Z jakiegoś powodu pojawiła się na mojej drodze. Dziewczyna, dla której samotne podróże były chlebem powszednim. Co więcej, uparcie przekonywała mnie, że to najlepszy sposób na zwiedzanie świata! I nikt nie mógł powiedzieć jej, że jest inaczej. Z Małgosią poznałyśmy się w pracy, kilka dobrych lat temu i chyba od razu wytworzyła się między nami, jakaś fajna więź. Wtedy byłam jeszcze oddanym pracownikiem korporacji zakochanym po uszy w swojej pracy (zresztą do dziś ją cudownie wspominam, bo chyba w dobrym momencie powiedziałam ‚basta’). Nie myślałam o podróżowaniu, tym bardziej w pojedynkę. Szczerze – było to dla mnie nie do pomyślenia. Brrr…

To dzięki Małgosi zaczęłam wyjeżdżać na europejskie weekendy sama ze sobą. To Gosia była jedną z pierwszych osób, która dowiedziała się o moim pomyśle na podróż dookoła świata. Pamiętam, to jak dziś. Siedzimy na kanapie w jej pięknym mieszkaniu na warszawskiej Pradze, oglądamy zdjęcia z jej wycieczki po Gwatemali. „Wiesz co, bo ja mam taki pomysł, żeby jechać w podróż dookoła świata, sama„, mówię. „Jedź Julson. Jeśli tylko o tym myślisz to jedź.„, odpowiedziała z charakterystycznym dla siebie spokojem i wzięła łyka kawy.

L1000270

Rozmowa z Małgosią

Kiedy Ty kobieto zaczęłaś podróżować? I dlaczego w ogóle zdecydowałaś się, gdzieś wyjechać? Co się urodziło?

Bo uciekałam przed korpo, jak Ty. Bo się okazało, że pracuję 14 godzin dziennie, siedem dni w tygodniu, mam pełne konto i nie żyje. Wcale. To postanowiłam pożyć.

Bardzo lubię tą odpowiedź. Postanowiłam pożyć… Mądre słowa. Jaka była Twoja pierwsza podróż?

Gwatemala. Wylądowałam w Guate City i pomyślałam: „Jezusie, co ja tu robię?!”. Moja podróżnicza utrata dziewictwa. Pojechałam pracować z dziećmi na wysypisku śmieci w Guate City. Nie było łatwo, ale zakochałam się i w Gwatemali, i w dzieciakach się zakochałam, i w podróżowaniu się zakochałam też, wiec chyba fajowa była.

gweenie - 1941

Zakochałaś się i… IIe krajów udało Ci się odwiedzić od czasu ‚zakochania’?

Wydawało mi się, że dużo, bo obie Ameryki, trochę Bliskiego Wschodu, sporą część Azji, ale te internetowe silniczki do mierzenia skal mówią mi, że to tylko 17% świata. Wciąż jestem przedszkolakiem.

To ja jestem w żłobku. Nie przyznam się ile procent mi wychodzi w tych magicznych przelicznikach… Ej, a Ty masz swoje ulubione miejsce na świecie? Takie, do którego kochasz wracać? Bo ja chyba już mam…

Mam, ale tam nie wracam, bo za dużo cudnych rzeczy się tam wydarzyło i chce zatrzymać tamte obrazy. Wiem, że wrócę jak będe gotowa. I wiem, że z kimś bardzo dla mnie ważnym. To Boliwia.

Boliwia.. Kurde! Myślałam, zawsze że Argentyna. Mam nadzieję, że kiedyś opowiesz mi, czemu Boliwia właśnie. Co w niej jest takiego magicznego. Ale teraz o formach podróżowania. Jezu, jak to poważnie brzmi! Ale muszę spytać, bo to ważne pytanie. Bo Ty jeździsz dużo sama…

Nigdy nie byłam sama. Nawet gdy podróżowałam sama. To po pierwsze. Różnica jest taka, że jak wyjedziesz stąd z kimś to się na tym kimś mimowolnie skupiasz. jak wyjedziesz sama, to się skupiasz na świecie, który odwiedzasz. Poznajesz krajobrazy, ludzi i język. Ja się tak nauczyłam hiszpańskiego. Gdybyśmy jeździły razem Julson, to przy całej mojej miłości do Ciebie, ten hiszpański nie byłby mój. Nie byłby mi potrzebny. Ale jest cudne coś co odkryłam ostatnio, że podróżowanie z kimś kto nie podróżował za wiele wcześniej daje mi sporo świeżości w patrzeniu na świat. Piękne jest jak ktoś się zachwyca, i ja się wtedy zachwycam na nowo.

shower2

Trafiłaś w dziesiątkę w tym opisie podróży w pojedynkę… Dobra. Ja poznałam dzięki swojej podróży wspaniałych ludzi. A gdzie Ty poznałaś najlepszych, bo wiem że przyjaciół na świecie masz wielu cudownych?

Wszędzie. Serio  – wszędzie był ktoś, kto mi coś dał. Sporo mądrości przywiozłam w bagażu. Jestem bogatym w ludzi człowiekiem, szczęściarzem. Mam nadzieję tylko, że również ja sama czasem się przydaję 🙂

Masz jakieś wątpliwości! Oczywiście, że się przydajesz. Jesteś taką dobrą duszką. Bardzo dobrą. Którą lubi trudne tematy i trudne pytania więc… Spadniesz z krzesła – gdzie najsmaczniej zjadłaś i wypiłaś najsmaczniejsze wino?

Jezusie, to jest pytanie masakra. Bo wiesz, że ja kocham gotować i mam świra przyprawowo-jedzeniowego.

nice

Wiem, dlatego jestem wstrętna i pytam…

Liban pomyślałam z tym jedzeniem, ale potem przyszła do głowy Syria…. Potem, że jednak Chiny, ale i Laos i Wietnam. I Meksyk, i pojęcia nie mam. Jedno jest pewne, w podróży można pysznie i tanio zjeść. Najlepiej z ulicy… No i pomimo całej mojej miłości do Ameryki Południowej, tam nie za fajnie z dobrym jedzeniem. Ale za to argentyńskie wino rekompensuje wszystko. Mam też ranking najgorszych win świata. I absolutntym zwyciezcą jest chińskie Great wall. I zaraz za nim Vang Dankia z Wietnamu. przestrzegam.

Do Wietnamu wybieramy się za rok, muszę więc zapamiętać nazwę Vang Dankia i trzymać się z daleka. A Twoja kolejna podróż?

Na bank będzie. Obiecuje nie skończyć. A od pomysłów łeb mi rozsadza.

Teraz krótka zabawa w skojarzenia. Ja rzucam słowo, a Ty mówisz, co Ci pierwsze przychodzi do głowy, ok?

ARGENTYNA – dom

BÓG – chciałabym by był tybetańczykiem

CZAS – trza go łapać póki jest

MIŁOŚĆ – uśmiechnełam sie na to słowo po prostu

CZŁOWIEK – lubię bardzo

SAMOTNOŚĆ – nie wiem co to

MOTOR – motocykl! Motor to silnik, jak mówi mój Tomek – nauczyciel. Moja nowa miłość, wiec patrz powyżej. Aaa i to jest jeden z nowych pomysłów na dłuuuuugą podróż

BUTY – ciężkie takie lubię, męskie

SEN – czasem fajny, czasem po to by odpocząć i biec dalej

DROGA – zawsze na końcu jest jakaś nagroda.

MIEJSCA, CZY LUDZIE? – oba, ale razem, bo jedno bez drugiego się nie uda.

L1040224

Wszystkie zdjęcia zamieszczone powyżej, w rozmowie z Małgosią Krogulec, pochodzą z jej prywatnych zbiorów i są jej własnością. Więcej jej cudnych fotografii znajdziecie na podanej wyżej stronie www. Korzystanie ze zdjęć autora bez jego wiedzy jest zabronione (Dz. U. Nr 24, poz. 83).