Ma w sobie to coś. A jak ktoś twierdzi inaczej – nie widział jej z tej strony…

Do Sydney wpadamy na chwilę, albo oprowadzić gości, albo odwiedzić znajomych. Zazwyczaj brakuje nam czasu na odkrywanie nowych miejsc, w Sydney dzieje się tyle, że trudno coś wybrać, ale tym razem się udało i, trochę przez przypadek, powstała lista naszych ulubionych pięciu widoków na Operę.

5 widoków na Opera House w Sydney

Opera Sydney 4

5) Z bliska

Wiele osób mówi, że gdy stanie się przy jej ścianach, okazuje się, że nie jest tak wielka jak ta Opera z naszej wyobraźni. Może nie jest, fakt, ale jej architektura i wykonanie… – to jedyny taki budynek na świecie, którego złożone do kupy fragmenty dachów stworzyłyby idealną piłkę (czy jak mówią niektórzy – pomarańczę), to symboliczny projekt, warto po prostu przyjrzeć się mu z bliska.

Opera Sydney 5

4) Z parku obok

Zwiedzając Sydney, traficie tu na pewno – rozległe ogrody botaniczne rozciągają się tuż obok Opery. Miło tu pospacerować, poleżeć do góry brzuchem na zielonej trawie, poobserwować przecinające wodę łódki i przysiąść na ławce, aby zerknąć na wychylającą się zza drzew… Operę. Tu naprawdę można poczuć jej bliskość i, co by nie mówić, wyjątkowość.

Widok na Operę z promu

3) Z promu

To chyba najfajniejszy sposób na przywitanie z Sydney – wpłynąć do miasta i wysiąść na ląd tuż pod Operą, na Circural Quay. Promy w Sydney można złapać wszędzie, ale nasz ulubiony to ten z Manly, plażowej dzielnicy nieco oddalonej od centrum, skąd kursuje wiekowa łajba. Najpierw widzimy las wieżowców, a potem uśmiecha się do nas dostojna Opera.

Opera spod Harbour Bridge

2) Spod mostu

W najlepsze miejsca prowadzi zazwyczaj przypadek – tak też było z tym. Pędziłam ze spotkania z koleżanką na kolejne, pod Operą. Mała polanka pod mostem Harbour Bridge, kilka ławeczek i Opera na wprost. Byłam tu o zachodzie słońca, ale zgaduję, że to wschód będzie w tym miejscu najpiękniejszy. Wystarczy uliczkami sydneyskiej starówki, The Rocks, piąć się w górę – na pewno traficie.

Opera z drugiego brzegu

1) Z drugiej strony zatoki

Odwiedzając Sydney, większość trzyma się tej części miasta, gdzie wszystko buzuje, a warto przejść (przejechać lub przepłynąć) na drugą stronę zatoki. To właśnie tu widoki na Opera House, Harbour Bridge i wieżowce w centrum można mieć tylko dla siebie, a wszystko – po prostu czaruje. Stanąć pod „paszczą” lunaparku (brama do wesołego miasteczka przypomina wielką, rozdziawioną mordę), wypić kawę w Rippels, a potem przespacerować się wzdłuż brzegu, żeby zatrzymać się na końcu na małym wzgórzu z widokiem. Szach mat – dzielnica Kirribilli – wygrywa.

Takich widoków jest pewnie jeszcze kilka, dalsze odkrywanie przed nami.

Kliknij i obejrzyj więcej zdjęć Opera House!