Za czym można tęsknić na emigracji? Za jedzeniem, za przyjaciółmi, za swobodą…

Ja to jestem takim typem emocjonalnie związanym i przywiązanym. Pomimo, że lubię być sama ze sobą, że bez większych problemów podróżowałam w pojedynkę dookoła świata, to w takim codziennym życiu lubię czuć, że moi bliscy są za ścianą. Nie muszę ich przytulać każdego dnia, ale muszę czuć że są w niedaleko.

Rodzi to nie lada problem, odkąd moje uczuciowe życie przywiodło mnie do Australii. No dalej być nie mogło do jasnej ciasnej!

Cierpię jak młody Werter, serce rozrywa tęsknota, czuję się jak osamotnione drzewo na środku pola (sama nie wiem, skąd to porównanie).

Są takie dni że mam ochotę rzucić to wszystko w cholerę, wsiąść do samolotu i zjeść śniadanie w moim rodzinnym domu. Mam ochotę poczuć się bezpiecznie. Nie, że jest mi tu źle, kocham tą moją Australię bardzo, tylko tęsknię.

Tęsknię, jak mały, puchaty, szczeniak, zostawiony w czterech ścianach na cały dzień. Powoli przyzwyczajam się do takiego stanu rzeczy, ale wcale nie tęsknię mniej.

Garaż 108 Milanówek

Za czym można tęsknić na emigracji

1. Jedzenie

Tęsknię za białym serem, za smakiem polskich jabłek, za kwaśnymi wiśniami, za rosołem z domowym makaronem, za mlekiem, kefirem i maślanką, za majonezem Kieleckim, za sernikiem i pajdą chleba z masłem. O tak! Przyziemne, co nie? Za takimi rzeczami nie wiesz, że możesz tęskni dopóki nie znikną z Twojego pola widzenia, a jak znikną to jest katastrofa. Są takie smaki, których nie odtworzysz na emigracji, bo w Australii najzwyczajniej w świecie trudno o dobry biały ser, czy pieczywo z chrupiącą skórką. Pierogi z kapustą niby można zrobić, ale i tak nie smakują tak samo.

Wesołowo obiad

2. Alkohol

Tęsknię za tym, żebym mogła kupić piwo na stacji benzynowej, czy w osiedlowym sklepie. Bo w Australii piwo (i wszystkie inne alkohole) można kupić tylko w takim ‚monopolowym’ zwanym „bottle shop” i to zazwyczaj do 22:00. Niby nic, a jednak. Wiecie ile razy złapałam się na tym, że wysiadałam na stacji benzynowej z zamiarem zakupu i w drzwiach przypominałam sobie, że klops, to nie możliwe?!

3. Język 

Tęsknię za językiem polskim w codziennej rozmowie, w pracy, na ulicy, za polszczyzną w telewizji, radio, czy gazecie. Tęsknię za swobodą językową, swobodą w wyrażaniu emocji, bo mimo że mój angielski do najgorszych nie należy po polsku jakoś wszystko łatwiej przychodzi. Ale i tak nie jest tak źle, bo mam to szczęście że w domu z Samem rozmawiamy po polsku.

4. Pogoda 

Pewnie myślicie sobie teraz „Co za wariatka?!”, no trudno, biorę to na klatę. Tęsknię za polską pogodą, za zróżnicowanymi porami roku, za moją ukochaną wiosną podczas której świat rodzi się na nowo, za spadającymi jesienią złotymi liśćmi, za długimi dniami latem (w Brisbane niestety nawet latem słońce zachodzi wcześnie, jakoś koło 19:00). Tęsknię nawet za zimą i noszeniem rękawiczek (może nie jakoś bardzo, ale trochę tęsknię). Tak sobie tęsknię, ale potem spoglądam za okno i widzę kiwającą się w słońcu palmę i już tęsknię, jakby mniej 🙂

5. Miejsca i przyroda 

Tęsknię za moim Milanówkiem, za Warszawą która się tak fajnie zmienia, za wakacjami nad polskim morzem, za cudownym Sopotem, za prawdziwymi zabytkami. Tęsknię za mazurami, za klekoczącymi boćkami, za wszechobecnymi wróblami (za gołębiami nie), za spacerującymi jeżami, za kasztanowcami i jarzębiną. Tęsknię, bo Polska jest piękna! Mamy cudowną przyrodę, piękne krajobrazy, cudowne zamki i pałace. Mamy tętniące życiem miasta i barwne wsie.

Milanówek stacja

Warszawa Wesołowo dom

6. Rodzina i przyjaciele

Tęsknię bardzo za moją siostrzenicą i siostrzeńcem, umieram wręcz z tęsknoty. Nawet, jak teraz to piszę to chce mi się płakać. Tęsknię bardzo, bo dzieci tak szybko się zmieniają, to czas który nigdy nie wróci… Tęsknię za moim cudownymi rodzicami (i cały czas zastanawiam się, kiedy mnie odwiedzą) i wspólnymi niedzielnymi obiadami. Ach.. Tęsknię za moją najlepszą w świecie siostrą i za wspólną poranną kawą (za jej wiecznie pełną lodówką też). Tęsknię za moimi przyjaciółmi (bo takich przyjaciół można tylko zazdrościć), a najbardziej mnie wkurza że nie mogę zadzwonić wtedy kiedy chcę, tylko wtedy kiedy czas się zgadza, kiedy nie jest środek nocy tu lub tam! Tęsknię za Franią, czyli za moim ukochanym czworonogiem i za tym, żeby po prostu pójść z nią na spacer. Najzwyczajniejszy spacer z psem.

Przyjaciele

Tęsknię bardzo za wieloma rzeczami, za trybem życia, za ulubionymi sklepami, za ulubioną kawiarnią, kwiaciarnią i warzywniakiem. Nie wiem, czy te tęsknoty kiedyś miną, pewnie nie. Pewnie trzeba nauczyć się z nimi żyć.