O zakazach i nakazach w Singapurze krążą po świecie legendy. Nie wolno tego, nie wolno tamtego, a to trzeba bezdyskusyjnie. My spędziliśmy tutaj 24 godziny i możemy śmiało stwierdzić, że to nie są legendy, to są fakty i wydawać by się mogło, że lista dziwnych prawnych regulacji w tym kraju wciąż się wydłuża. Warto się z nimi zapoznać, żeby nie wpaść w tarapaty.

Najdziwniejsze zakazy i nakazy w Singapurze

  1. Nie wolno sprzedawać/kupować i żuć gumy do żucia. Przy śmierdzącym oddechu, proponuję miętówki.
  2. Spuszczanie wody po załatwieniu swoich potrzeb jest obowiązkowe. Może ci się zdarzyć kontrola policyjna w miejskich toaletach. Bądź czujny.
  3. Pozostając w temacie moczu – mam nadzieję, że zakaz sikania w windach cię nie zaskoczy.
  4. Jeśli jesteś w jakim stopniu ekshibicjonistą lepiej do Singapuru się nie przeprowadzaj. Chodzenie na po własnym domu nago jest tu zakazane.
  5. W miejscach publicznych się nie przytulamy bez pozwolenia. Mówię serio. Miłość to nie wszystko…
  6. Pluć też nie wolno.
  7. Nie wolno śmiecić na ulicy, a kary za śmiecenie zaczynają się na poziomie $1000 singapurskich. Nie warto.
  8. Zakaz palenia poszerzano regularnie od lat 70 o… nowy zakaz. Dziś palić można tylko w wyznaczonych do tego miejscach. I bardzo słusznie.
  9. Jeśli nie jesteś zbyt religijny, albo nie podoba ci się coś w religii innych, lepiej trzymaj język za zębami. Negatywne religijne komentarze są karane.
  10. Nie przedstawiaj nieznajomego, jako przyjaciela i nie udawaj że znacie się długo. To chyba mój ulubiony zakaz. Kłamanie o naturze naszego związku z drugą osobą jest nielegalne.
  11. Uważaj na darmowe wifi. Podłączenie się do niezabezpieczonej sieci uznawane jest tu za hakerstwo.

Przychodzą Wam do głowy inne nietypowe prawa panujące w różnych miejscach na świecie?

Jeśli podobała Ci się ta wyliczanka i okazała się przydatna– zostaw komentarz. Albo przekaż dalej! Będzie nam bardzo miło. Julia i Sam.