Wierzycie w magię listów? Ja tak. I obiecałam sobie, że zacznę je wysyłać. Bo to, co napiszesz w liście, ten atrament który wsiąknie w kawałek papieru, jest magiczny. To zostaje na zawsze. Piszesz, dotykasz kartkę, zaklejasz kopertę, rzucasz ostatnie spojrzenie na to, co w niej zamykasz, przyklejasz znaczek, potem ktoś przybija pieczątkę i taki list rusza w podróż. Ode mnie do Ciebie. Ta podróż nie trwa 30 sekund. Ta podróż trwa dni, czasami tygodnie. Taki list przechodzi przez setki rąk, mija granice, śpi i budzi się. Ma w sobie emocje i uczucia, które trudno przelać używając klawiatury komputera. I ta chwila, kiedy otwierasz skrzynkę, a tam czeka na Ciebie list. I to nie list z banku, czy z urzędu, tylko list od przyjaciela z drugiego końca świata. Kiedy ostatnio dostaliście list…?

Ale o skrzynkach na listy miało być, a nie o listach. Australijska skrzynka na listy to coś więcej. Z nieznanych mi jeszcze powodów właściciele skrzynek na listy nadają im tutaj przedziwne… formy. A ja, a właściwie my,  postanowiliśmy te „formy” fotografować, bo skrzynki na listy w Australii są fascynujące. Więc za każdym razem, gdy podczas naszych podróży mijamy jakąś ciekawą skrzynkę, Sam dzielnie zawraca, robimy zdjęcie i tym sposobem uzbieraliśmy już małą galerię. Oto ona.

A żeby Wam się milej oglądało, Mr. Postman powinien lecieć w tle.

Po więcej skrzynek zajrzyjcie tutaj.

SKRZYNKA NA LISTY