Road trip po Europie marzył nam się długo. Gdy pojawiła się możliwość wypożyczenia kampera za niewielką opłatą i ruszenia ze Słowenii aż do Szkocji, nie mogliśmy odpuścić. Trasa tej podróży wiodła z Lublany, nad jezioro Bled, potem do Bergamo, francuskiej Burgundii i wreszcie do Anglii.

Pierwszą część podróży, opisuję tutaj, a poniżej znajdziecie część wyspiarską, jakże zachwycającą. Czy warto zaplanować angielski road trip? Nie wiecie jeszcze jak bardzo! Ale się dowiecie.

Co zobaczyć na wschodzie Anglii? Gdzie i jak szukać kempingów na angielskich i szkockich wsiach? Które miasteczka są najbardziej urokliwe? I gdzie dają dobre fish&chips?! 

Trasa road tripu kamperem po Europie część druga

Anglia

Uwierzycie, że najlepszą pogodę podczas całej podróży mieliśmy w Anglii?! Nie uwierzycie, ale uwierzcie. Majowa Anglia była pogodowo fantastyczna. Trasa naszego road tripu wiodła od Dover, na północ wschodnim wybrzeżem, i dalej do Szkocji. Anglia to świetne kraj na wyprawy campervanem, zdecydowanie lepszy niż trzy wcześniej opisane kraje. Anglicy lubią karawaning i biwaki, a ja wreszcie rozumem, skąd sympatia do takiego sposobu na spędzanie wolnego czasu wzięła się o Australijczyków (o road tripach w Australii tutaj).

Jak szukać kempingów w Wielkiej Brytanii?

W Anglii i Szkocji kempingów szukaliśmy trochę inaczej, niż wcześniej, bo chciało nam się wiochy i luzu. W poszukiwaniach tych posłużyła nam mapa Google oraz hasło „farmtays” czy po prostu „camping”. Wiochy zapraszają. Jest w czym wybierać.

Kemping w Dover

Dover i okolice

Pierwszą noc po dotarciu na Wyspy spędziliśmy w Kingsdown International Camping Centre, kempingu położonym rzut beretem od głównej, promowej przystani. Pierwszym kempingu, na którym mogliśmy zrobić ognisko, a wiadomo przecież, że ognisko przenosi kempingowanie na wyższy level, tak? Zachód słońca, majestatyczne klify i ta przestrzeń, którą tak kochamy, a której nie mieliśmy przez dłuższy czas.

Jakie miasteczka zobaczyć na wschodzie Anglii?

W miasteczku Southwold

Southwold

Absolutnie oczarowało nas Southwold, które lubiane było przez samego Orwella — tak, pisał w jednej z tutejszych knajp. Coś jest w tym miasteczku pobudzającego pisarskie zwoje. Długa plaża i równo ustawione kolorowe chatki. Molo z 1900 roku, na którym toczy się życie. Sklepiki z rybami i z książkami. Kolorowe drzwi i ceglane ściany. Jest i latarnia morska, a te zawsze dodają magii, prawda? Zaparkowaliśmy kampera na uboczu, bo w tych wąskich ulicach mógłby się nie przecisnąć. Poszliśmy po zapas piwa do browaru Adnams oraz oczywiście na klasyk — fish&chips w The Little Fish and Chip Shop. Southwold to jedno z tych miejsc, gdzie chciałoby się wrócić.

Kemping Three Rivers i miasteczko Beccles

Niby zwyczajne poletko, zielona równina, poprzecinana kanałami. Niby zwyczajny kemping, ale jednak ma w sobie coś niezwykłego. Może właścicielkę, która poświęciła nam chwilę tak po prostu? Właśnie tego w road tripie po Europie brakowało nam najbardziej — spotkań. Three Rivers Camping jest super położony i fajnie zaplanowany. Nie ma tłumów, a ci, którzy tu przyjeżdżają, rozumieją, czym jest miłość do natury. Prosto z kempingu można ruszyć promem po okolicznych strumieniach, można też wypożyczyć kajaki i rowery, albo po prostu pójść na spacer. Np. do baru, gdzie prąd wytwarza generator, a piwo z kija trzeba pompować ręcznie? Warto odwiedzić pub The Locks w Geldeston oraz pub The Wherry Inn — oba w pieszej odległości z Three Rivers. Miasteczko Beccles też jest bardzo przyjemnie, ale uprzedzam, że o parking dla kampera bardzo tu trudno.

Rezerwat Bempton Cliffs

RSPB Bempton Cliffs Seabird Centre

Nie wiem, czy kiedykolwiek wcześniej widziałam tyle ptaków na raz. Rezerwat Bempton Cliffs znajduje się wybrzeżu Yorkshire. Każdego roku, między marcem a październikiem, około pół miliona ptaków morskich zlatuje się w te okolice, aby założyć rodzinę. Wszystko z widokiem na Morze Północne. Podglądaliśmy. Do kredowych ścian „przykleiły się” nawet maskonury.

Withby Abbey

Robin’s Hood Bay, Whitby, North York Moors National Park

Whitby jest kultowe — to punkt obowiązkowy na mapie zwiedzających północno-wschodnią Anglię. Nie bez powodu. Ceglane, średniowieczne miasteczko, będące portem rybackim. To podobno tutaj Kapitan Cook uczył się żeglarstwa. A na wniesieniu obok tak bardzo malowniczy Whitby Abbey, czyli klasztor z uwaga, uwaga, VII wieku! Kawałek na południe od Whitby znajduje się miasteczko i zatoka — Robin’s Hood Bay. Przepadliśmy! Wąskie, strome uliczki, dzieciaki pluskające się w lodowatym morzu, małe sklepiki ze wszystkim uroczym i lizaki o smaku G&T (czyli ginu z tonikiem). No bajka! Nie daliśmy rady odwiedzić miasteczka Staithes, które też może się podobać, bo odbiliśmy nieco wgłąb lądu.

Kemping w okolicach Parku North York Moors

Na jakim kempingu spaliśmy w okolicy Whitby? Miejsce nazywa się Lawnsgate Campsite i bardzo wam polecam ten przystanek. Gospodarstwo na wzgórzu, a w pobliżu Park Narodowy North York Moors. Sielsko.

W drodze na północ zatrzymaliśmy się w jeszcze jednym ciekawym miejscu – w okolicach Newscastle można zobaczyć fragment Muru Hadriana. Szukajcie na mapie wpisując Heddon-on-the-Wall. Co to jest Mur Hadriana? To rzymski wał wybudowany w 121-129 n.e.

Na wyspie Holy Island of Lindisfarne

Wyspa Holy Island

Wyspa, na którą można wjechać groblą, ale tylko podczas odpływu. I nawetnawet gdy woda daleko, z tyłu głowy myśl – „Kiedy przyjdzie fala?!”. Była, gdy toczyliśmy się w tym kierunku naszym kampervanem. Holy Island of Lindisfarne to miejsce jak z bajki i nie ma tu przesady. Na niewielkim, powulkanicznym wzgórzu, stoi zamek. Są też ruiny opactwa. Przy zatoce łodzie odwrócone do góry nogami, które służą za tymczasowe domki. Można kupić kręcone lody z różowego wana. Kwitły też akurat różowe kwiaty. Wszystko takie dostępne, a jednocześnie niedostępne. Trzeba dobrze wymierzyć czas pobytu, aby nie utknąć na dłużej. I trzeba jechać.

Przed wizytą na wyspie zajechaliśmy również do zamku Bamburgh, położonego tuż przy plaży o tej samej nazwie, nad Morzem Północnym. To jedna z najstarszych tego typu budowli na wyspach, a dodatkowo spektakularnie położona.

Więcej o wyspie Holy Island of Lindisfarne możecie poczytać na stronie zwiedzamy.co.uk.

Szkocja

Plany na Szkocję mieliśmy zacne, ale oczywiście w tych 17 dniach europejskiego road tripu zabrakło nam czasu. Tadam! Granicę angielsko-szkocką przekroczyliśmy na wysokości miasteczka Cornhill-on-Tweed, ale poźniej droga znów poprowadziła nas do Anglii. Spędziliśmy trochę czasu w parku Northumberland National Park i gdzieś tam na wsi znaleźliśmy kemping, na wsi, którego nie jestem w stanie odszukać. 

Region Scottish Borders

Wreszcie poplątaliśmy się odrobinę po szkockim regionie zwanym The Borders, który wciąż pozostaje poza utartym szlakiem. Ale to się zmieni, więc jedźcie póki wszyscy pchają się w te bardziej popularne miejscówki. Co warto tam zobaczyć w Scottish Borders? Na pewno ruiny opactw Jedburgh Abbey i Melrose Abbey. Jest też kilka (lub też kilkanaście) zamków jak z bajki, ale niestety nie udało nam się zobaczyć nawet połowy z nich. Te, które w poleceniach pojawiają się najczęściej, to: Dalhousie Castle (gdzie można spać), Tantallon Castle, Floors Castle. Oczywiście są też widoki – panorama ze Scott’s View na piątkę!

Podróż kamperem udało się zakończyć z przytupem, bardzo po naszemu, kempingując na padoku w towarzystwie: kur, kaczek, psa i stada owiec. Szczere to nie wiem, jak doturlaliśmy się tam naszym wielkim kamperem! Właściciel w szoku, bo chyba nigdy wcześniej nikt nie dotarł na miejsce opasłym domem na kółkach. To było miejscówka pośrodku nigdzie, w pachnącej skoszoną trawą dolinie. Rozłożyliśmy się nad strumykiem, a wieczór spędziliśmy przy ognisku. Byliśmy sami. Ach! Jeśli szukacie kempingu na południu Szkocji, niech Rue Du Chateau Camping będzie waszym wyborem.

Edynburg

W Edynburgu zakończyliśmy podróż po Europie i oddaliśmy campervana. W mieście spędziliśmy jedną noc. Ale za to po królewsku. Wspominałam wam już, że nasz road trip był częścią podróży poślubnej. Nocleg w Edynburgu był jednym z prezentów. Ulokowaliśmy się wygodnie w… Bibliotece. A dokładnie pokoju urządzony na bibliotekę w butikowym, gotyckim hotelu The Witchery by the Castle. Z przyjemnością zamieniłam ciepły dres, na kwiecistą sukienkę, a Sam trampki na wygodnie kapcie. Szybki prysznic w kamperze, zastąpiliśmy kąpielą w wannie. Zasłonka powiewała zgrabnie. A na kolację był gin i krwisty stek. Plus fikuśne ciastko z bitą śmietaną.

Są dwa miejsca, a właściwie trzy, jakie mogę wam polecić w Edynburgu. Jeśli szukacie luksusowego hotelu, The Witchery zachwyci. Kawa, którą równie dobrze mogliby serwować w centrum Melbourne (światowej stolicy kawy), zamówicie w kawiarni The Milkman, a jeden z najlepszych widoków na Edynburg złapiecie z tarasu widokowego w National Museum of Scotland. Wstęp do muzeum jest darmowy, na taras również. W pobliżu możecie również pogłaskać po nosie psiaka — pomnik Greyfriars Bobby, postawiono, aby upamiętnić psio-ludzką przyjaźń. Bobby czuwał przy grobie swojego właściciela przez 14 lat. Czy Edynburg robi dobre wrażenie? Bardzo. Czy jest zatłoczony? Też bardzo. Czy wrócimy? Do Szkocji na bank!

Relokacja kampera ze Słowenii do Szkocji była pierwszym etapem naszej podróży poślubnej. Spędziliśmy także 6 tygodni na road tripie po Outbacku, w Australii oraz 5 tygodni w podróży dookoła świata.