Wysłać komuś pocztówkę, czy list, to w sumie niewiele. Niewiele czasu, niewiele pieniędzy, niewiele zachodu. Ale wiele przyjemności! Szczególnie dla tych, którzy tylko w taki sposób mogą zwiedzać świat.

Za każdym razem, gdy słyszę opadającą, skrzypiącą ze starości klapkę naszej skrzynki na listy/bańki na mleko, zrywam się na proste nogi. Bo czekam. Czekam na listy od przyjaciół, pocztówki od znajomych, na jakąś niespodziankę, w sumie nie wiem jaką. Ale czekam, bo tęsknię, bo potrzeba mi towarzystwa i poczucia, że świat o mnie nie zapomniał przez to, że jestem na jego drugim końcu. I cieszę się, jak dziecko, gdy podnoszę tę skrzypiącą klapkę i znajduję coś innego niż codzienność (czytaj rachunki).

MARZYCIELSKA POCZTA Z PODRÓŻY

Chciałabym to wyjątkowe uczucie  ‚niecodzienności’, którą sama tak bardzo kocham, przekazać innym, dlatego wysyłam pocztówki do chorych dzieci, którym ono potrzebne jest dużo bardziej niż mi.

Już po raz drugi biorę udział w akcji Marzycielska Poczta z Podróży, organizowanej przez Polskich Blogerów Podróżniczych i namawiam Was do tego samego.

Marzycielska Poczta to akcja wyjątkowa, akcja chwytająca za serca wielu, akcja budząca radość w sercach najmłodszych.

Marzycielska Poczta narodziła się pod koniec 2009 roku. Co jakiś czas zamieszczamy tutaj profile chorych dzieci z całej Polski, które kochają dostawać tradycyjne listy i kartki. W profilach dzieci znajdują się adresy pocztowe, pod które każdy może napisać. Listy i kartki dodają dzieciakom siły do walki z chorobą, ich rodzicom otuchy, a samym piszącym mnóstwo frajdy. Na co więc czekasz?”, piszą na stronie jej organizatorzy.

No właśnie? Na co czekasz?

Jeśli jesteś czytelnikiem tego bloga – wyślij kartkę do dzieciaków i wklej jej zdjęcie w komentarzu. Zgoda? Niech to będzie Twój dobry uczynek na 2015 rok.