają nam życie ci nasi mężczyźni. Czy Australia jest inna niż na początku? Początki są zawsze pełne zachwytu, uniesień i wtedy wszystko jest idealne. Kiedy się mieszka w danym kraju, a nie podróżuje, zaczynasz wchodzić w tak zwaną prozę życia: praca, dom, obiady, pranie, sprzątanie, wyjazdy na weekend i tak dzień po dniu. Ale ta rutyna jest Australii jakaś inna… składa sie na to wiele rzeczy. Po 2002 roku wróciłam do Australii jeszcze pięć razy i za każdym razem odkrywałam coś nowego, coś mnie znowu zaskakiwało. Jest tu coś takiego, co przyciąga jak największy na świecie magnes, coś co trudno opisać. „To” po prostu „to” i wiesz, że to tu chcesz być. Są plusy i minusy, jak wszędzie, ale myślę, że ilość plusów przeważa minusy i – jest cudownie.

Karolina Sypniewska i Paweł Wilda plaża

Czym Australia może tak fascynować? Co Twoim zdaniem ma w sobie takiego, że Polacy o niej fantazjują?

Kiedy myślisz Australia, od razu pokazuje się wiele obrazków, symboli, znaków. W zeszłym roku z mężem zorganizowaliśmy konkurs „Australia w Twoich rękach” i ludzie przesyłali nam prace, przedstawiające to, co kojarzy im się z Australią. Obrazek, który utkwił w mojej głowie, to bezkresny horyzont, outback i czerwona ziemia. To odcięcie od świata, będąc jednocześnie w tak rozwiniętym i nowoczesnym miejscu, chyba najbardziej intryguje. Chociaż, kto zamieszka tu na dłużej, zobaczy, że w niektórych sprawach wcale nie przoduje Australia, a zdecydowanie Europa. Dlaczego chcemy tu przylatywać? Nieznane miejsca, spora odległość od domu, to tak naprawdę miejsce dla uprzywilejowanych. Mam na myśli otrzymanie wizy i dostanie się tutaj – nie można niestety przyjąć tego jako pewniaka. Ale to temat na inną rozmowę…

Razem z Pawłem, tym gościem, który pojawił się na Twojej drodze, pomagacie Polakom spełniać marzenia o Australii…

Paweł zajmuje się tym tematem wiele lat. Firma Albion House, którą prowadzi, w tym roku obchodzi dwudzieste urodziny! Sporo ludzi przyjechało dzięki niej do Australii. Ja przyłączyłam się kilka lat temu i dzięki temu, że sama tu studiowałam i żyłam, pracowałam, podróżowałam, mogę podzielić się informacjami z pierwszej ręki. Firma pomaga nie tylko osobom chcącym się uczyć za granicą, ale również tym, którzy szukają takiego swojego miejsca na świecie. Australia to nasz główny konik i wielka pasja, ale zajmujemy się szeroko pojętą edukacją za granicą – szkoły średnie w Kanadzie czy USA, kursy językowe na Malcie, w Japonii czy Meksyku.

Promujecie też Australię w Polsce organizując Dni Australii. W tym roku odbędą się po raz 6. Co to za wydarzenie i jaki jest jego cel?

Celem imprezy jest przede wszystkim pokazanie możliwości, jakie daje Australia. Nauka, praca, podróżowanie – to wszystko można połączyć w jedno i spędzić wspaniały czas na antypodach i, odważyłabym się powiedzieć, że to może być dla wielu najlepszy sposób na pierwsze (i kolejne zresztą też) spotkanie z Australią. Nie trzeba tu od razu wyjeżdżać na zawsze, są tacy, których Australia rozczarowuje czy może zadziwia, ale każdy, kto marzy o tym kraju, musi tu przyjechać i sam ocenić, czy chce poświęcić siebie, oddać siebie – Australii. VI DNI AUSTRALII to impreza jedyna taka w kraju, która na szeroką skalę promuje Australię w Polsce, w tym roku tym bardziej wyjątkowa, bo połączona z dwudziestoleciem naszej firmy. Będzie sporo o australijskiej kulturze i życiu codziennym, będzie dużo o podróżach, o kursach językowych, o możliwościach jakie daje Australia, i o tym, jak my, Polacy, może tam pojechać. To czas na zabawę (rozrywki będzie dużo), ale też czas na zadawanie pytań o Australię – konsultacje są jednym z głównych trzonów Dni Australii. Będzie można porozmawiać z nami (z Pawłem, ze mną i naszymi pracownikami), o tym, jakie są możliwości wyjazdu do Australii, dla każdego z nas.

spotkanie z kangurem

Jak będą wyglądały tegoroczne Dni Australii?

Zaczynamy w czwartek 31 marca w Krakowie. W sumie przez cały kwiecień odwiedzimy dziesięć polskich miast. Będzie sporo atrakcji: slajdowiska podróżnicze i spotkania prowadzone przez gości specjalnych: Marka Niedźwieckiego, który niedawno wydawał swoją książkę o Australii, Australijczyk, ekipę Busem przez Świat, studentów, którzy za osiem dolarów dziennie przejechali Australię wokół, Alicję i Andrzeja z bloga Los Wiaheros, niezwykłych podróżników, którzy niedawno nad Austraią latali swoim dronem. Dni Australii to też okazja do uczestnictwa w warsztatach gry na magicznym didgeridoo (aborygeńskich instrumencie), warsztaty sommelierskie (prowadzone przez Jacobs Creek – australijskie producenta win), warsztaty wyjazdowe do Australii i wiele więcej. Będzie wystawa fotografii, artefaktów przywiezionych z Antypodów. Będzie dużo inspiracji i nie będzie nudy.  Inspirujemy i pokazujemy Wam naszą miłość, drugi dom – Australię od podszewki

Czy warto przyjechać na ten koniec świata przynajmniej na chwilę?

BEZ DWÓCH ZDAŃ! Warto! Chociażby na te kilka dni jak ja kiedyś, w 2002 roku. I zobaczcie gdzie teraz jestem? Czasem kilka chwil wystarczy na początek. To jak z miłością od pierwszego wejrzenia.

Jeśli macie jakieś pytania, na które mogłabym odpowiedzieć w trakcie wirtualnych spotkaniach na Dniach Australii, piszcie w komentarzach. Połączymy się po raz pierwszy w Krakowie już 31 marca. Będę dla Was wstawać o piątej rano…