Na zwiedzanie okolic Brisbane można by przeznaczyć długie tygodnie, jeśli nie miesiące. Bo mimo, że samo miasto może po jakimś czasie znudzić, tych kochających buzujące życiem metropolie (nas nie nudzi, ale znamy takich, którzy uważają, że w Brisbane niewiele się dzieje i poniekąd mają w tym trochę racji), to ten region Queensland jest niczym plac zabaw dla sympatyków przyrody. Mieszkamy tutaj dobre pare lat i wciąż dowiadujemy się o zakątkach, w których jeszcze nie byliśmy – wyspach, parkach, jeziorach, plażach. Jednocześnie znajdujemy takie, gdzie chce nam się wracać.

O ulubione miejsca w okolicach Brisbane, gdzie można odpocząć na łonie natury, o takie które wciąż pozostają nieco poza utartym, turystycznym szlakiem, zapytaliśmy mieszkańców. Na liście pojawiły się Bunya Mountains, Wyspa Moreton czy Fingal Head.

Zajrzyjcie na te instagramowe profile po inspiracje prosto z Brisbane:
 

1. Bunya Mountains

Kasia, Instagram Polka w Krainie Kangurów (@australian_paradise.kate)

Kolczatka na spacerze

Dla każdego, kto uwielbia dłuższe wyprawy poza miasto w poszukiwaniu spokoju, wytchnienia i pięknych widoków teren Bunya Mountains jest obowiązkowym miejscem do odwiedzenia. To świetne zakątek na spędzenie weekendu z dala od zgiełku i odpoczynek na łonie natury, w towarzystwie niesamowitych zwierząt.

Góry Bunya położone są na północny zachód od Brisbane, a dojazd samochodem zajmuje niecałe 3 godziny To drugi najstarszy park w stanie Queensland, gdzie rosną największe na świecie sosny Bunya (Araucaria Bidwillii). Góry Bunya są jak wyspa otoczona równinami i polami uprawnymi. Do dyspozycji mamy ponad 35 kilometrów tras z malowniczymi krajobrazami, które prowadzą przez lasy deszczowe i eukaliptusowe. W okolicy znajdują się trzy obszary kempingowe i piknikowe (Dandabah, Westcott i Burtons Well).

Park jest domem dla 215 gatunków ptaków, wielu gatunków ssaków, żab i gadów. Podczas wizyty z pewnością zobaczycie jaskrawokolorowe papugi, kangury i walabie, a przy odrobinie szczęścia spotkacie kolczatkę australijską. Ja napotkałam aż trzy!

Dawniej Aborygeni używali tych terenów jako miejsca spotkań plemion rozproszonych po stanie Queensland i Nowa Południowa Walia.

W drodze do Bunya polecam zatrzymać się chociaż na kilka godzin w miasteczku Toowoomba, które jest znane z przepięknych ogrodów botanicznych.

2. Park Narodowy D’Aguilar

Beata i Matt, Instagram Komarnicki.pl (@komarnicki_pl)

Wejście na szlak w parku D’Aguilar

Jednym z ciekawszych i mniej obleganych miejsc na krótki wypad poza Brisbane, jest położony 30 kilometrów od miasta Park Narodowy D’Aguilar. Lubimy tam wracać. I miejscowi też.

Prowadzi do niego kręta turystyczna droga oznaczona numerem 31, która wiedzie przez tropikalny las. Warto zatrzymać się na trasie przy kilku malowniczych punktach widokowych. Z Jolly’s Lookout rozciąga się widok na zieloną pagórkowatą dolinę, na której horyzoncie dostrzec można kilka wierzchołków pobliskich Glass House Mountains oraz wyspę Moreton.

W samym parku narodowym do wyboru jest kilkanaście ścieżek spacerowych o różnych stopniach trudności. Bez względu na to, który ze szlaków wybierzecie, już po paru minutach doświadczycie niezwykłej aury spokoju, jaką daje spacer przez ten gęsty subtropikalny las porośnięty eukaliptusami i wielkimi paprociami. Nie da się opisać słowami intensywnego zapachu lasu deszczowego, przyjemnego cienia, jaki rzucają gęste korony ogromnych drzew szczególnie w upalny dzień, ani intrygujących odgłosów ponad 200 gatunków ptaków, które zamieszkują ogromny teren parku. Tego trzeba po prostu doświadczyć.

Maiala (tak nazywa się jedna z części parku) po aborygeńsku oznacza „Cisza” i rzeczywiście niewiele jest miejsc niedaleko Brisbane, w których można się tak wyciszyć i pobyć sam na sam z naturą, jak właśnie w D’Aguilar National Park.

Więcej podróżniczych inspiracji, znajdziecie na blogu Komarnicki.pl.

3. Lasy Yabba, Imbil, Amamoor czy Jimna

Paulina, Instagram Summer Creek @summer_creek 

Kempingować można nad strumieniem

Zdziwilibyście się, ile pięknych lasów, o których niewiele wspomina się w przewodnikach, można znaleźć w okolicach Brisbane. Yabba, Imbil, Amamoor czy Jimna, wszystko około 200 kilometrów na północ od miasta. Już sama samochodowa przejażdżka przez zalesioną dolinę oraz mnóstwo terenowych szlaków leśnych to super przygoda.

Jeśli jesteście fanami kempingu i spędzania wolnego czasu na łonie natury to Cedar Creek Camping w Amamoor może przypaść wam do gustu. Innym fajnym miejscem na pobyt w okolicy jest Lake Borumba Caravan & Camping Grounds. Ja sama nie jestem entuzjastką prywatnych kempingów, ale to est naprawdę cudne. Za $10 pole namiotowe, ciepła woda, czysty prysznic oraz kajaki do waszej dyspozycji (w cenie). Pobliski potok to idealne miejsce na piknik i all day chill, czyli relaks w najlepszej postaci.

Wędrowcy też znajdą coś dla siebie, szlaki pośród ogromnych czerwonych cedrowych czy figowych drzew. Każdy ma swój Disneyland. Nie wahajcie się zobaczyć tego na własne oczy. Jestem pewna, że zostawicie w tym lesie kawałek serduszka. Udanej pogody nie muszę wam życzyć. Peace!

Jeśli szukacie pomysłów na wakacje w Australii, sprawdźcie propozycje Summer Creek.

4. Lake Moogerah

Asia, Instagram Asha is her name (@asiaishername)

Zachód słońca nad jeziorem Moogerah

Jezioro Moogerah odkryliśmy zupełnie przypadkiem, przejeżdżając w okolicy. Znajduje się na trasie do miasteczka Warwick, około 100 kilometrów z Brisbane. To nie jest naturalne jezioro, tylko zbiornik retencyjny, który zaopatruje w wodę pitną region Ipswitch.

Brzmi bardzo niepozornie, prawda? Nie dajcie się zmylić tym nieco technicznym i oschłym informacjom. Jezioro jest pięknie usytuowane, leży tuż u podnóża spektakularnych gór i Parku Narodowego Main Range. Niezależnie od tego, czy jesteś miłośnikiem natury i pięknych widoków, czy lubisz sporty wodne, wędkowanie albo piesze wycieczki, Moogerah Lake ma wiele do zaoferowania.

Będąc nad jeziorem koniecznie zaplanujcie piknik w parku Haigh Park, w północnej części. Znajduje się tam również kemping, toalety, publiczne grille oraz kawiarnia. Co więcej, Haigh Park to świetny punk widokowy podczas zachodów słońca, a te bywają bardzo barwne.

Moogerah jest moim ulubionym jeziorem w okolicach Brisbane. Serdecznie polecam tym, którzy szukają alternatywy dla australijskich plaż lub po prostu planują spędzić chwilę na łonie natury.

5. Giraween National Park 

Karolina, Instagram Moja Australia i świat (@moja_australia_i_swiat)

The Balacing Rock – kamień na krawędzi

Nazwa parku w języku Aborygenów znaczy „Place of Flowers”, czyli „Miejsce Kwiatów”. Wiosną można zobaczyć tu kolorwe, dzikie kwiaty oraz symbol Australii — narodowy kwiat golden wattle (akację złocistą). Te górzyste tereny oprócz unikatowej roślinności znane są z ogromnych skał.

Girraween oferuje kilka tras spacerowych, o różnym stopniu zaawansowania. Jest coś dla początkujących i dla zaawansowanych. Jednym z najbardziej znanych szklaków jest ten prowadzący na The Pyramid. Końcówka to mega stroma ścieżka, po której idzie się bez żadnych zabezpieczeń. Przyznam się wam, że strachu prawie nie weszłam na górę, ale… Ale chęć zobaczenia kamienia zwanego The Balacing Rock była większa! Jak nazwa wskazuje, The Balacing Rock wieki kamień, który wygląda jakby zaraz mia stracić równowagę i spaść. Widok jest obłędy.

Nocą natomiast można oglądać spektakl gwiazd. Niskie zanieczyszczenie powietrza sprawia, że niebo wygląda magicznie.

Okolice parku mogą spodobać się również miłośnikom wina, bo winiarni tutaj jest na pęczki. Oraz tym, którzy lubią zimno, bo zimą można trafić na śnieg (!). Okolice Girraween to najzimniejszy region w stanie Queensland i jedyny, gdzie czasem prószy.

Więcej o Girraween National Park i Australii znajdziecie na blogu Moja Australia i Świat.

6. Moreton Island

Angelika, Instagram A Dreamers Life (@adreamerslife)

Jeżdżąc po plaży na wyspie Moreton

Moreton Island to jedno z piękniejszych miejsc, które odwiedziliśmy, podczas gdy mieszkaliśmy w Australii. Jest to trzecia największa na świecie wyspa piaskowa, znajdująca się zaledwie 60 kilometrów od Brisbane i jednocześnie świetna alternatywa dla popularnej, i często zatłoczonej Fraser Island.

Na Moreton można dostać się promem z Brisbane. Nie ma tam dróg, więc poruszać się można wyłącznie samochodem z napędem na cztery koła. Na wyspie znajduje się jeden kurort, ale to nocleg pod namiotem, pod milionem gwiazd, z widokiem na ocean, zapadnie wam w pamięć najbardziej.

Turkusowa woda, białe, rozciągające się kilometrami piaszczyste plaże, bujna, zielona roślinność gdzieniegdzie upstrzona wysokimi wydmami. Przy brzegu widzieliśmy mnóstwo rozgwiazd, a i delfiny nieraz pojawiły się na horyzoncie.

To, co dla mnie było wyjątkowe na Moreton Island to: snorkeling pośród wraków statków, ognisko przy plaży, nocleg w namiocie, gdy do snu kołysze cię szum oceanu. I gwarantuję wam, że w bezchmurną noc nie będziecie mogli oderwać oczu od rozgwieżdżonego nieba!

Miłośnikom aktywnego spędzania czasu polecam również wynajęcie kajaków czy zjeżdżanie na desce z wydm, z których słynie Moreton.

Na blogu A Dreamers Life dużo wspomnień z Australii. Zajrzyjcie!

Zdjęcie tytułowe: Angelika z A Dreamers Life.

7. North Stradbroke Island

Gosia i Jarek, Instagram Gosia & Jarek (@ms.krata)

Plażowanie na Straddie

Wyspa North Stradbroke, zwana przez miejscowych Straddie, to jedno z naszych ulubionych miejsc w okolicy Brisbane. Znajduje się 40 min promem od miasta i do zaoferowania ma bardzo wiele. Są tam przepiękne plaże, restauracje z widokiem, pyszna kawa (w knajpie Blue Room) i jeszcze lepsze lody (w lodziarni Oceanic Gelati & Coffee Bar)! A do tego na wyspie można spotkać dziko żyjące, australijskie zwierzaki.

W okolicy miasteczka Point Lookout, na północno-zachodnim krańcu wyspy, znajduje się nasza ulubiona trasa spacerowa North Gorge Walk. Przy odrobinie szczęścia można dostrzec wieloryby (zależnie od sezonu), delfiny, żółwie, płaszczki oraz kangury skubiące trawkę tuż przy ścieżce. Na końcu szlaku, w małym wąwozie jest świetna plaża, turkusowa woda, a że w Brisbane słońce świeci przez ponad 280 dni w roku, to porządna dawka witaminy D gwarantowana.

Na Stradbroke Island można spotkać także koale, które przesiadują na drzewach najczęściej w okolicy Amity Point. Są też kolczatki, jaszczurki i warany. Raj!

Straddie to ważne miejsce w aborygeńskiej kulturze. Dowiedziecie się tutaj więcej o rdzennych mieszkańcach regionu, czyli ludziach plemienia Quandamooka. W lokalnym języka wyspa nazywa się Minjerribah.

Aby wybrać się na Stradbroke Island nie trzeba mieć auta, bo na wyspie kursują autobusy. Jest też wypożyczalnia skuterów. Jednak jeśli chcielibyście spróbować jazdy terenowej po plaży, auto będzie potrzebne, a Main Beach jest do tego świetnym miejscem.

Szukający jeszcze mniej popularnych miejscówek, mogą wybrać się na kemping na wyspę południową South Stradbroke Island, oddzieloną od północnej przez Jumpinpin Channel.

8. Fingal Head

Marek, Instagram Worthseeing Australia (@marekknappe)

Formacje skalne widoczne z Fingal Head

Na południu od miasta Gold Coast, ale wciąż tylko 111 kilometrów od Brisbane, znajduje się mniej znana i oblegana część pięknego wybrzeża. Aby dojechać tam, po zjeździe z autostrady trzeba ruszyć wzdłuż rzeki Tweed River w kierunku oceanu, do Fingal Head.

Zawsze jak jadę tą wąską prostą drogą — gdzie po lewej jest rzekę i równo przystrzyżony trawnik, a po prawej linie domków jednorodzinnych — zastanawiam się, czy tak będzie wyglądało miejsce, w którym się zestarzeję… Mam nadzieje, że tak!

Po dojeździe na parking (28°12’00.8″S 153°34’11.7”E), weźcie ze sobą strój kąpielowy i parawan. Ale plaża to nie będzie pierwszy punkt wycieczki. Najpierw przejdziecie piaszczystą ścieżką w gęstym lesie, potem po schodkach do góry, aż do malutkiej, starej latarni z 1872 roku. Stamtąd rozpościera się fantastyczny widok na Pacyfik. Potrafię siedzieć tam godzinami, patrzeć na fale oraz wypatrywać delfinów i wielorybów. Z brzegu klifu widać także bardzo ciekawą formację skalną (tą ze zdjęcia). Intryguje mnie to, jak powstała.

Po wypoczynku na klifach — plaża. Te rozciągają się w dwie strony, a spacerować można godzinami.

P.S. Powodzenia w wypatrywaniu humbaków, które kursują tędy między czerwcem a listopadem.

9. Rainbow Beach

Julia i Sam, Instagram JULI + SAM | Australia (@whereisjuliplussam)

Tęczowe klify na tęczowej plaży

Długo myślałam, jakie miejsce dorzuć do tej listy i planu na zwiedzanie Brisbane i okolic. Padło na plażowe klimaty – miasteczko Rainbow Beach oraz Park Narodowy Cooloola. Byliśmy tam niedawno po raz kolejny i po raz kolejny były zachwyty. Dojazd z Brisbane zajmie około trzech godzin.

Rainbow Beach to osada położona przy tzw. największym australijskim skrócie Great Beach Drive, czyli plażowej autostradzie prowadzącej z Noosa aż na wyspę Fraser Island. Fani terenowej jazdy mogą się tam wyszaleć, ale Rainbow to też świetny wybór na rodzinny wakacje lub dłuższy weekend ze znajomymi.

Można biwakować przy ognisku na samej plaży w Teewah Beach czy na kempingu Freshwater, albo wybrać przytulne Airbnb bliżej cywilizacji (z tym kodem dostaniecie $55AUD na pierwszy pobyt). Są sklepy, knajpy, harmider, a tuż za rogiem błoga cisza przerywana rytmicznym dźwiękiem fal. Wszystko z widokiem na pomarańczowo-tęczowe klify, od których miejscowość wzięła swoją nazwę. Na zachód słońca wybierzcie się na wydmę Carlo Sand Blow, a o wschodzie na konną przejażdżkę.

Jeśli potrzebujecie pomocy w organizacji pobytu w Australii i przewodnika na miejscu, napiszcie na julia@whereisjuli.com. Czekamy!

Więcej o okolicach miasta w tych tekstach: