Z jednej strony nie lubię tych starorocznych podsumowań. Z drugiej — lubię bardzo, bo pozwalają na chwilę refleksji. Pozwalają przystanąć, zerknąć przez ramię i docenić, a to właśnie na tę prostą czynność brakuje czasu w pędzie życia codziennego. Na docenianie. Na wdzięczność.

Niby cieszymy się każdą chwilą, ale potem przychodzi ta jedna gorsza i bez pytania przykrywa pozytywy. I myślimy sobie — jak mi źle. Macie tak czasem? Albo tyle się dzieje, że zwyczajnie zapominamy. Żeby się cieszyć i być wdzięcznym. Zdarza wam się? Zdarza wam się myśleć: „kiedyś będę szczęśliwy?”

Warto wykorzystać ten symboliczny koniec, koniec roku i początek nowego, nie na „postanawianie”, ale na „zastanowienie się”. Warto wrócić to tych wszystkich cudownych momentów, własnych dokonań czy trudnych lekcji, które przyniosły jakikolwiek efekt. Do uśmiechów i do łez. Do tego wszystkiego, co udało się osiągnąć, tego, co utkwiło w pamięci. Do ludzi, smaków, widoków. Do emocji.

Nie po to, żeby się chwalić przed sobą czy przed innymi, żeby zadzierać głowę lub — odwrotnie — żeby chować ją w piasek. Po to, żeby docenić. Nie szczęście czy sprzyjający bieg zdarzeń (chociaż to też czasem), tylko siebie samego. Siebie samego i dobre dusze wokół. Wszystko wokół.

Wdzięczność

Najlepsze jest to, że wdzięcznym po prostu możemy być. To nasz wybór. To wasz wybór.

Wdzięczność jest naturalna, choć czasem zagrzebana w złomisku pesymizmu, albo w masie wyobrażeń o najpiękniejszej przyszłości. Nie zależy od czynników zewnętrznych. Wdzięczność to nasze myśli. Myśli, które mają wpływ na tak wiele.

Możemy być wdzięczni za słoneczny dzień, pachnącą kawę, poranne „dzień dobry” od osoby, którą kochamy, za wolną chwilę na poczytanie książki, za zdrowie, za przyjaciela, który zadzwonił zapytać, jak się mamy, za uśmiech nieznajomego, za kolejny, udany powrót do domu.

Możemy być wdzięczni za ogóły i szczegóły. Za coś z pozoru błahego lub oczywistego. Albo za coś zupełnie spektakularnego.

Być wdzięcznym — co to zmienia?

Bycie wdzięcznym pomaga w byciu szczęśliwym tu i teraz. Nie kiedyś. Pomaga doceniać to, co mamy, a nie marzyć o tym, jak to kiedyś będzie lepiej. Przecież wszyscy to znamy: „Bo jak już kupię to nowe auto…” czy „Na razie nie mam wyboru, ale kiedyś się przekwalifikuję i będę szczęśliwy”. Tylko że lepiej być szczęśliwym dzisiaj, a nie w bliżej nieokreślonej przyszłości.

Bycie wdzięcznym uczy mówienia „dziękuję” i doceniania. Samego siebie i swoich bliskich. Bywa tak, że umniejszamy swoim własnym osiągnięciom, ale bywa też tak, że zapominamy o tym, jak wiele zawdzięczamy innym. Splendor zazwyczaj należy się „Losowi”, a ten „Los” ma raczej niewiele do powiedzenia.

Bycie wdzięcznym pomaga skoncentrować siły na tym, co istotne, odrzuć drobiazgi i dostrzec symboliczne światełko w tunelu. Pomaga ruszyć dalej, nawet gdy jest źle. Jasne, każdy miewa pod górkę; niektórzy nawet lecą w przepaść i uderzają z hukiem o dno. Jednak, jeśli lepiej się rozejrzymy, jeśli będziemy chcieli się rozejrzeć, zawsze znajdzie się te kilka rzeczy, za które możemy być wdzięczni. A im częściej będziemy się rozglądać, tym więc będziemy dostrzegać. I tym będziemy szczęśliwsi.

Wdzięczność pomaga spać lepiej, więcej się uśmiechać (a uśmiechnięci jesteście ładniejsi), daje kopa energetycznego i psychiczną siłę, gdy mamy zły dzień. Wdzięczność sprawia, że jesteśmy bardziej otwarci i milsi, pomaga w byciu lepszym szefem czy współpracownikiem.

I dziś jest dobry dzień, żeby zacząć.

Może warto więc rozejrzeć się raz na miesiąc, a nie raz do roku? A może co tydzień? Albo nawet codziennie? Pozwolić sobie samemu cieszyć się tym, co wokół. Usiąść na te dziesięć minut każdego poranka lub wieczoru i zapisać przynajmniej trzy rzeczy, za które jest się wdzięcznym lub zwyczajnie podzielić się nimi z bliską osobą.

Ubiegły rok był dla mnie czasem nauki. Nauki wdzięczności. To czasochłonna lekcja, która trwa, ale już przynosi efekty. Każdego dnia zapisuję trzy rzeczy, za które jestem wdzięczna.

Spróbujcie.

Za co dziś jesteście wdzięczni?

Ja — za was. Za to, że tu jesteście.

Za sobotni, leniwy poranek bez budzika.

Za obiad zjedzony wspólnie z bliską osobą.

A jeśli masz zły dzień, przeczytaj ten tekst.