Ciekawostek o Australii przeczytać można wiele. Można też łatwo uwierzyć w krążące bzdury, które powtarzane są bez końca — o tym, że wszystko cię tu zabije, że o dobry standard życia niezwykle łatwo, że każdy Australijczyk jest seksi, blond surferem, a Australijka… Hmmm, o nich jakoś rzadziej się słyszy. Mity o Australii podawane są dalej tak długo, aż stają się nową rzeczywistością, przekonaniem, z którym przyjeżdża się na ten koniec świata. A potem — bum.

Bzdura: W Australii zawsze jest lato

Fakt: W Australii są wszystkie pory roku, a zimą w niektórych regionach pada śnieg

To zdecydowany numer jeden. Australia to kontynent z różnorodnymi strefami klimatycznymi i różnorodną pogodą. Zgadza się, są miejsca, gdzie słońce świeci przez większość czasu (np. w Brisbane przez 283 dni w roku), ale są też takie, gdzie świeci zdecydowanie rzadziej (np. na Tasmanii). Na północy Australii jest pora deszczowa, z cyklonami i regularnymi podtopieniami. W Alpy Australijskie, które ciągną się przez Nową Południową Walię, Wiktorię i Australijskie Terytorium Stołeczne, zimą jeździ się na narty, bo pada śnieg. Można też ulepić bałwana. Jednocześnie, część Australii może płonąć, a inna topić się, w części mogą być przymrozki, a w innych skwar. Wniosek — sprawdzajcie pogodę, planując wakacje.

Bzdura: Pająki i węże są wszędzie, więc jeśli się ich boisz, nie przylatuj

Fakt: W Australii występują groźne pająki i węże, ale prawdopodobieństwo spotkania ich jest nikłe

Nie lubię pająków i przyleciałam. 7 lat później wciąż żyję, a jeśli kiedyś się stąd wyprowadzę, nie będzie to przez pająki. Odkąd tu mieszkam, widziałam: 4 wielkie, włochate i nieszkodliwe pająki zwane huntsman, 2 pytony, niegroźnego, zielonego węża drzewnego, groźnego węża brown snake i… to chyba tyle. Oczywiście widziałam też sporo mniejszych i większych pająków, które niespecjalnie zwróciły moją uwagę ani wyglądem, ani liczebnością (może przez niewiedzę, ale tak lepiej), tak samo, jak nie zwracają te polskie. Faktem jest, że w Australii występuje wiele z najbardziej jadowitych węży i pająków na świecie. Ale faktem jest też, że niewiele osób ginie od ukąszeń. W 2016 roku pierwszy raz po 37 latach ktoś zmarł po ugryzieniu przez pająka, a sprawcą tej tragedii był red back, czyli australijski kuzyn czarnej wdowy, występujący dość licznie w okolicach Sydney. Co do węży — każdego roku około 3 tysięcy osób ukąszą węże; umierają średnio dwie.

Bzdura: Ogólnie rzecz biorąc, w Australii wszystkie zwierzęta będą chciały cię zabić. I rośliny też

Fakt: Nie. W Australii nie wszystko będzie chciało cię zabić. No, chyba że podpadniesz

Oprócz wspomnianych już nie-tak-wszechobecnych pająków i węży, w Australii mamy również: monstrualne krokodyle różańcowe, rekiny, płaszczki, małe, ale śmiertelne meduzy, ryby-kamienie, muszle z jadem, Hapalochlaeny, czyli nieprzewidywalne ośmiornice, dziobaki, kazuary z epoki dinozaurów i dingo. Jednak, mimo że te wszystkie zwierzęta występują w Australii, prawdopodobieństwo zginięcia w zaplanowanym ataku z ich rąk/łap/paszcz jest niewielkie. Te zwierzęta nie czyhają na turystów. Znów, należy zachować rozsądek, słuchać miejscowych (szczególnie w kwestii wchodzenia do wody) i nie wariować. Ach! Zapomniałam dodać, że mamy też śmiertelne rośliny, Gympie-Gympie — nie zrywajcie liści. I ptaki, które atakują dziobem podczas posuwistego lotu tuż nad czubkiem twojej głowy — australijskie stroki, czyli magpies. I dużo karaluchów oraz szczurów. Pięknie, nie?

Bzdura: W Australii nie trzeba dużo pracować, a można dużo odpoczywać

Fakt: W Australii trzeba pracować bardzo dużo, żeby móc odpoczywać. Australijczycy są jednym z najbardziej pracowitych narodów świata

Bo ja ciągle leżę do góry brzuchem pod palmą porośniętą dolarami! Niestety nie. Australijczycy potrafią wykorzystywać czas wolny, to prawda. Plażują, kempingują, popiją kawę w hipsterskich kawiarniach czy zimne piwo przy grillu. Jednak cieżko na to pracują. Według zebranych danych jeden na ośmiu Australijczyków zasuwa ponad 50 godzin tygodniowo. Australijczycy to jeden z najbardziej pracowitych narodów świata. Normą są tu nadgodziny czy druga, dorywcza praca na weekend. Mamy nawet specjalne określenie na ciężką pracę — hard yakka — a miejscowi zawsze powtarzają, że na ten super styl życia (bo może być super), trzeba sobie po prostu zapracować.

Bzdura: Jeśli nie pojedziesz na Outback, nie poznałeś prawdziwej Australii

Fakt: Outback zajmuje ogromną część Australii i faktycznie — jest unikalny — ale życie toczy się głównie na wybrzeżu

Pytanie z serii „Co jest prawdziwsze? Jajko czy kura?”. Pojawia się tak często w dziedzinie podróży, że mam go nieco dość. Nie lubię takich przepychanek i porównań. Tak samo prawdziwe jest życie w australijskich dużych miastach, jak i w wioskach na pustkowiach. Tak samo prawdziwe są lasy deszczowe na północy, jak i pustynia w Queensland. To po prostu zupełne inne doświadczenia. Odważę się pójść krok dalej — Outback nie jest dla wszystkich, potrafi zmęczyć i znudzić.

Bzdura: Australijczycy to opaleni, przystojni blond-surferzy

Fakt: Surfing jest w Australii sportem popularnym, ale nie wszyscy go uprawiają. A uroda Australijczyków jest różnorodna

Mój mąż jest Australijczykiem. Nie opala się, a jak już się upala to w polskie, biało-czerwone barwy. Jego włosy niby blond, ale często zdają się ryże (tajemnica!). Sam nie serfuje i nie jest wyjątkiem. Szacuje się, że niecały milion Australijczyków serfuje dla zabawy, a populacja kraju to około 25 milionów. Surfing to trudny sport, a ocean — wymagające środowisko. Druga kwestia to słońce — Australijczycy unikają słońca, bo od lat powtarza im się, jak bardzo jest szkodliwie. Namiętnie smarują się kremem z filtrem 50 i rzadko opalają. Co do blond włosów, cóż, to też nieprawda. Pierwsze wrażenie jest raczej takie, że więcej tu brunetów niż blondynów. W Australii żyją ludzie ze wszystkich stron świata, wielu Europejczyków, ale też wielu Azjatów, mieszkańców Wysp Pacyfiku czy Ameryki Południowej — ci zazwyczaj mają ciemne włosy. Trudno zatem jednoznacznie określić czym jest i jaka jest australijska uroda.

Bzdura: Tasmania, Tanzania — jeden grzyb

Fakt: Tasmania to australijski stan i największa wyspa w Australii. Tanzania to kraj w Afryce. Nie to samo

W sumie trochę rozumiem — Tasmania, Tanzania — brzmi podobnie i jest tak samo nieznane. Jednak ta pomyłko-bzdura za często się przewija. To Tasmania powinna kojarzyć się z Australią i tylko Tasmania. Tasmania to największa australijska wyspa, znajdująca się na południe od głównej części kontynentu. Jest niezależnym stanem ze stolicą w Hobart. I bardzo warto uwzględnić ją w wakacyjnych planach, bo przyroda tu zachwyca!

Bzdura: Australijczycy są najbardziej tolerancyjni ze wszystkich narodów świata

Fakt: Australia to kraj emigrantów, ale rasizm i brak tolerancji jest niestety na porządku dziennym

Chciałoby się rzec, że to tacy mili ludzie, uśmiechnięci, radośni i tolerancyjni. W końcu Australia to mieszanka kulturowa, kraj stworzony i wciąż tworzony przez imigrantów. A jednak… Rasizm jest w Australii powszechnie akceptowany, a przejawia się przede wszystkim wobec rdzennych mieszkańców — my jesteśmy biali, wy jesteście czarni (polecam do przeczytania ten artykuł). Zgodnie z wynikami badań społecznych, 36,4% procent Australijczyków uważa, że w kraju jest za dużo emigrantów, 41.1% uważa, że Australia jest krajem słabszym przez tradycje przywiezione i kultywowane przez emigrantów, 20,5% uważa, że Afrykańczycy zwiększają przestępczość, 54,4% uważa, że rząd powinien pomóc uchodźcom, wrócić do swoich krajów, a 43% popiera politykę zawracania łodzi przewożących uchodźców. Jeśli chcielibyście poczytać więcej, zajrzyjcie tutaj. A jeśli rozważacie przeprowadzkę do Australii, zaakceptujcie to, że żyją tu biali, czarni, skośni, wysocy, niscy, grubi, blond, rudzi, niebieskoocy, nadęci i uśmiechnięci. A zanim zaczniecie krytykować ludzi innego pochodzenia, przypomnijcie sobie, że sami też jesteście imigrantami.

Bzdura: W Australii to tylko plaże i Outback

Fakt: W Australii jest ponad 10 tysięcy plaż, a Outback zajmuje większość kontynentu. Ale to nie wszystko — Australia jest przyrodniczo bardzo różnorodna

Czy w Australii jest coś innego niż piękne, szerokie plaże lub czerwona ziemia rozległych przestrzeni? Zgadnijcie. Rzeczywiście, australijskie wybrzeże zachwyca, a plaż jest tu tyle, że można by je odwiedzać przez pół życia. Wielkość Outbacku określić trudno, zaczyna się tam, gdzie kończy się busz, ale gdzie to jest, nikt w sumie nie wiem. Ale to nie wszystko! Australia ma do zaoferowania wiele więcej. Ma unikatowe parki narodowe, jedne z najstarszych lasów deszczowych na świecie, rafy koralowe, winnice, nowoczesne miasta, trasy spacerowe przystosowane na długie wędrówki i niebo tak pełne gwiazd, jak nigdzie indziej. W dzień za to idealnie błękitne. Australia to więcej niż plaże i Outback.

Bzdura: Vegemite trzeba jeść jak Nutellę

Fakt: Vegemite jest bardzo intensywny w smaku i nakłada się go odrobinę

Klasyczny błąd początkującego — gruba warstwa Vegemite na kanapce. Vegemite to pasta z drożdży z dużą zawartością witaminy B, mówią, że zdrowa i karmią nią dzieci. Mocna w smaku, przypominać może Maggi w kremie. Vegemite to dodatek i tak trzeba go używać. Delikatnie. A jak człowiek zaakceptuje i polubi, może dodawać go więcej. Więc nie jemy łyżeczką jak Nutellę.

Bzdura: Australijczycy żyją w pięknych domach, z pięknymi działkami, na pięknych osiedlach lub pięknych przedmieściach

Fakt: Większość Australijczyków mieszka w miastach, lub na obrzeżach, w mieszkaniach, szeregowcach lub domkach z działkami wielkości 450 metrów kwadratowych

Podczas każdego spaceru po dzielnicy, tak samo bardzo mnie to dziwi. Jak można stawiać domy tak blisko siebie? Dlaczego ktoś chce je kupować? Australijski sen o pięknym domu na przedmieściach, z piękną działką, skończył się już jakiś czas temu. Co dziesiąta osoba w Australii mieszka obecnie w mieszkaniu. W głównych miastach proporcje te są inne i jeszcze więcej osób wybiera apartamenty. Tak, ilość domków nadal przeważa, ale wielkość działek spada z roku na rok i dziś wynosi średnio oszałamiające 450 metrów kwadratowych. Niewiele. Domy często budowane są tak blisko siebie, że sąsiadowi można pożyczać mąkę przez kuchenne okno. Słychać też, jak bierze prysznic, bo jakość budownictwa pozostawia wiele do życzenia.

Bzdura: Aborygeni to Aborygeni

Fakt: Aborygeńskich klanów do dziś jest mnóstwo (chociaż mniej niż przed kolonizacją). Obecnie istnieje 250 różnych grup językowych

Słowo aboriginal wywodzi się z łacińskiego „ab origines”, czyli „od początków” i znaczy po prostu „rodowity”. Utarło się, że stosuje się, je mówiąc o rdzennych mieszkańcach Australii, ale tyczyć może rdzennych mieszkańców różnych stron świata. Poprawne określenie to Aborygeni Australijscy. Aborygeni Australijscy są tubylczym ludem zamieszkującym kontynent australijski prawdopodobnie od 50 tysięcy lat i najstarszą, nieprzerwanie istniejącą kulturą. To wiele grup językowych, klanów z różnymi tradycjami. Do tego dochodzi także zróżnicowanie genetyczne. Co więcej, Aborygeni Australijscy to nie jedyne tubylcze ludy kontynentu — są nimi także mieszkańcy Wysp Cieśniny Torresa, wysp będących częścią stanu Queensland. Aborygeńska historia i teraźniejszość są różnorodne, a wrzucanie wszystkich do jednego worka bardzo szkodliwe.

Bzdura: Kangury skaczą po ulicach miast, a w miejskich parkach można zobaczyć koale

Fakt: Kangury i koale to dzikie zwierzęta i nie żyją w miastach, a jeśli pojawiają się tu, znaczy, że się zgubiły

Kangurów jest w Australii znacznie więcej niż ludzi, ale żyją tam, gdzie są bezpieczne i mają pożywienie, czyli nie w centrach miast, bo nie robią zakupów w supermarketach. Proste. Kangur na moście w Sydney to trochę takie zjawisko, jak dzik na moście w Warszawie. Dość rzadkie. Kangury spotkacie na obrzeżach miast (np. niedaleko lotniska w Melbourne), na wybrzeżach, na pustkowiach i w mniejszych wioskach (do tych możemy zaliczyć stolicę, Canberrę, gdzie kangury z przyjemnością hasają po trawie). Kangury wybierają spokój, nie korki. To zwierzęta żerujące nocą, więc wypatrywać ich najlepiej przed zachodem słońca i tu przed wschodem. Przejdźmy do koali, tych w Australii (tym samym też na świecie) jest niestety niewiele, a ich populacja wciąż się zmniejsza. To wstydliwe zwierzaki i zasadniczo trudno spotkać je w naturalnym środowisku. Tym środowiskiem nie są parki w centrach dużych miasta! Koale występują tylko w południowo-wschodniej i wschodniej części kraju. Trzeba iść do lasu, do parku, trzeba kempingować i mieć sokoli wzrok. Jak najłatwiej wypatrzeć koalę? Szukać zbiegowiska ludzi po eukaliptusowym drzewem.

Bzdura: Australia jest bardzo nowoczesna

Fakt: Yyyy, Australia w wielu kwestiach jest do tyłu

Australia jest młodym i nowoczesnym krajem, ale nie aż tak nowoczesnym, jak w naszych europejskich wyobrażeniach. Duże miasta są bardzo rozwinięte. Ale wciąż zdarza się, że zasięg w telefonie czy internet w nich zawodzi. Poza dużymi miastami zawodzi jeszcze częściej; podobnie jest z dostępem do restauracji z różnych stron świata czy zdrowymi nawykami jedzeniowymi. Budownictwo w Australii, o czym już wspomniałam, nie jest na najwyższym poziomie i dużo muszą się jeszcze nauczyć, a styl urządzania wnętrz, no cóż, przypomina często ten brytyjski z początku lat dziewięćdziesiątych. Kanapa ze skaju z trzymaczem na piwo, śmierdząca wykładzina (te zawsze, w końcu zaczynają cuchnąć), sufit naćkany oczkami lub plafon w złotej obudowie. Szczytem nowoczesności jest biała kuchnia, która w 80% nowych domów wygląda identycznie. Australia nie jest też poprzecinana wielopasmowymi autostradami. Te są w sumie tylko w okolicach dużych miast. Z Brisbane do Cairns jedzie się przykładowo 2 tysiące kilometrów wiecznie rozkopaną jednopasmówką, o której krążą nawet żarty. Również oferta telewizyjna jest jakościowo kiepska, a poziom wielu reklam zatrzymał się na tym sprzed dwudziestu lat. Nie wspominając już o tych miasteczkach, gdzie nic nie ma, a do szpitala trzeba lecieć tysiąc kilometrów… Ponarzekać jeszcze trochę?

Bzdura: W Australii woda w zlewie spływa w drugą stronę

Fakty: Siła Coriolisa na południowej półkuli działa odwrotnie niż na północnej półkuli, ale niestety zjawiska nie da się zaobserwować, spuszczając wodę w kibelku czy w zlewie

Przychodzi taki moment, w którym każdy emigrant przeprowadza ten niezwykle istotny test. Wyniki bywają różne. Bo tak, siła Coriolisa występuje naprawdę. Za portalem medianauka.pl: „Siła Coriolisa to siła bezwładności, która działa na ciało poruszające się ruchem postępowym w obracającym się układzie odniesienia”. Jakie są efekty jej działania? Np. takie, że (znów za portalem medianauka.pl): „Wiatry na półkuli północnej zwykle skręcają w prawo, a na półkuli południowej w lewo. Cyklony zaś na półkuli południowej obracają się przeciwnie do wskazówek zegara, na półkuli południowej — zgodnie ze wskazówkami zegara”. Jeśli to prawda, to podobne zjawisko powinniśmy móc zaobserwować w zlewie lub kibelku. Niestety, nie jest to możliwe, bo a) siła jest za słaba b) działają inne siły.

Bzdura: W pożarach na przełomie 2019/2020 spłonęła większość kraju

Fakt: Pożary te były jednymi z większych w historii Australii, ale zajęły zaledwie kilka procent powierzchni kontynentu

To świeża historia. W styczniu 2020 roku cały świat rozpaczał nad losem Australii. I słusznie, pożary tego sezonu były ogromne i bardzo niszczycielskie. Zginął miliard zwierząt, spłonęła powierzchnia wielkości 18,5 miliona hektarów i niemal 6 tysięcy budynków, tragicznie zginęły 34 osoby. Skutki tych pożarów będziemy odczuwać długo — zarówno pod kątem ekonomicznym, jak i klimatycznym. A naukowcy mówią, że z roku na rok ma być coraz gorzej. Jednak nie jest prawdą, że płonęła CAŁA Australia i niewiele z niej zostało, a taki wniosek można było wyciągnąć z wielu przekazów medialnych. Udowadnia to tylko fakt, jak mało świat i my wiemy o Australii i jak bardzo powinniśmy weryfikować informacje, które do nas docierają. Zawsze.

Bzdura: Australijczycy są bardzo sympatyczni

Fakt: Australijczycy są bardzo mili, ale też bardzo złośliwi, a ich poczucie humoru bywa chamskie

To jedna z tych rzeczy, za którą najbardziej lubię Australię i Australijczyków — uśmiech. On jest po prostu zaraźliwy i dobrze robi na głowę. W sympatycznym społeczeństwie sympatyczniej się żyje. Kwestią, która szokować może nieopierzonych, jest australijski żarcik. „Um, I don’t get it”, powie na początku większość przyjezdnych. Poczucie humory to w Australii ważna sprawa, a ostry żart bywa niezbędny w dyskusji. Charakteryzuje go duża dawka ironii, ekstremów i przekleństw. Jak powiedział, jeden z kabareciarzy, Mark Little, „Ten kraj sam sobie jest największym żartem. Po całym dniu na plaży serfujesz sobie do brzegu na fali, pod którą może czychać rekin. Potem wracasz do domu, który mógł spłonąć w trakcie pożary buszu. Stąd to luzackie podejście i powiedzonko „no worries”.

To tyle na dziś. Idę podrapać za uchem naszego udomowionego kangura, który skubie trawkę i obudzić z drzemki misia koalę.

Żartuję. To też nie prawda. Kangurów nie można trzymać w ogródku, a koale to nie misie.

Mam nadzieję, że nie napisałam żadnych bzdur.