Australia to kraj idealny do połączenia podróży z pracą. Można tu przyjechać na wizie Work and Holiday i przez rok odkrywać jej uroki.

 

6 prac, których możesz podjąć się w Australii

Każdego roku, dwustu młodych Polaków może przyjechać do Australii na wizie Work and Holiday, która pozwala pracować i podróżować jednocześnie. Tylko – gdzie tu pracować? Co można robić na wizie Work and Holiday? Czy warto siedzieć w miastach i szukać pracy w wymarzonym zawodzie, czy może jednak lepiej zrobić sobie przerwę od codzienności? Na co zwrócić uwagę, gdzie szukać pracy i jakich warunków oczekiwać? O tym wszystkim, o pracy na farmie, w barze i w kurorcie narciarskim, opowiadają backpakerzy z różnych stron świata. Nie zawsze jest kolorowo.

1) Obsługa w kurorcie narciarskim

DCIM118GOPRO

Edyta i Bartek – Polecieli

Nie przyjechaliśmy do Australii dla wielkomiejskiego życia i zgiełku ulic, chcieliśmy odpocząć od panów w garniturach i szpilek na chodnikach.

Uciekliśmy jak najdalej się da, w region na północy Australii, gdzie naprawdę trudno spotkać drugiego człowieka i oddaliśmy się pracy na farmie.

Tam zbieraliśmy awokado – to były dobre pieniądze,kompletnie nowe doświadczenie, i niezła frajda. I historie, z których będziemy się śmiać jeszcze długo.

Obecnie pracujemy w kurorcie narciarskim Charlotte Pass.

To w sumie zabawne doświadczenie, bo kto słyszał o śniegu w Australii? „Mamo, zapakuj nam i wyślij buty zimowe, kurtki snowboardowe i jakieś ciepłe swetry, bo jedziemy na narty”. I duży znak zapytania słyszalny po drugiej stronie…

Żyjemy na 1700 m n.p.m. wraz z 50 osobami pracującymi w kurorcie. Nie ma tu sklepu, ani jednego domu, nie da się dojechać samochodem, a tylko specjalnym pojazdem na gąsienicach.

Oboje jesteśmy operatorami wyciągów narciarskich.

Pomagamy ludziom wjeżdżającym na stok. Uśmiechamy się i zagadujemy. Cieszymy się słońcem i rozpościerającym się widokiem na górę Kościuszki. Nasza stacja to najprzyjemniejsze biuro na świecie (i bez żadnej papierkowej roboty).

Kiedy dzień się kończy, zjeżdżamy ze stacji na nartach pod same drzwi domu. I dawno nie było takiego śniegu w Polsce, jaki mamy tu teraz.

Za godzinę płacą nam $21.20 brutto.

Atmosfera jest super, mieszkamy razem z całym staffem, mamy zapewnione kompletne wyżywienie. Jak znaleźliśmy tą pracę? Ktoś, kiedyś napomknął o śniegu w Australii. Więc podłapaliśmy pomysł i wysłaliśmy aplikacje do wszystkich dziewięciu kurortów w Australii. No i jakoś to poszło 😉

Edyta i Bartek swoją podroż relacjonują na bieżąco, na Facebooku Polecieli.pl

2) Barman

Work and Holiday praca w barze ok

Garrett – The Travel Human

Do Melbourne przyjechałem z wachlarzem umiejętności – mogłem pracować na budowie, gotować, albo – być barmanem. Od początku wiedziałem, że ta ostatnia opcja sprawi mi najwięcej frajdy.

Po trzech długich tygodniach i czterech nieudanych dniach próbnych, udało się mi znaleźć pracę w koktajl barze w centrum Melbourne.

Dostawałem $21 za godzinę w ciągu tygodnia, $23 podczas weekendu, do tego udawało się mi uzbierać około $60 z napiwków w tygodniu. W sumie pracowałam około trzydziestu ośmiu godzin.

Atmosfera była świetna, posiłki mieliśmy zapewnione przez pracodawcę, a do tego, co najważniejsze, pozwalali nam szaleć za barem i tworzyć nowe drinki! Niestety, podczas świąt powinni płacić mi większą stawkę, takie jest prawo w Australii – tego nie robili.

Po sześciu miesiącach w Melbourne, przeniosłem się do Darwin.

Wygląda na to, że warunki pracy są tu lepsze i pracodawcy bardziej przestrzegają zasad.

Dostaję $28 za godzinę, a podczas świąt nawet $60!

Praca w Darwin, bar w którym jestem, jest trochę mniej prestiżowy, cóż, ale dobre stawki i warunki wszystko wynagradzają. Jeśli myślicie o pracy na północy, w Darwin, pamiętajcie, żeby przyjechać tu w porze suchej, czyli australijską zimą (między majem a listopadem), to wtedy jest tu sezon. Latem – leje.

W takiej pracy ażne jest doświadczenie, więc jeśli możecie zdobyć go trochę przed przyjazdem – koniecznie to zróbcie. I nauczcie się robić espresso martini – to już chyba narodowy drink w Australii.

Będąc barmanem w Australii można zrobić karierę i wiele osób traktuje tą pracę bardzo poważnie. Przygotujcie więc profesjonalne CV, najlepiej, żeby zmieściło się na jednej stronie, było mocno sprecyzowane i krzyczało – I CAN DO THIS JOB!

Garrett, o pracy i podróżach, opowiada codziennie na Snapchacie. Zajrzyjcie do @TheTravelHuman. Prowadzi też vlog o podróżach The Travel Human.

3) Sprzedawca

Work and Holiday praca na sklepie

Nina – Where in the world is Nina?

Jeśli chcecie pracować w sklepie, sprzedawać cokolwiek, zajęcie w Australii powinniście znaleźć dość szybko. A co jest w tym najfajniejsze to to, że macie wtedy normalne godziny pracy!

Ok, będziecie na nogach osiem godzin, ale nie musicie biegać w kółko tak jak przy pracy w knajpie.

Ważne, żebyście byli otwarci, uśmiechnięci i gadatliwi – Australijczycy lubią wesołych, otwartych sprzedawców, którzy chcą sobie pogadać.

Nie zarobicie tu kokosów, nie oszukujmy się, ale… Powinniście dostać między $19 a $25 za godzinę. Jak dla mnie godziny pracy i to, że jest łatwiejsza niż praca w knajpie, są wystarczającymi argumentami za.

W pracy w Australii ważny jest poziom znajomości języka angielskiego.

Jeśli wasz jest kiepski, nie liczcie na dobre zarobki i szybkie znalezienie roboty…

Jeśli marzy wam się praca w świecie, koniecznie zajrzyjcie na blog Niny. Tutaj znajdziecie jej wskazówki a propos pracy w Australii – Where in the world is Nina?

4) Praca na wsi przy zbieraniu owoców

Work and Holiday praca zbieranie warzyw

Jub – Tiki  Touring Kiwi

Praca przy zbiorach owoców i warzyw jest bardzo popularna wśród backpackerów.

Przez kilka miesięcy siedziałem w okolicach miasteczka Bundaberg, w Queensland, najpierw pracowałem przy wykopkach słodkich ziemniaków, potem – przy zbieraniu orzeszków makadamia.

Ale w tych okolicach rosną też pomidory, cukinie, awokado.

Praca jest zarówno przy zbiorach, jak i sortowaniu czy pakowaniu. Bardziej na północ można za to załapać się w sadach mango czy bananów.

To ciężka robota i, niestety, często kiepsko płatna.

Pracodawcy wykorzystują fakt, że backpackersi muszą pracować na farmach (tzw. regional work) przez 88 dni, aby przedłużyć swoją wizę o kolejny rok (Polacy nie mają jeszcze tej możliwości). Nie traktują ich najlepiej, a oni zaciskają zęby, żeby dostać zaświadczenie do przedłużenia wizy.

Pracy najłatwiej szukać w hostelach – te mają zazwyczaj podpisanie umowy z rolnikami (tzw. work hostels).

Zagwarantują ci nocleg, transport i znajdą pracę. Niestety, to wszystko brzmi tylko wspaniale. Pytajcie o każdy szczegół zanim się zgodzicie i przeszukajcie internet w poszukiwaniu opinii o pracodawcach i pośrednikach.

Jeśli chodzi o kasę – można zarobić od $5 do $30 na godzinę, ale $19,32 to powinno być absolutne minimum.

Tyle złego 🙂 A co jeśli chodzi o dobre strony?

Poznacie wspaniałych ludzi z całego świata i chociażby dlatego warto spróbować. To niezapomniane przeżycia! Podobnej pracy możecie także szukać na Gumtree lub np. na stronie Backpacker Board.

Jub to szalony Kiwi, za którym trudno nadążyć. Swoje podróże relacjonuje na Snapchacie i jest przy tym super zabawny. Zajrzyjcie do @Jubunator

5) Praca na wsi przy pakowaniu owoców

Work and Holiday praca w sadzie

Zuzia i Antek – Vets Away 

Przez pierwszy tydzień zbieraliśmy nektarynki i brzoskwinie.

Pracowaliśmy od szóstej rano do piętnastej, jeśli pogoda pozwoliła – jak pada nie można zbierać, bo zostawia się odciski palców na owocach i potem żadne supermarkety nie chcą ich kupić, gdy jest za ciepło, owoce są za miękkie i też się nie zbiera. Za zbieranie płacili nam w gotówce, na czarno, tzw. cash in hand, $15 za godzinę, dość słabo…

Potem przenieśli nas do hali, do pracy przy pakowaniu owoców i tu już nic nie zależało od pogody, ale godziny pracy były długie.

To idealna praca dla backpackers’ów, którzy w krótkim czasie chcą jak najwięcej zarobić.

W szczycie sezonu pracowaliśmy od szóstej trzydzieści rano, aż do dziewiętnastej, dwudziestej. Mieliśmy prawo do jednego dnia wolnego w tygodniu, o którym trzeba było pracodawcę poinformować z wyprzedzeniem.

To praca bardzo ciężka, ogromny wyzysk ludzi, przerwy bezpłatne.

Mieliśmy trzy trzydziestominutowe przerwy podczas tak długiego dnia.

Na hali ja musiałam pakować nektarynki do pudełek, a Antek przygotowywał te pudełka dla wszystkich 50-60 dziewczyn bądź nosił już te zapakowane i układał starannie na paletach. Każde pudełko ważyło ponad 10kg, a chłopcy mieli obowiązek noszenia minimum dwóch, więc ich praca była naprawdę bardzo wymagająca i co i rusz któryś skarżył się na ból pleców. Momentami maszyna była tak szybka, że aby nadążyć musieli wręcz biegać z tymi pudełkami! I tak dziesięć godzin dziennie.

Zarabialiśmy najniższą stawkę w tej grupie zawodowej (harvest), czyli $21,60.

Plus tzw. superannuation – 9,5% naszych zarobków, które ląduje na specjalnie założonym koncie i odkłada się na emeryturę. Możemy odebrać całość przy wylocie z Australii. Liczymy też na zwrot podatku.

W sumie zarabialiśmy ok. $24 na godzinę.

W znalezieniu pracy w Australii bardzo nam pomogła rządowa strona Harvest Trail, na której zgromadzone są wszelkie informacje na temat dostępnych prac w rolnictwie (zbieranie owoców, warzyw). Dzięki niej znaleźliśmy nasze nektarynki! Oprócz tego dobrymi i najbardziej popularnymi stronami są Gumtree, Seek i Career One. Zazwyczaj nikt nie odpisuje na zapytania na Gumtree, więc dobrym sposobem jest napisanie ogłoszenia o sobie i wrzucenie na platformę i pozwolenie pracodawcy, aby sam cię znalazł.

Po przygody zaglądajcie na blog Zuzi i Antka, Vets Away. Weterynarze w podróży to jest coś…

6) Praca na wsi przy dojeniu krów

Work and Holiday praca na farmie

Melissa – A Broken Backpack 

Nigdy wcześniej nie pracowałam na wsi! Miałam zerowe doświadczenie, nigdy nie zajmowałam się zwierzętami i to w ogóle nie była moja bajka! Na australijską wieś trafiłam tylko dlatego, że praca tu przez 88 dni, pozwalała mi na przedłużenie wizy Work&Holiday o kolejny rok (Polacy nie mają jeszcze tej możliwości).

Ale jakoś tak wyszło, że zostałam tam na dziesięć miesięcy, bo było fajnie. Bardzo dużo się nauczyłam i świetnie sieę bawiłam. Zaskoczę was…

Pracowałam przy dojeniu krów.

To olbrzymie wyzwanie, nie ukrywam, ale szybko się wszystkiego nauczyłam. Wstawałam o trzeciej rano na pierwsze dojenie i kończyłam około dziesiątej. Czas na drzemkę, a potem kolejna zmiana. I tak w kółko.

Praca i życie na australijskiej wsi to naprawdę ciekawe doświadczenie, dające dużo możliwości na poznanie prawdziwego, lokalnego życia i… oszczędzenia pieniędzy. Nie ma tu za bardzo na co wydawać.

Melissa to szalony Kanadyjka podróżująca od kilku lat w pojedynkę. Teraz jest w Azji. Dużo o jej podróżach znajdziecie na Twiterze.

Pracy dla osób na wizie Work and Holiday jest w Australii pod dostatkiem, a my będzie co jakiś czas podrzucać wam pomysły.

Chcesz wiedzieć, jak aplikować o taką wizę? Zajrzyj tutaj