Droga przez wąwozy jest zachwycająca, a w te zachwyty wprawiają nas kolory, historie, widoki zmieniające się co zakręt, dzika zwierzyna, bo co jakiś czas kangur przeskoczy na drugą stronę, albo przebiegnie, zdziwione naszą obecnością, emu. Po zwiedzaniu głównej atrakcji Gór Flindersa, Wilpena Pound, ruszyliśmy na północ, szutrowym szlakiem.

Bunyeroo Gorge to główny wąwóz przecinający pasmo Heysen w kierunku jeziora Torrens’a i pierwszy na trasie. Potem w labirynt zakamarków wciąga Branchina Gorge, aż wreszcie oddech złapać można w Aroona Valley. W polu widać wydeptane szlaki do wyschniętego wodopoju. W rowie leżą szczątki kangura, a struś chowa się w odrobinie cienia.

Miasteczko Blinam

Jedziemy dalej do górniczego Blinam, miasta, które zdaje się nieco przymierać.

Blinam znajduje się na terenie Flinders Ranges, w Południowej Australii i jest najwyżej położonym miasteczkiem tego stanu. Rozrosło się w połowie XIX wieku, gdy w okolicy odkryto złoża miedzi. Dziś mieszka tu zaledwie dwadzieścia osób, jest jeden pub i… I tyle. O dobrym zasięgu w telefonie można pomarzyć, ale to raczej w dzisiejszych czasach plus, prawda?

W Australii wiele jest podobnych zakątków, które żyły kiedyś dzięki transportowi rzecznemu lub górnictwu, a teraz niewiele po nich zostało. Sporo jest też nowych osad, które powstają w okolicy obecnych kopalń, i które nie mają w sobie nawet odrobiny uroku. Zastanawiam się czasem, jaki spotka je los…

Potem zaczyna się pustka. Kolejne wąwozy. Wyschnięte pola. Powyginane eukaliptusy. Pomarańczowa gleba i piach. I klasyczny widok na szczyty Gór Flindersa z podrdzewiałym wiatrakiem na pierwszym planie. Tylko natrętne muchy nie dają spokoju.

Miasteczko Parachlina

Na noc zatrzymujemy się w Praire Hotel, w miasteczku Parachlina.

Gdzie to jest? Pośrodku nigdzie to doskonała odpowiedź.

W Parachlina mieszka obecnie siedem osób (tak, siedem!), a funkcjonuje ono tylko dzięki pubowi, gdzie na przystanek i obiad zatrzymują się ci, wybierający się w głęboki Outback.

Stek z kangura. Strusia, krokodyla i wielbłąda.

Menu jest niebanalne i nieodpowiednie dla wrażliwców — steki z kangura, strusia, krokodyla czy wielbłąda to tutejszy przysmak. I, przyznaję z odrobiną smutku, dania są bardzo smaczne, a równocześnie drogie, bo knajpa jest atrakcją turystyczną. Ma nawet swój własny browar — Fargher!

Niebanalny jest również hotel, przylegający do baru, urządzony w dobrym stylu, co po prostu nie zdarza się w takich miejscach. Zazwyczaj australijskie noclegownie położone na odludziu są obskurne, a standard jest zupełnie nieadekwatny do ceny.



Booking.com

Osada Parachlina została założona w 1863 roku, a kilkanaście lat później, gdy zbudowano kolej, została przesunięta o dziesięć kilometrów, tak aby znajdowała się na szlaku. Do dziś przejeżdża tędy pociąg ciągnący 161 wagonów, a tory ciągną się po horyzont.

Przez Outback Australii Południowej

Równie prosta jest trasa, która prowadzi nas z powrotem do Adelajdy.

Ten fragment australijskiego lądu szybko wkradł się na listę moich ulubionych. Australia Południowa ma wiele do zaoferowania. Skorzystajcie.

Poczytaj o naszych podróżach przez Australię Południową:

FLINDERS RANGES: Magia natury

CLARE VALLEY: Wino, polskość i mnóstwo historii

KANGAROO ISLAND: Ale przywitanie!

We wpisie pojawiają się linki afiliacyjne – jeśli zarezerwujecie którykolwiek z noclegów, klikając w link z naszej strony, dostaniemy od tego niewielki procent. Wy NIE ponosicie żadnych dodatkowych kosztów.