Do Australii dojechali… autostopem i tak samo ją zwiedzili. Byli tu 3 miesiące, mówią, że wrócą. 

Asia i Adam Dzieliccy, autorzy bloga Na Nowej Drodze Życia. We wrześniu 2014 roku wyruszyli w autostopową podróż przez świat, która trwa do dzisiaj. W Australii spędzili trzy miesiące, dotarli tu nie wsiadając do samolotu i tak też zwiedzili ten kraj*.

1. Kiedy byliście w Australii i na jak długo?

Udało nam się trafić na końcówkę wiosny i lato, czyli od 9. października do 8. stycznia 2015 roku. Trzy równe miesiące, bo tylko na tyle pozwoliła nam wiza turystyczna.

2. Jak wyglądała trasa Waszej podróży?

Ruszyliśmy z Perth na północ, wzdłuż zachodniego wybrzeża (stan Western Australia), do Exmounth, po drodze odwiedzając m.in.: Pinnacles Desert, Kalbarri National Park, Shark Bay, Coral Bay i Ningaloo National Park. Będąc w Perth popłynęliśmy również na wyspę Rottnest, którą objechaliśmy rowerkami. Następnie na trasie była południowo-zachodnia część Australii (Bunbury, Busselton, Margaret River, Augusta, Valley of the Giants, Denmark, Bluff Knoll, Hyden, Kalgoorlie) i Nullabor, czyli Eyre Highway. Kolejnym przystankiem była Adelajda, z której pojechaliśmy zobaczyć święte miejsce Aborygenów, czyli Parku Narodowego UluruKata Tjuta, po drodze zahaczając o Coober Pedy (dziwne podziemne miasteczko, gdzie wydobywa się opale). Po wizycie w „centrum”, wróciliśmy do „miasta kościołów” (czyli Adelajdy), skąd pojechaliśmy do Melbourne. Następne w kolejności było słynne Great Ocean Road, Canberra, Princess Highway, Wollongong, Blue Mountains i Sydney, gdzie spędziliśmy Święta i Sylwestra. Zdobyliśmy również najwyższy szczyt Australii, czyli Górę Kościuszki.

3. Z jakiej formy transportu i typów noclegów korzystaliście po drodze?

Całą trasę do Melbourne przejechaliśmy autostopem, czyli ok. 10,5 tysiąca kilometrów. Resztę zrobiliśmy wynajętym autem i autem, które użyczyła nam nasza koleżanka (cudowna kobieta!). W miastach spaliśmy u naszych znajomych, a także u przesympatycznych ludzi, którzy zaprosili nas do siebie za pośrednictwem naszego profilu na Facebooku. W trasie spaliśmy tylko w namiocie.

4. 2 ulubione miejsca z podroży, do których móglibyście wrócić?

Na pewno wrócimy do Melbourne, które od pierwszej jazdy rowerem ogromnie nas zauroczyło. Mamy stamtąd mnóstwo pięknych wspomnień, nowe znajomości, no i wygraliśmy tam pierwszy raz w kasynie 🙂

Drugim miejscem jest całe zachodnie wybrzeże, które swoją różnorodnością zaskakiwało nas co kilkadziesiąt kilometrów. Ciągle nie jest to tak bardzo popularny kierunek (pewnie wszystkim za gorąco…), więc w zupełnym spokoju można chłonąć otaczającą naturę.

5. 2 rzeczy, za które najbardziej polubiliście Australię

Pierwszą, niepodważalną jest jej różnorodność. Ocean, plaże, góry, kaniony, bezdroża, busz, pustynia, słone jeziora, drzewa olbrzymy, koale, kangury, strusie i mnóstwo innych unikatowych miejsc. Jak to mawiają: „do wyboru do koloru”!

Drugą są ludzie i ich styl bycia. Otwartość, wieczny uśmiech, na ustach ciągle „no worries”, „hello” i „how are you mate?”. Nie wnikamy, czy to powierzchowne i utarte słowa – w ich towarzystwie na pewno łatwiej i przyjemniej żyć.

6. 2 rzeczy, które Was w Australii najbardziej zaskoczyły (pozytywnie lub negatywnie)

Pierwszym zaskoczeniem, które dopadło nas w pierwszych minutach naszego pobytu w Australii, były kraniki z pitną wodą i publiczne grille tzw. BBQs (barbeques), przy których możemy spotkać całe rodziny i przyjaciół, często w naprawdę pięknych okolicznościach przyrody. Jak już jesteśmy przy jedzeniu, nie można nie wspomnieć o sushi, które uwielbiamy, a które jest tutaj traktowane jako fast food, więc możemy je znaleźć praktycznie wszędzie, a na dodatek cena nie zwala z nóg. Sushi kosztuje ok.$2-3 za rolkę (rolka to ok. 6 kawałków).

7. 2 rady dla wybierających się do Australii

Nastaw się na duże odległości, które nie są jednak takie straszne dzięki dobrej jakości dróg. Jeśli natomiast przerażają cię koszty twojego wyżywienia, o ile to możliwe, przygotowuj jedzenie sobie sam. Na pewno pomocne będą w tym tzw. produkty „reduced”, czyli przecenione: mięso, nabiał, soki, owoce, warzywa itp. Często za niewielkie pieniądze można przygotować bardzo smaczny i wartościowy posiłek.

8. Co chcielibyście zobaczyć lub zrobić, jeśli kiedyś tu wrócicie?

Wrócimy na pewno, specjalnie nie odjechaliśmy daleko (jesteśmy w Nowej Zelandii). Tym razem ze względu na temperatury nie udało nam się pojechać do Karijini National Park, które teraz jest naszym „must see number one”. Jak już tam będziemy to całkiem niedaleko (jakieś 1600 km dalej 🙂 ) jest region Kimberley, na który już „ostrzymy sobie oczy”.

9. Jak dostaliście się do Australii i jaki był średni koszt Waszej wyprawy?

Naszym marzeniem od zawsze było dostanie się do Australii bez wsiadania do samolotu. Co tu dużo mówić – marzenie spełniliśmy 🙂 Po 13 miesiącach, od wyruszenia z Polski, dotarliśmy do „Krainy Oz” tylko korzystając z autostopu i jachtostopu. Po kilkunastu dniach rejsu przez Ocean Indyjski dotarliśmy z Bali do Perth.

Co do poniesionych kosztów – na pewno nie możemy być wyznacznikiem dla ludzi, którzy przyjeżdżają zwiedzać Australię. Ani razu nie zapłaciliśmy za nocleg – mamy tutaj sporo znajomych i swój namiot. W większości także sami gotowaliśmy. Oprócz wypożyczenia auta i kosztów jego tankowania nie płaciliśmy też za transport – jechaliśmy autostopem. Pieniądze wydaliśmy głównie na jedzenie, pamiątki i wejściówki do różnych miejsc.

Autorzy: Asia i Adam Dzieliccy

Blog: nanowejdrodzezycia.pl

FB: www.facebook.com/nanowejdrodzezycia/

Wszystkie zdjęcia zamieszczone powyżej, w rozmowie z Asią i Adamem, pochodzą z ich prywatnych zbiorów i są ich własnością. Korzystanie ze zdjęć autora bez jego wiedzy jest zabronione (Dz. U. Nr 24, poz. 83).

Prawo. Czy autostop w Australii jest legalny? [Julia i Sam]

Wszystko zależy od tego, w którym stanie. Zgodnie z zapisami australijskiego prawa autostop jest całkowicie nielegalny w stanach Wiktoria i Queensland (prawo mówi dokładnie o „zakazie stania na skraju jakiejkolwiek drogi w celu zatrzymania auta”), w stanach Nowa Południowa Walia, Południowa Australia i Terytorium Północne prawo NIE zakazuje jazdy autostopem, ale zapisy wyraźnie do tego zniechęcają. W stanie Zachodnia Australia można zatrzymywać auta przy mniejszych drogach, z chodnika. W całej Australii natomiast, zgodnie z prawem federalnym, nie można „łapać stopa” na drogach szybkiego ruchu. Zwiedzanie Australii autostopem nie jest bardzo popularne, ale są tacy, którzy tak podróżują, a policja jest dla nich zazwyczaj bardzo pobłażliwa, pomimo zakazów (mandat wynosi ok. $30, ale nie słyszeliśmy jeszcze, żeby ktoś taki dostał). Wybierając się w autostopową podróż po Australii trzeba pamiętać o upałach, szczególnie na outbacku, gdzie auta jeżdżą stosunkowo rzadko. Na swoim blogu, Asia i Adam, na pewno opowiedzą o tym więcej i udzielą wskazówek tym, którzy chcieliby spróbować, bo… autostop w Australii nie jest dla każdego.

„Wasza Australia” to Wasze opowieści o Australii. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. A jeśli też chcielibyście opowiedzieć o swojej australijskiej przygodzie, napiszcie już teraz na julia@whereisjuli.com, albo zostawcie do siebie kontakt w komentarzu.