Kiedy napisali do mnie z Wysokich Obcasów, że chcieli by zadać mi kilka pytań i opublikować rozmowę ze mną (ze mną!!!) na swoich łamach, spadałam z krzesła. Bo w końcu Wysoki Obcasy, to wysokie progi.

Zapraszam to lektury. Pyta Karolina Przybysz -Smęda (dziękuję), odpowiadam ja.

Do życia wystarczy 10 kilo bagażu. Wysokie Obcasy

Dwa lata temu wyruszyłaś w samotną podróż dookoła świata. Czym zajmowałaś się przed podróżą ? I dlaczego zdecydowałaś się wyjechać?

Pewnie spodziewasz się, że powiem: „Bo miałam dość pracy w korporacji”, a nie do końca tak było. Przez lata pracowałam jako producent programów telewizyjnych w TVN. Uwielbiałam tę pracę, szczerze ją kochałam, chociaż, jak to w miłości bywa, bywały też dni, kiedy jej nienawidziłam. Ale siedem lat pracy w jednym miejscu, szczególnie w zawodzie, który wymaga sporej kreatywności, wypala. Czułam, że robię wszystko trochę na siłę, a do tego doszło moje życie prywatne, które przestało układać się najlepiej. Byłam znudzona, czułam że moje życie gdzieś biegnie, a ja nie mogę go dogonić. Zaczęłam od krótkich wypadów na weekend po Europie – tylko ja, tani bilet i nieznane miasta. A ponieważ apetyt rośnie w miarę jedzenia, pewnego dnia pomyślałam sobie „Czemu nie wyjechać na dłużej?” Trafiłam w internecie na opcję „bilet dookoła świata”.

Jak?

To był zupełny przypadek. Wpisałam w wyszukiwarkę „podróż dookoła świata”, później „around the world trip” i okazało się, że istnieją firmy, które „układają” taki bilet, można go też po prostu kupić przez linie lotnicze. Po sześciu miesiącach miałam wrócić do swoich obowiązków. Wyszło inaczej. Moja podróż dookoła świata okazała się mieć romantyczny happy end. Zakochałam się i wyprowadziłam do Australii.

Cała rozmowa do przeczytania TUTAJ

I dziękuję Wam, moi drodzy czytelnicy, bo dużo w tym Waszej zasługi! Australijskie pozdrowienia. Julia.