Skip to main content


© The Gospo’s

Ciekawe miejscaWakacje w Australii

Podróż przez Outback Queensland. Hity i kity

By 28 maja, 20202 komentarze
Podróż przez Outback Queensland. Hity i kity

Wreszcie ruszyliśmy. W przestrzeń! Bo jak inaczej określić te ogromne tereny? Australijski Outback nie ma ściśle określonych granic, trudno policzyć, ile dokładnie zajmuje kilometrów, ale wiadomo, że to większość kontynentu. W naszych wyobrażeniach równa się zazwyczaj z jałową, czerwoną ziemią i powietrzem zlanym upałem. To błąd.

Outback jest różnorodny, ciągnie się od północnego do południowego wybrzeża, przez różne strefy klimatyczne i stany (nie przechodzi jedynie przez Wiktorię i Tasmanię).

Jaką trasę przejechaliśmy

Przed nami było potężne Queensland (drugi co do wielkości stan w Australii) i pięć tygodni w drodze. Pojechaliśmy z Brisbane w stronę Toowoomby i nudnej Romy. Przez obłędny Carnarvon National Park zmierzaliśmy dalej do „miasteczek jak z dzikiego zachodu”, czyli Longreach, Winton, Cloncurry, zahaczając po drodze o Julia Creek, gdzie jedyną atrakcją są gorące kąpiele z widokiem na przesuszone pola. Z przyjemnością ominęlibyśmy górnicze Mt Isa, ale było w drodze do celu.

Tuż przy granicy z Terytorium Północnym znaleźliśmy jeden, z jak się późnej okazało, najbardziej zachwycających parków w Australii – Boodjamulla National Park (zwany także Lawn Hill). I na koniec wytrzęsło nas ponad miarę na monotonnym odcinku trasy Savannah Way. A wszystko to wydarzyło się na terenie Outback Queensland.

Nie będę ukrywać, że bywało nużąco, że mieliśmy dość nieciekawych widoków za oknem, a prosta jak drut asfaltówka nie chciała się skończyć. Muchy dały nam w kość, powodując łzy bezsilności, a niemożność brania regularnych pryszniców jest irytująca.

Jednakże ta podróż to przede wszystkim ekstaza, zachwyty wspomnianą przestrzenią i głęboki oddech. To niebo naćkane gwiazdami nocą i czysto-błękitne za dnia. Niespodzianki i ciągła nauka — o pięknie i bezwzględności natury oraz wymagającej codzienności, bo życie na Outbacku jest wyzwaniem. Podróż przez ten obszar również.

Jeśli zastanawiacie się nad road tripem przez outbackowe obszary Queensland, będziecie musieli najprawdopodobniej wybrać tylko jakiś fragment. No, chyba że macie na ten wycinek kraju długie miesiące (a pewnie nie macie).

W skrócie, Qutback Queensland podzielony jest na części:

  • Południowo Zachodnią (z miasteczkiem Roma i parkiem Carnarvon)
  • Daleki Zachód (gdzie położone jest Birdsville)
  • Północny Zachód (gdzie mieści się park Boodjamulla)
  • oraz Centralny Zachód (czyli samo serce, Longreach i okolice).

Nam udało się „zahaczyć” o większość, z pominięciem Birdsville, które zostawiamy sobie na oddzielną, bardziej off-roadową wyprawę.

Jakie były hity i kity wyprawy z Brisbane do granicy Terytorium Północnego? Oto one.

Outback Queensland i największe atrakcje

Toowoomba, czyli „wiejskie miasto”

Spacer w japońskich ogrodach

Toowoomba to miasto położone godzinę drogi z Brisbane. Nie leży na Outbacku, ale wspominamy o nim na początku, bo bywa do niego bramą (zazwyczaj przejeżdża się przez Toowoombę ruszając z Brisbane). Ostatnie lata sprawiły, że w Toowoomba stała się interesująca. Dostała garść miejskiego blichtru, zachowując klimat regionalnego miasteczka, a to świetny miks.

Jest tu doskonała kawa (w Ground Up Espresso Bar), pyszne tureckie jedzenie (w Sofra Turkish Cuisine), kilka barów z klimatem (między innymi Bar Wunder). Jest street art w dobrym wydaniu oraz urokliwy, japoński ogród. A do tego widoki i przestrzeń, bo Toowoomba znajduje się na sporym wzniesieniu.

Skromne Bunya Mountains

Wiosenne kwiaty Outbacku – Yellow Wattle

Bunya Mountains National Park to drugi najstarszy park narodowy w stanie Queensland, kolejne miejsca na pograniczu z Outbackiem. Pasmo jest częścią Wielkich Gór Wododziałowych. Okolice mają dobre zaplecze kempingowe i sporo tras spacerowych, a odwiedzane jest głównie przez miejscowych. Góry Bunya nie są na popularnym, turystycznym szlaku i to kolejny powód do odwiedzin. Uwaga! Zimą bywa tu… zimno. Latem bardzo upalnie. Wiosną kwieciście. I zawsze są kangury.

Carnarvon Gorge dla piechurów

Widoki na wąwóz

Park Narodowy Carnarvon trafił na listę naszych ulubionych miejsc w Australii (a to nie łatwe). Co to za boskie miejsce! Najczęściej odwiedzaną i najłatwiej dostępną częścią parku jest sekcja przy wąwozie Carnarvon Gorge. Jeśli kochacie treking, odrobinę wspinaczki, długie marszruty przez las, przerywane jedynie przekraczaniem rzeki w podskokach, zachwycicie się równie bardzo, jak my.

Carnarvon przepełnione jest także aborygeńską historią, a w jego zakamarkach można znaleźć rysunki naskalne. Nie przepadam za porównywaniem miejsc, ale tu trudno się oprzeć — krajobrazy Parku Narodowego Carnarvon przypominają bardzo te w sławnych Górach Błękitnych przy Sydney.

Nawiedzony Blackdown Tableland

Zachód słońca przy klifach

Park Blackdown Tableland jest kompletnie niepopularny. Czemu? Bo ani on duży, ani nie po drodze. No, chyba że jedzie się na Outback, w Queensland. Zatrzymaliśmy się tutaj na noc trochę przez przypadek i spodobało się nam. Kemping w lesie, można robić ogniska, brak tłumów. Jest skromnie i przyjemnie. Znajdzie się trochę historii — i tej aborygeńskiej, i kolonialnej. Jedynym minusem są nawiedzone ptaki. Stado wygłodniałych srok i kukabur otacza cię niczym agresywne sępy, czekając tylko na chwilę nieuwagi.

Zapomniane Jericho

Pub w miasteczku Jericho

Jadąc przez Outback mija się sporo nijakich, nudnych miasteczek. Niektóre są zapomniane, kiedyś tętniły życiem, ale są też takie, które nigdy nie miały uroku. Nie wszystkie urzekają, ale Jericho tak. Jericho położone jest nad rzeką Jordan (a jakby inaczej). Zostało założone w 1885 roku, gdy doprowadzono tutaj kolej. Dziś przymiera, a może nawet wymiera. Populacja liczy 100 osób.

W mieście działa jedynie poczta, która spełnia różne role. Jest też kino samochodowe, zwane najmniejszym kinem samochodowym świata, które otwarte jest raz w miesiącu i kemping nad brzegiem rzeki (płacisz, ile uważasz, a dochód przeznaczony jest na lokalne inicjatywy). Świetne miejsce! I takie, które potrzebuje turystów. Zatrzymajcie i zostawcie parę dolarów.

Ranczo Lara Wetlands

Kemping wokół mokradła

Podróżując, lubimy szukać alternatywnych rozwiązań i dlatego podczas naszych road tripów coraz częściej zamiast na „zwykłych” kempingach, zatrzymujemy się na ranczach czy farmach. Tzw. „station stay” to, coś, czego trzeba spróbować na Outbacku!

Busz-kemping Lara Wetlands znajduje się na terenie Lara Station w okolicach Barcaldine. Zjeżdżasz z głównej drogi i podążasz szutrową ścieżką. Znaki powtarzają co chwilę „Już prawie jesteś!”, bo naprawdę nietrudno zwątpić. Wokół mokradła stoją równiutko kampery i przyczepy. Klimat tego miejsca jest niezwykły i dość dziwaczny. Dodatkową atrakcją są gorące prysznice (które wcale nie są standardem na Outbacku) i gorące źródła — woda pompowana jest wprost z Wielkiego Basenu Artezyjskiego.

Samoloty w Longreach

W Muzeum Założycieli Linii Lotniczych Qantas

Longreach jest prawdopodobnie najbardziej znanym miastem w Queensland Outback, nazywanym przez wielu jego sercem. Nasze zachwyty są nieco bardziej stonowane, ale do Longreach mamy sentyment, bo Sam był tutaj wolontariuszem. I to dzięki temu mieliśmy okazję poznać miejscowe życie na lokalnych ranczach (jeśli kiedykolwiek będziecie mieć taką szansę, skorzystajcie).

Longreach to także miasto dwóch potężnych muzeów, Qantas Founders Museum oraz Australian Stockmen’s Hall of Fame. Odwiedziliśmy obydwa, ale to muzeum Qantas’a, australijskich linii lotniczych, których historia zaczęła się właśnie tutaj, bardziej przypadło nam do gustu, a to pewnie dlatego, że Sam jest wielkim fanem lotnictwa. Niestety, bilety są absurdalnie drugie. Czy polecamy? Sami do końca nie wiemy, ale może to dlatego, że do muzeów zaglądamy raczej rzadko.

Muttaburra i Capitan Starlight’s Lookout, czyli widoki na nic

Widoki z Capitan Starlight’s Lookout

Wycieczka z Longreach do wioski Muttaburra oraz poszukiwanie punktu widokowego Capitan Starlight’s Lookout było prawdziwie outbackową przygodą. Jechaliśmy przez totalne pustkowia, na wieś, gdzie największą atrakcją jest rzeźba dinozaura Muttaburra, którego szczątki znaleziono w okolicy. Jak tam jest fajnie, mimo że nie ma wiele. A hamburger i piwo w obskurnym pubie smakowały wyśmienicie — to jedno z doświadczeń obowiązkowych podczas takiej wyprawy.

Potem znowu jechaliśmy przez totalne pustkowia, tylko po to, żeby zobaczyć… nic. Bo tak chyba najlepiej można określić widoki z pagórka Capitan Starlight’s Lookout na tym niezwykle płaskim terenie. I znowu — doświadczenie obowiązkowe. Spojrzenie na Outback daje lepsze zrozumienie ogromu przestrzeni i nieprzyjaznego klimatu.

Piwo w Winton i dinozaury w Lark Quarry

Okolice Lark Quarry Conservation Park

Znowu piwo i znowu dinozaury, ale nie ma co ukrywać, że to chyba największe (jak nie jedyne) atrakcje regionu. Miasteczko Winton bardzo nam się spodobało. Ma ten „westernowy” klimat, którego nieco się oczekuje. Fajną architekturę i muzykę na żywo. W pubie Tattersalls Hotel spędzicie niezapomniany wieczór.

Warto także wybrać się na wycieczkę do pobliskiego Lark Quarry Conservation Park, oglądać ślady dinozaurów. Dinosaur Stampede National Monument to jedyne miejsce na świecie, gdzie zobaczyć można odbicia łap grupy dinozaurów w panice. Nie dość, że to piękna okolica (czerwona ziemia porośnięta charakterystyczną dla Outbacku trawą spinifex i błękit nieba) to, wierzcie mi, oglądanie takich śladów, przyprawia o dreszcze!

Pub na skrzyżowaniu, Kynuna

Pub na Outbacku

Typowo australijski obrazek — na rozstaju dróg stoi rozpadający się pub z drewnianą werandą. W środku zapach rozlewanego przez lata browaru i podpisy na ścianach. Na parkingu obok potężny road train, czyli ciężarówka w amerykańskim stylu z przynajmniej trzema przyczepami. W Kynuna wrażenia te są gwarantowane.

Julia Creek na gorące kąpiele

Luksusy w Julia Creek Caravan Park

Ci, którzy road tripują wiedzą — człowiek umęczony jazdą lubi i bardzo docenia odrobinę luksusu w drodze. A luksusem jest czasem gorąca kąpiel! Nie przepadamy za australijskimi caravan parkami (czyli prywatnymi kempingami), ale ten w miasteczku Julia Creek skusił nas kąpielą właśnie.

Z jednej strony to trochę turystyczna pułapka, z drugiej było naprawdę sympatycznie. W podróży przez Outback warto rozważyć ten przystanek. Na kąpiel, bo tak dobrze zmyć z siebie czerwony kurz. Szczególnie że to kąpiel w gorącej wodzie prosto z Basenu Artezyjskiego, więc przy okazji lecznicza. Tak mówią.

Turkusy Mary Kathleen

Stara kopalnia uranu

W Australii znajduje się kilkaset kopalni, a górnictwo to kawał australijskiej rzeczywistości. Właśnie dlatego polecamy przystanek w Mary Kathleen. Mary Kathleen było górniczym miasteczkiem aż do 1985 roku. Dzisiaj po mieście zostały jedynie fundamenty. Na fundamentach znajduje się darmowy kemping, a droga w góry prowadzi do starej kopalni. Niewiele jest takich miejsc w Australii, gdzie wielką dziurę w ziemi można zobaczyć z bliska. Na dnie turkusowa woda. Radioaktywna. Mary Kathleen to stara kopalnia uranu.

Szczątki w Riversleigh

Kości prazwierza w kamieniu

Riversleigh World Heritage Site to część Parku Narodowego Boodjamulla, teren wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Znaleźć tu można najsławniejsze skamieliny w Australii i jedne z najważniejszych na świecie. Na terenie ponad 100 kilometrów kwadratowych zgromadzone są szczątki zwierząt kopalnych czy gigantycznych torbaczy. W Riversleigh można poczuć się jak odkrywca.

Zachwycający wąwóz Lawn Hill

Widoki na wąwóz w Parku Narodowym Boodjamulla

Wąwóz Lawn Hill, który również jest częścią Parku Narodowego Boodjamulla, to najbardziej niezwykłe miejsce, w jakie dotarliśmy i zdecydowane hit tego wyjazdu. Nikomu tu nie po drodze, a tak warto zboczyć z trasy. Sama nie wiem, od czego zacząć pochwały, bo spodobało nam się absolutnie wszystko.

Krajobraz udowadnia, że Outback to nie tylko suche tereny, ale też oazy takie jak ta. Nagle, w pęknięciu tej czerstwej ziemi, kobaltowa woda. Pod powierzchnią krokodyle słodkowodne (czyli te niegroźne), a na brzegu palmy. W koronach siedzi ptaszyna, a w korzeniach syczą węże. Ni stąd, ni zowąd, robi się tropikalnie. Długie szlaki spacerowe prowadzą we wszystkie zakamarki, ale można też na kajaku podziwiać z wody. Lawn Hill Gorge (jako drugie z wymienionych tutaj miejsc) trafia na listę naszych ulubionych zakątkow w Australii.

Outback Queensland — miejsca, które można ominąć

Mount Isa

Kopalnia w centrum Mount Isa

Jeśli wydaje wam się, że w Australii wszystko jest takie piękne, to jesteście w błędzie. Są miejsca, które są… brzydkie i niekoniecznie przyjemnie. Jednym z nich jest Mount Isa (z całym szacunkiem do wszystkich mieszkańców), czyli miasto położone na północy Queensland, przez które przejeżdża większość podróżujących po Outbacku. W centrum, w środku miasta znajduje się ogromna kopalnia, jedna z najbardziej wydajnych kopalni świata, gdzie wydobywa się srebro, miedź, cynk i ołów. Miasto Mt Isa założono tylko ze względu na górnictwo, a dziś mieszka tu ponad 20 000 osób. Wciąż rozmawia się o ogromnym zanieczyszczeniu powietrza w okolicy, o złym wpływie ołowiu na zdrowie oraz o bezpieczeństwie. Można tu zbić grubą kasę, a jednocześnie przestępczość jest na wysokim poziomie.

Nie, mimo wszelkich starań nie uważamy, żeby Mt Isa była interesująca turystycznie. To miejsce na zakupy, tankowanie, ewentualnie kawę. Jednak przystanek w tym mieście pozwala poznać nieco inną stronę „rajskiej” Australii, tą bardziej realną, gdzie górnictwo odbywa tak ważną rolę (nie zapominajmy, że to nie tylko samo zło), a jednocześnie niszczy tak wiele.

Odcinek Savannah Way między Burketown a Borroloola

Znaki na pustkowiu

Savannah Way to jedna z najsławniejszych tras w Australii, łącząca wschód z zachodem. Wiedzie z tropikalnego Queensland, przez Terytorium Północne, aż na Wyżynę Kimberley w Australii Zachodniej. Ma 3700 kilometrów i łączy piętnaście parków narodowych.

To niezwykłe tereny, ale akurat odcinek z Burketown do Borroloola można ze spokojem ducha pominąć. Droga jest męcząca, a warunki ciężkie. Tarka na powierzchni męczy auto i ciało. I tak jak nicość Outbacku może zachwycać, tak w pewnym momencie nudzi. Tu naprawdę nie ma wiele do zobaczenia.

Oczywiście, to tylko niektóre z punktów na outbackowej mapie Queensland. Jeśli przy planowaniu wyprawy, potrzebujecie pomocy, piszcie na whereisjuli@gmail.com 

Sprawdźcie też, co warto warto wiedzieć o Outbacku. 

2 komentarze

  • sana agsa pisze:

    Jeszcze to zmęczenie po przylocie do Polski…Queensland oczywiście…)

  • sana agsa pisze:

    Trochę inną trasą (Quinsland, Terytorium Północne) pokonaliśmy samochodem tę trasę aż do Darwin. Przygód masa…Trzymam za was kciuki.

Leave a Reply