Wymarzone wakacje w Australii łatwo zepsuć. Australia to trudny przeciwnik dla podróżnika. Olbrzymi kraj, pełen nieznanych zwierząt i nieprzewidywalnej pogody. Sprawdź, jak ocalić swoje wielkie, australijskie wakacje i jak błędów unikać, planując wyjazd.

Zbyt dużo miejsc, w zbyt krótkim czasie

To zrozumiałe, że przyjeżdżając na wakacje w Australii, każdy chce zobaczyć jak najwięcej, bo przecież to droga i daleka wyprawa, może jedyna w życiu. Trzeba jednak pamiętać, że Australia to wielki kraj, a przemieszczanie się zajmuje po prostu dużo czasu. Tak, jak nie da się zwiedzić Europy w dwa tygodnie, tak tym bardziej nie da się w dwa tygodnie zwiedzić całej Australii. Te dwa, trzy tygodnie to minimum, które trzeba mieć, aby wyprawa do Australii miała sens. Należy też spojrzeć na mapę i mądrze zaplanować kolejność zwiedzania. Dzięki temu zaoszczędzicie pieniądze i cenny czas.

Pamiętajcie, że w Australii naprawdę wszędzie jest daleko:

  • Z Sydney (które każdy chce odwiedzić) do Melbourne (które prawie każdy chce odwiedzić) jest prawie 900 km, czyli mniej więcej tyle co z Przemyśla do Szczecina. Na taką trasę warto poświęcić przynajmniej 5 dni.
  • Odległość z Sydney do Cairns (czyli spod Opery na Wielką Rafę Koralową) to odległość 2,5 tysiąca kilometrów, czyli mniej więcej tyle, co z Warszawy do Barcelony. Na taką trasę warto poświęcić przynajmniej dwa tygodnie.
  • Z Brisbane (na wschodnim wybrzeżu) do Perth (na zachodnim wybrzeżu) jest 4,5 tysiąca kilometrów, a lot trwa ponad 5 godzin, czyli tyle co z Warszawy do Dubaju. Jeśli chce przejechać się tą drogą autem i coś zwiedzić, należy mieć przynajmniej miesiąc.

Złe środki transportu

Po Australii można poruszać się różnymi środkami transportu, ale rozwiązania, o których myślmy najpierw, niekoniecznie są rozwiązaniami najlepszymi. Optymalne zdaje się być połączenie lotów z wynajem auta.

Najgorszym środkiem transportu jest pociąg

Pociągi są drogie i niezbyt komfortowe, a sieć kolejowa nie jest dobrze rozwinięta. Podróże trwają długo (przez ww. spore odległości) i są nudne. Jeśli liczycie na ciekawe widoki za oknem, możecie się bardzo rozczarować.

Autobus jest popularny wśród backpackersów

W Australii jest kilka firm, które oferują połączenia na najbardziej popularnych trasach wschodniego wybrzeża, zachodniego wybrzeża i przez Outback. Można kupić tzw. bilet hop-on/ hop-off, który pozwala wsiadać i wysiadać w ciekawych miejscach. Najciekawszą ofertę ma Greyhound.

Loty to dobry wybór

Wiele osób z góry skreśla latanie po Australii. To błąd, bo bilety lotnicze to jedna z niewielu rzeczy, która w Australii jest stosunkowo tania. Sieć połączeń krajowych jest dobrze rozwinięta, a poruszanie się samolotem jest dobrym wyborem, gdy mamy do pokonania duże odległości w krótkim czasie. W Australii operuje kilka linii lotniczych: Qantas, Virgin Australia, Jetstar, TigerAir, czy regionalne Rex oraz AirNorth. Ceny lotów można porównywać na stronie Webjet lub bezpośrednio na stronach linii.

Zdecyduj się na road trip

Tzw. road tripy to nasz ulubiony sposób na zwiedzanie Australii i zachęcamy, aby każdy wplótł podróż na czterech kołach w swój plan wyjazdu. Dobrze zaplanowany road trip to gwarancja najlepszych wspomnień z australijskiego urlopu.

Zła pora roku

Nie jest prawdą, że w Australii zawsze jest lato i każda pora roku jest dobra na jej zwiedzanie. W Australii bywa upalnie, mokro i zimno. W tym samym czasie pogoda jest różna w różnych częściach kraju. Co ważne, pory roku są odwrotne od tych w Polsce. Najbardziej optymalne miesiące na podróż do Australii, to październik, listopad, marzec i kwiecień.

Latem (grudzień, styczeń luty) warto zwiedzić południe kraju, czyli:

  • Sydney i okolice
  • Melbourne i okolice
  • Tasmanię
  • Adelajdę i wyspę Kangaroo Island
  • Perth i Margaret River
  • wybrać się na road trip z Brisbane do Sydney, z Sydney do Melbourne, z Melbourne do Adelajdy, z Adelajdy do Perth czy z Perth do Exmouth.
  • lato (a szczególnie jego końcówka) to ZŁY czas, żeby jechać na północ do Cairns, na wyspy Whitsundays, do Darwin i Parku Narodowego Kakadu oraz na Outback i do Uluru. Jest wtedy bardzo gorąco, jest mnóstwo much, a na północy to również pora deszczowa i czas powodzi.

Zimą (czerwiec, lipiec, sierpień) warto zwiedzić północ Australii, czyli:

Strach przed zwierzętami, a nie przed słońcem

Mówi się, że boimy się nieznanego. Tak jest też z Australią i tymi, którzy wybierają się tutaj po raz pierwszy. Nieprawdą jest, że wszystko w Australii będzie chciało was zabić. Tak, w Australii występują groźne węże, pająki, krokodyle i skorpiony. Prawdopodobieństwo spotkania jednego z tych zwierząt podczas kilkutygodniowego urlopu w Australii, kształtuje się pewnie na poziomie jednego procenta. Dużo groźniejsze wydają się być te zwierzęta, które przez turystów są niedoceniane np. krokodyle, meduzy, krowy czy nieznośne muchy.

Aby uniknąć niebezpieczeństw, czytajcie ostrzeżenia i obserwujcie miejscowych. Na północy kraju (tam, gdzie występują krokodyle różańcowe) kąpcie się jedynie w miejscach, gdzie jest napisane, że można się kąpać. Generalnie, w całej Australii, korzystajcie ze strzeżonych kąpielisk, czyli tych między flagami. Nie wkładajcie rąk w krzaki, nie chodźcie boso po lesie, nie jeździjcie autem o świcie i o zmierzchu, bo wtedy pod koła pchają się kangury i krowy. Będą na wsi czy Outbacku, bądźcie bardziej uważni. Nie rezygnujcie z podróży z tego powodu.

Bardziej niż zwierząt, obawiajcie się upałów. Słońce w Australii jest bardzo agresywne. Krem z futrem 30+ to minimum, a jeśli chce uniknąć się poparzeń, trzeba nakładać go nawet w pochmurny dzień.

Miasta, miasta, miasta

Australia to przede wszystkim przepiękna przyroda i przestrzeń. Miasta, jak miasta, wszędzie na świecie są do siebie mniej lub bardziej podobne. I mimo że te australijskie są bardzo atrakcyjne to, co najpiękniejsze, kryje się między miastami i wokół nich. Niech miasta będą bazą wypadową do odkrywania okolicy, początkiem i końcem podróży, a nie celem samym w sobie.

  • będąc w Sydney wybierzecie się w Góry Błękitne czy do Parku Narodowego Royal
  • zwiedzając Melbourne zaplanujcie wypad do Parku Narodowego Wilsona Prom lub przejażdżkę trasą Great Ocean Road
  • okolice Adelajdy to raj dla miłośników win
  • Z Perth popłyńcie na Rottnest Island
  • będąc w Brisbane wybierzcie się na North Stradbroke Island czy na piękne Sunshine Coast

Tylko popularne atrakcje

Jeśli spytalibyście mnie, czy będąc w Australii trzeba zobaczyć Operę w Sydney, Wielką Rafę lub Uluru, odpowiem, że nie, nie trzeba. Główne atrakcje Australii są ciekawe i zasługują na zachwyty. Namawiam was jednak na zejście z utartego szlaku i poszukanie zakątków, których nie ma na pierwszych stronach przewodników, a może powinny. Najbardziej niezwykłe miejsca, które odwiedziliśmy podczas swoich podróży, to wcale nie te najbardziej popularne:

  • położone na Pacyfiku wyspy Lord Howe Island oraz Norfolk Island zachwycają nietkniętą przyrodą
  • Park Narodowy Ikara-Flinders Ranges, który znajduje się 500 km od Adelajdy. To święte miejsce dla Aborygenów i jednocześnie piękne krajobrazy
  • Kata Tjuta, czyli formacje skalne znajdujące się na ternie tego samego parku, co Uluru. Wielu turystów omija je, bo zwyczajnie brakuje im czasu
  • rafa Ningaloo Reef na zachodnim wybrzeżu. Snorklować można z brzegu, a spotkania z płaszczkami i rekinami wielorybimi to jest coś, co zapamiętuj się na długo
  • wyspy Lady Elliot i Heron Island położone na południowej Wielkiej Rafie Koralowej, na wschodzie Australii. W przeciwieństwie do wycieczek, które na Wielką Rafę wypływają z Cairns, na wyspach można nurkować z brzegu. Wielu mówi, że to na południu rafa jest najładniejsza
  • Niezwykły półwysep Eyre Peninsula w Australii Południowej oraz wyspa Kangaroo Island (to jedno z moich ulubionych miejsc na liście)
  • nie Park Narodowy Kakadu, ale Park Narodowy Litchfield położony niedaleko Darwin.

Jeśli nie wiecie, na jakie miejsca się zdecydować, zajrzyjcie na bloga oraz do moje książki “Julia jest w Australii” lub napiszcie na julia@whereisjuli.com a my pomożemy zaplanować wymarzone wakacje. Więcej tutaj.