Niektórzy mówią, że internet w podróży odbiera prawdziwą radość, że kradnie wolność i czas. Inni nie wyobrażają już sobie bez niego nawet krótkich wakacji i przypisują mu listę niezliczonych zalet. Ja jestem, gdzieś po środku, trochę zagubiona w buszu informacji. Bo z jednej strony, gdyby nie internet łączący tak bardzo odległe zakątki i kultury to umarłabym z tęsknoty i samotności podczas mojej podróży dookoła świata w pojedynkę. Z drugiej strony wiem, że zabrał mi za dużo czasu, który powinnam była poświęcić sama sobie. Ten czas nigdy nie wróci… Jednak stawiając na szali plusy i minusy stwierdzam, że internet w podróży dookoła świata był moim przyjacielem, a nie wrogiem.

wifi-dogs

Zalety internetu w podróży dookoła świata

  1. Ułatwia organizację. Bez dwóch zdań – z internetem w podróży jest łatwiej. Po prostu. Jest łatwiej szukać biletów, jest łatwiej rezerwować hotele, jest łatwiej dowiedzieć się, co wydarzy się jutro, i co stało się wczoraj.
  2. Internet w podróży dookoła świata pozwala czuć się bezpiecznie. W końcu tam po drugiej stronie zawsze ktoś jest! Chociażby na drugim końcu świata, ale jest. A jak to nie wystarczy, to jest jakiś numer telefonu, wskazówka co robić, jak się zachować, do kogo się zgłosić.
  3. Nie pozwala czuć się samotnie, bo… w końcu tam po drugiej stronie zawsze ktoś jest 🙂 Jak nie teraz to za 5 minut, jak nie w Polsce, to w Chile, jak nie rano, to wieczorem. Jest ktoś, komu można się wygadać, komu można coś opowiedzieć, z kim można się pośmiać i komu można się wyżalić, że się tęskni i że chciałoby się wrócić do domu. Teraz.
  4. Pozwala podróżować i pracować jednocześnie. Niektórzy powiedzą, że to wada, bo jak się gdzieś wyjeżdża to trzeba się odciąć i z niektórymi się zgodzę, ale… dla innych podróżowanie nieodłącznie wiąże się z pracą i nie w tym nic złego! Można tylko zazdrościć, jak ktoś jest w stanie pasję łączyć z obowiązkami życia codziennego. Są tacy, co podróżują i o podróżach piszą. Inni podróżują i projektują, są grafikami, producentami, reżyserami, menadżerami, a swoje biuro rozkładają codziennie pod inną chmurą.
  5. Ułatwia nawiązywanie nowych znajomości, znajomości które nigdy nie powinny wydarzyć. Bo przecież ciągle nam się zdarza zrobić check in np. na Facebooku, albo napisać gdzie się niedługo wybieramy i wtedy do akcji wkraczają nasi znajomi. Okazuję się, że wielu naszych znajomych zna kogoś, kto zna kogoś akurat w tym miejscu, gdzie jutro będziemy. Tak poznałam np Tresvodkę, Martę w Nowej Zelandii, czy Abu w Meksyku. A przecież możliwości na poznanie kogoś przez internet jest dużo więcej…
  6. Pozwala tęsknić mniej. I tu chyba najważniejsza z zalet, jak podróżuje się samemu. Nie wyobrażam sobie, żeby moja podróż odbyła się bez internetu. Nie ma takiej opcji.

Niestety ze znalezieniem internetu często bywa problem, bo wifi wcale nie jest tak łatwo dostępne na całym świecie. Wtedy z pomocą mogą przyjść… psy. Nie wierzycie? Sprawdźcie sami!

Bo najfajniej to by było mieć internet pod ręką, taki zawsze i wszędzie dostępny, pod palmą, w jaskini, na pustynie, w mieście, w samochodzie i pociągu, taki internet dookoła świata. Taki internet, w którym koszty legendarnego roamingu nie będą… powalające. Rozwiązaniem wszystkich problemów z WiFi na wakacjach może być podobo nowa taryfa Travel & Surf z T-Mobile. Zaczynam się obawiać, że jestem uzależniona od internetu…

 Ten post jest sponsorowany przez T-mobile, ale zawarta treść jest mojego autorstwa.