Czy Australia ma swoje narodowe dania? Ma, ale głównie takie, kradzione od innych narodów 🙂 Czy australijskie jedzenie jest smaczne? Zupełnie szczerze – zależy, na co trafisz. Czy australijska kuchnia jest różnorodna? Bardzo! Z tym nie można dyskutować.

JEDZENIE W AUSTRALII

13 rzeczy, których musisz spróbować w Australii

1) Hamburger z burakiem

Brzmi dziwnie? Tylko brzmi, bo smakuje wyśmienicie! Hamburger z plastrem marnowanego buraka, to wariacja typowo australijska i genialnie połączenie smaków. Buła, sałata, kawał dobrej, australijskiej wołowiny, plaster sera, cebula, pomidor, sos i wisieńka na torcie, czyli kawałek buraka. Pycha! Oczywiście najlepszy jest we wersji homemade, albo z burgerowni, ale w ostateczności też ten z Maccas (czyli MacDonalda), na próbę, będzie ok.

2) Chicken Parmigiana, czyli tzw. ‘Parma’

Klasyk w australijskim pubie. Kotlet z piersi kurczaka w panierce, zapiekany z plastrem szynki, serem i sosem pomidorowym. A do tego frytki, sałatka i zimne piwo. Danie nie jest australijskie, ale Australijczycy uważają je za swoje. I zjedzenie go w lokalnym, przydrożnym pubie jest w Australii obowiązkowe.

3) Stek grilla

Moim skromnym zdaniem, australijska wołowina RZĄDZI! Krowy są tu hodowane tylko na mięso (nie na mleko i mięso jednocześnie), pasą się wolno i spacerują szczęśliwie po wielkich polach. Dzięki temu australijskie steki są miękkie, soczyste i smaczne. Nie trzeba ich trzymać całą noc w marynacie, żeby nadawały się do zjedzenia. Wystarczy umyć i wrzuć na ruszt. Przyprawy są zbędne, mięso ma po prostu smak… mięsa. Nic mu więcej nie potrzeba. No chyba, że odrobiny sosu barbecue…

australiski stek

4) Fish and chips

Fish and chips to danie bardziej angielskie niż australijskie, ale w końcu Australia ma angielskie korzenie. Rybi filet w panierce z frytkami i sosem tatarskim, zjedzony z papierowego pudełka, na plaży, z widokiem na ocean, w towarzystwie wiecznie głodnych mew – to powinien być punkt obowiązkowy w czasie wycieczki do Australii! Najbardziej popularne są dorsz (czyli cod), rekin (czyli flake) i np. lucjan (czyli red snapper).

5) Australijska barra

Barramundi to chyba najbardziej znana, w Australii i Oceanii, ryba. Żyje w morskich i rzecznych wodach tropikalnych, a jej mięso jest bogate w kwasy Omega-3. Barramundi, zwana barrą, jest zbita i bardzo delikatna. Podawana jest w prawie każdej restauracji w Australii, w różnych postaciach, także w formie tradycyjnego fish and chips w panierce.

6) Mięsny pie

I znowu kłaniają angielskie korzenie, ale meat pie w wydaniu ‘down under’, szczególnie ten z wołowiną, wymiata! Oczywiście można też kupić takie z kurczakiem, z grzybami, z serem, ze szpinakiem – wariacji jest mnóstwo. Ale znalezienie miejsca z dobrymi pie’ami, to nie jest łatwa sprawa… O naszym ulubionych pisaliśmy tutaj.

7) Pieczona owca

Znowu mięso, ale tym razem jagnięcina, we wszelkich możliwych postaciach. Uwielbiana w Australii i dużo bardziej popularna niż wieprzowina. Jest naprawdę dobra. Stwierdzam to, jako ta, która jagnięciny nigdy nie lubiła. Tylko… biedna ta słodka owieczka 🙁

8) Shrimps on the barbie

Czyli krewetki z grilla. Uwielbiam owoce morza, szczególnie krewetki, a te australijskie wyjątkowo mi smakują. Takie prosto z grilla, bez przypraw, polane oliwą. >Ślinotok<

shrimp on the barbie

A skąd hasło „shrimp on the barbie”, które często przywoływane jest, jako bardzo australijskie? Z popularnej reklamy australijskiej turystyki, z 1984 roku. W Australii na krewetki mówi się raczej prawns, więc jeśli nie chcecie zrobić z siebie głupka, NIE proście nikogo „throw another shrimp on the barbie” :).

9) Sausage Sizzle & snags on the barbie

Jako Sausage Sizzle określa się w Australii charytatywne akcje, podczas których serwowane są kiełbaski z grilla w kromce tostowego chleba, z keczupem, sosem barbecue i smażoną cebulką. Dochód ze sprzedaży przeznaczany jest na cele charytatywne (na grille takie można się natknać pod supermarketami, podczas wyborów, na targach). Ale ‘sausage sizzle’, mówi się też po prostu na owe kiełbaski w chlebie.

W domowej wersji, kiełbaski z grilla nazywane są ‘snags on the barbie’ (barbie to w skrócie barbecue). To najbardziej popularna grillowa przekąska w Australii. Jakie są te kiełbaski? No nie do końca takie, jak nasze. Bardziej przypominają polską białą kiełbasę, sprzedawane są surowe, w kiszce. Nie brzmi to może super smacznie, ale niektóre z nich są naprawdę pyszne i mają wymyślne smaki. Kurczak curry, wołowina z oregano i fetą, miętowa jagnięcina…

10) Sausage Roll

Wersja barowa kiełbaski zapiekanej w cieście. Dostaniecie ją w każdym przydrożnym zajeździe i w każdej kawiarni. Polana keczupem jest do przełknięcia.

11) Kangur, struś oraz krokodyl

Tak, tak, to się jada w Australii. Steki z kangura nie są może bardzo popularne, ale można je dostać w każdym większym markecie. Szansa na zasmakowanie krokodyla i strusia jest już raczej tylko w restauracji. Z powyższych trzech jadłam tylko krokodyla. Smakuje, jak kurczak.

12) Ostrygi

Świeże ostrygi są wszędzie, w różnych opcjach. Zapiekane, zasmażane, na surowo. Co, kto sobie wymarzy. W Australii ponoć najlepsze na świecie. Tego nie wiem, nie jestem ostrygowym krytykiem, ale wiem, że są do kupienia w każdym pubie i wszyscy je kupują.

13) Vegemite

No to to jest bardzo oryginalny twór i nie bez powodu zostawiłam go na koniec. Spróbujcie, bo Australijczycy go kochają, więc z szacunku do nich, spróbujcie. Vegemite to pasta zrobiona z wyciągu drożdży, używana do smarowania tostów i kanapek. Jest… obrzydliwa 🙂 Smakuje jak maggi w kremie z dodatkiem goryczy. No, ale… każdy lubi, co innego. Ja nie znoszę. Może Wy pokochacie. O tym, jak spotkałam Australijczyka podróżującego z pastą Vegemite po Tajlandii, już Wam opowiadałam.

vegemite

Smacznego!