Australia płonie, a w mediach regularnie pojawiają się apokaliptyczne obrazy — zwęglonego buszu, spragnionych koali, czerwonego nieba i spalonych domów. Czy podróż do Australii jest bezpieczna? Czy ze względu na pożary lepiej nie jechać na wakacje w Australii?

Lato, czyli miesiące od grudnia do marca, to w Australii sezon pożarowy. Pożary buszu zdarzają się każdego roku i są stałą australijskiego klimatu. Są niezbędne dla roślin (szyszki niektórych pękają tylko w bardzo wysokich temperaturach, co pozwala wydostać się nasionom) oraz zwierząt, które pożary zmuszają do przemieszczania się. Tak wymyśliła to natura. O najgorszych (dotychczas) pożarach w Australii możecie poczytać tutaj.

Sezon pożarowy 2019/2020 zdaje się jednak ekstremalny, a lato dopiero się rozkręca. Styczeń i luty są zazwyczaj najgorętszymi miesiącami w roku, a w tym sezonie rekordowe temperatury padły już w grudniu. Średnia maksymalna temperatura na poziomie 40.9C została zanotowana 17 grudnia 2019,a następnego dnia została pobita, kiedy średnia maksymalna temperatura wyniosła 41.9C. Wcześniejszy rekord padł w 2013 roku, kiedy średnia maksymalna temperatura wyniosła 40.3C. Żywiołowi sprzyjają także silne wiatry, które kierują płomienie w zaskakujących kierunkach.

Zmiany klimatyczne, których trudno nie zauważyć, trwająca od ponad 7 lat susza, słabe zarządzanie zasobami wody, wysprzedawanie ziem pod kopalnie i agresywne inwestycje, nadmierna hodowla bydła, wycinka lasów, politycy-ignoranci oraz zwykła ludzka głupota (część pożarów rozpoczęła się przez mniej lub bardziej umyślne podpalania; głupotą można też nazwać wszystko powyższe) i pewnie wiele innych czynników sprawiają, że sytuacja staje się kryzysowa i z roku na rok będzie zapewne gorsza.

Czy podróż do Australii jest bezpieczna

Trwające pożary nie oznaczają, że z urlopu w Australii należy zrezygnować. Australia to ogromny kraj i większość nie jest objęta pożarami. Przed podjęciem decyzji o tym, czy jechać, i gdzie jechać warto przeanalizować fakty i przyjrzeć się australijskiej mapie.

Pamiętajcie, że wasze podróżnicze plany wpływają na lokalne społeczności. Regiony, które zostały dotkliwie dotknięte przez żywioł, będą potrzebowały również turystów, aby odbić się od dna, a mieszkańcy poczucia, że świat o nich nie zapomniał.

Jednocześnie pozostańcie odpowiedzialnymi turystami — nie wybierajcie się tam, gdzie wciąż szaleje żywioł.

Co należy wiedzieć, podróżując do Australii w sezonie pożarowym

Zdjęcie bom.gov.au

Na początek trzeba zrozumieć skalę pożarów, a w drodze pamiętać o tym, aby na bieżąco sprawdzać komunikaty i, pomimo wakacyjnego nastroju, nie bagatelizować ostrzeżeń. Bądźcie też gotowi na zmianę planów — letnie zjawiska pogodowe zaskakują, a bezpieczeństwo zawsze jest najważniejsze.

Jeśli wybieracie się poza duże miasta, skontaktujcie się z hotelem, aby upewnić się, że region jest bezpieczny do odwiedzenia, a hotel wciąż przyjmuje gości. Sprawdzajcie również strony parków narodowych, aby uniknąć rozczarowań, bo parki bywają czasowo zamykane. Weźcie pod uwagę, że po pożarach roślinność będzie zniszczona, a okolica mniej atrakcyjna.

Na kempingach pamiętajcie o możliwych zakazach rozpalania ognisk.

W sytuacjach kryzysowych niedostępna bywa sieć telekomunikacyjna, zaczyna brakować paliwa na stacjach benzynowych czy produktów spożywczych sklepach. Na road trip zawsze zabierajcie zapas wody i papierową mapę.

Podróżując samochodem, sprawdzajcie przejezdność tras — informacje o pożarach i zamkniętych trasach można znaleźć na Mapach Google. Przy drogach zauważycie znaki, na których zaznaczony będzie tzw. Fire Danger Rating. Włączcie radio — stacja ABC nadaje ostrzeżenia pożarowe. Jeśli jadąc, zauważycie ogień, nie czekajcie, zawróćcie i ruszcie w przeciwnym kierunku.

Pogodę w Australii najlepiej sprawdzać na stronie Biura Meteorologicznego BOM (można ściągnąć też aplikację na telefon). Polecamy także stronę na Facebooku Higgins Storm Chasing.

Sytuację pożarową w poszczególnych stanach można monitorować na dedykowanych stronach internetowych:

Numer alarmowy w Australii to 000.

Pożary w Australii — jaka jest skala zniszczeń

Zadymione niebo nad Gold Coast

Od początku września 2019 roku do początku stycznia 2020 roku w Australii spłonęło ponad 6 milionów hektarów buszu. Dla porównania skali, pożary w Kalifornii w 2018 strawiły 1,8 miliona hektarów, a w niedawnych pożarach w Amazonii z dymem poszło 900 tysięcy hektarów lasów.

W ciągu tych 4 miesięcy żywioł zabrał już ponad 1400 domów (nie wliczając budynków gospodarczych i innych), a w pożarach zginęło ponad 20 osób (wśród nich 3 strażaków-wolontariuszy). Kolejne tyle uznaje się za zaginione.

Katastrofa dotyka także australijskiej fauny — jak podaje portal News.com.au ekolodzy z Uniwersytetu w Sydney szacują, że w pożarach zginęło już ponad 480 milionów zwierząt! Jedynym z gatunków, który ucierpiał najbardziej jest koala — zwierzę to wolno się porusza i odżywia liśćmi łatwopalnego eukaliptusa (drzewa te mogą wybuchać jak bomby, bo olejek eukaliptusowy jest świetnym paliwem). Australijska Minister Środowiska, Sussan Ley, podała, że tylko w pożarach na północnym wybrzeżu i w środkowej Nowej Południowej Walii zginęło ponad 30% tutejszej populacji koali. Koale nie są jednak zagrożone funkcjonalnym wyginięcie. Więcej o tym, tutaj.

Czy powietrze jest zanieczyszczone

Z powodu pożarów zanieczyszczone jest także powietrze, co ma wpływ na stan zdrowia każdego z nas, a bywa szczególnie niebezpieczne dla astmatyków, osób z chorobami serca i tych z respiratorami. Na Izbach Przyjęć w wielu częściach kraju notuje się wzrost zgłoszeń.

Powietrze nie jest zanieczyszczone jedynie rejonach bezpośrednio dotkniętych pożarami, ale także w okolicach, gdzie dym przychodzi przynoszony przez wiatr. Gdy dym dotrze do miast, utrzymuje się tam długo.

Smog w Sydney i Canberze

W ciągu ostatnich tygodni smog w Sydney pojawia się regularnie (ale nie każdego dnia), a zazwyczaj błękitne niebo przysłonięte bywa szarą mgłą. Czuć spaleniznę. W tym sezonie pożarowym jakość powietrzna w Sydney i okolicach jest trzykrotnie gorsza niż była w latach poprzednich. Forbes na początku grudnia podał, że toksyczność powietrza w Sydney można porównać z paleniem od 4 do 10 papierosów dziennie, a momentami liczba ta wzrasta do półtorej paczki.

Smogiem przysłonięta jest również stolica kraju, Canberra. Jak podaje magazyn The Australian, w pierwszy dzień nowego roku jakość powietrza w Canberze była najgorsza na świecie i dwukrotnie gorsza niż w Delhi.

Dym z pożarów na południowym-wschodzie kraju czuć również w Melbourne, a lekka mżawka sprawia, że w powietrzu czuć zapach gaszonego przez wodę ogniska.

Co więcej, dym z australijskich pożarów dociera aż do wybrzeży Nowej Zelandii, gdzie niebo jest zachmurzone i intensywnie pomarańczowe. Pył widoczny jest także na powierzchni lodowców.

Gdzie były i są pożary buszu

Podróżnicza trasa, której obecnie lepiej unikać, to ta wybrzeżem z Sydney do Melbourne. Na początku stycznia dla kilku regionów została zarządzona ewakuacja, a miasteczka są odcięte od reszty świata. Sytuacja pożarowa we wschodniej części stanu Wiktoria, pogorszyła się na tyle, że Premier Wiktorii, Daniel Andrews, ogłosił 02.01.2020 stan klęski żywiołowej w tym regionie. Wiele osób wciąż jest oszukiwanych. Na trenie East Gippsland oraz w regionie alpejskim jest obecnie przyjemniej kilkadziesiąt aktywnych pożarów. W sobotę 04.01.2020 temperatury sięgnęły 40 stopni, wiały silny wiatr. Jeśli planujecie road trip z Sydney do Melbourne, zmieńcie plany i nie bagatelizujcie ostrzeżeń. 

Pożary dotknęły też pięknej wyspy Kangaroo Island, położonej niedaleko Adelajdy. Na wyspie zginęły 2 osoby i prawdopodobnie połowa tamtejszej populacji koali. Spłonął luksusowy hotel i zabudowania na kilku kempingach. Podróż na wyspę może być obecnie niemożliwa.

Wszystkie pożary zaznaczane są regularnie na kryzysowej mapie Google Australia.

Pożary zaczęły się już wczesną wiosną i szybko wymknęły się spod kontroli. We wrześniu i październiku płonęły południowe części stanu Queensland oraz północne stanu Nowa Południowa Walia — okolice Brisbane, Gold Coast, Park Narodowy Lamington. Szczęśliwie, wzrost wilgotności powietrza oraz sporadyczne opady deszczu zmniejszają obecnie ryzyko pożarowe w tej części kontynentu. Uwaga! Lato to w Queensland oraz na Terytorium Północnym sezon cyklonów. Uważajcie, wybierając się na północ kraju.

Listopad i grudzień był czasem katastroficznych pożarów w wielu częściach Nowej Południowej Walii — żywioł szalał w okolicach Sydney oraz Gór Błękitnych i to tu dotychczas zniszczenia są największe, a pożary nie ustają.

Z końcem grudnia coraz więcej pożarów zaczęło wybuchać na południu kraju — dotknęły południowego wybrzeża Nowej Południowej Walii (okolic miasteczka Batemans Bay, Eden, Bega), okolic Canberry, wschodniej Wiktorii (rejonu znanego jako East Gippsland), winiarskiego regionu Adelaide Hills oraz na wyspie Kangaroo Island w Australii Południowej.

Żywioł, choć w mniejszej skali, szalał również na Tasmanii i w Australii Zachodniej, w okolicach Perth oraz Margaret River.

Czy pożary da się ugasić

Nic nie zapowiada mocnych opadów deszczu, a według specjalistów w obecnej sytuacji tylko one mógłby złagodzić krytyczne warunki. Pożary buszu obejmują ogromne tereny, lasy są suche, drzewa eukaliptusowe łatwopalne, temperatury wysokie, a wiatry silne. Sytuację utrudnia trwająca od lat susza i ograniczona dostępność wody. Australijskich strażaków w nierównej walce wspierają koledzy z Nowej Zelandii, Kanady oraz Stanów Zjednoczonych. Stan Wiktoria o pomoc poprosił też wojsko.

Ostateczną skalę zniszczeń będzie można ocenić pewnie dopiero w marcu lub w kwietniu — wtedy prawdopodobnie pożary ustaną.

Jak możemy pomóc

Jeśli chcielibyście finansowo wesprzeć lokalne społeczności, wpłat możecie dokonywać na konta Australijskiego Czerwonego Krzyża lub Salvation Army.

Więcej o możliwościach pomagania tutaj.

Dołączcie do zbiórki na Facebooku zapoczątkowanej przez australijską aktorkę komediową, Celeste Barber. W tej niezwykłej, spontanicznej akcji udało się zebrać już ponad 90 milionów złotych https://www.facebook.com/donate/1010958179269977/2477326602586291/ 

O sytuacji pożarowej w Australii piszę na bieżąco na Twiterze oraz na Facebooku.